piątek, 2 października 2026

Nie wyszło

 laserowanie, Kochany Pamiętniczku.

Już było przygotowane legowisko na fotelu dentystycznym, ale... pani doktor ze mną rozmawiała, w przeciwieństwie do chirurgów. 

Ja zaś rankiem, przewijając się, nie zastosowałam gentamycyny, tylko olej z siemienia lnianego wysokoozonowany - jeżu kolczasty, jakie to tłuste jest :) 

Nie wiem, co będzie, bo zobaczę dopiero jutro po przewinięciu.

Ale... ponieważ gentamycyna i laser się wykluczają, ustaliłyśmy, że pójdę w poniedziałek do chirurga i zobaczę, co powie na ranę, no i sama też zobaczę, czy to jakoś polepsza. Potrzebuję też receptę na plastry, ale okazuje się, że tę wypisać może też lekarz POZ. 

Mam jechać na oleju tydzień, w next piątek będzie laser, jak się nic nie rozpaprze po tym.

No a  muszę przyznać, że po przyłożeniu gazika z olejem nic a nic się w nodze nie działo, a jak zakładałam gentamycynę - szczypało i rwało cały dzień.

Tak więc niech się dzieje wola nieba...

Bo gentamycyną smaruję już prawie miesiąc i nic się nie goi, wciąż rozjątrzone.

I tak mi dzień minął, spokojnie, bo mieszkanie ogarnięte, obiad kupiłam w garnuszkach, bo tak pachniało w okolicy rybą, że nie mogłam przejść obojętnie.

Siedem tysięcy kroków nastukałam, a lato wciąż mamy piękne, aczkolwiek dla mnie wciąż jest za gorąco. 


 Obiad wzięłam na wynos do domu i dobrze, bo nie dałam rady całego zjeść. 

Zupę pieczarkową mam na jutro, a że mam i śledzie (które dopiero zrobię, bo dziś mi się nie chciało) i piękny płat miruny - z głodu nie zginę.

I tak to ku pamięci zapisałam kolejny dzień, Kochany Pamiętniczku. A teraz wracam dokończyć  Seal Team, bo już 7. sezon wciągam, zaprzyjaźniłam się z nimi, a następne czekają w kolejce.

Lalka mnie jakoś nie kusi, ale jest netflixowe Na wschód od Edenu. I stoję przed dylematem - czy najpierw wciągnąć netflixowy serial, czy wersję kinową z Jamesem Deanem...

Książkę czytałam, ale niewiele z niej pamiętam, łapię się na tym, że większość dzieł, jak i filmów, uleciała mi z pamięci. Poza Przeminęło z wiatrem, Ostatnim brzegiem i Nocami i dniami, a także ukochanym Domem. I Ania, Ania z Zielonego Wzgórza - to się trzyma w pamięci. Ale zniknęły gdzieś książki Siesickiej, które przeżywałam jak mrówka okres w młodości.  Nie wiem, czy się tym martwić, bo gdy wracam do klasyków, aktywuje się jakaś klapka w pamięci i jest OK. Ale większości tych nowych, streamingowych cudów nie pamiętam zaraz po zakończeniu oglądania. 

No ale i tak jestem coraz bliżej brzegu, wypracowań już pisać nie muszę, a gdy odejdę - zniknie wszystko. I to, co cieszyło, i to, co bolało. C'est la vie :)  

W rzece Samej :P  

 

 

9 komentarzy:

  1. O, jest już "Na wschód od Edenu"? Lecę obczaić. Pamiętam jak przez mgłę starą wersję, więc do nowej podejdę jak do czegoś... nowego 😃

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Jedzo, nie nadzam czytac. Powiem tak: wiem, ze na roznych egzotycznych wyspach ludzie od tysiecy lat uzywali oleju kokosowego do leczenia ran ( jest to nawet ujete w filmie z Tomem Hanks'em Cast Away). A w naszej strefie klimatycznej mamy olej z siemienia lnianego i inne cudne oleje, ktore tez znane sa od tysiecy lat. Mysle, ze daj mu szanse🤞A potem ten laser ... Ta gentamecyna raczej nie pomaga. Smaku narobilas tym jedzonkiem, mniam 👌Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że za szybko piszę i za dużo się u mnie dzieje ;) A na serio, pisałam kiedyś o świętym płynie, którym leczyła takie sprawy rodzina Eksa. Dlatego dałam szansę - dotąd wierzyłam w lekarzy i ich wiedzę, ale... Cóż, wydalam na to sporo kasy, a efekty mizerne. Daję więc szansę Matce Naturze. Myślę, że jakbym Cię zaprosiła na to jedzonko, szanse byłyby raczej marne... ;)

      Usuń
    2. Wierze w swiete plyny o wiele bardziej niz w farmaceutyki , a szczegolnie te " nowej generacji" . Pamietam jeszcze lekarstwa i masci przepisywane przez lekarzy, ktore robiono w aptece na zamowienie. Czy to jeszcze ma miejsce? Czy farmaceuta z apteki umie zrobic lekarstwo? Czy to tylko sprzedawcy wl lepszym wydaniu? Czemu szanse marne, sama wszystko pochlonelas na miejscu ? 😂 Joanna

      Usuń
    3. Zauwaz, ze zaden z tych lekarzy nie interesuje sie za bardzo ta rana. Rachu ciachu, przewijaja, zrywaja, zakladaja to
      samo i czesc. Jada wg przepisu i wytycznych, a kazda rana goi sie w innym tempie i na kazdym etapie wymaga czego innego. A dawne ludowe sposoby dzialaly na wiekszosc ludzi, i bylo to grubo przed era antybiotykow. Ranie trzeba pomoc sie zagoic a nie ciagle jej przeszkadzac. Widzialam to samo u mojego taty, mial palec cukrzycowy. Gdybysmy z mama zdaly sie na lekarzy, mialyby amputacje na 10 lat przed smiercia, pod warunkiem, ze by ja przezyl. Skoro palec sie nie goil, to co dopiero rana po amputacji. Wyleczylysmy mu palec same. Trzymam te kciuki za swiety plyn 🤞🤞🤞Joanna

      Usuń
    4. I tu się w Tobą zgodzę w 100%. Moja gentamycyna jest robiona w aptece na receptę. I jakoś nie zadziałała, no ale nie wnikałam w działanie w internetach, wychodząc z założenia, że lekarz wie, co robi. Jak się okazuje, nie za bardzo wie. I czasem trzeba jednak pomęczyć wujka G. i AI (dzięki niebiosom za tę opcję). Na razie pozostanę przy tym oleju z siemienia, bo kupić polskie siemię lniane nawet w zielarni to mission impossible - wszędzie jest z Kazachstanu :| A jakoś nie mam zaufania do tamtejszej hodowli. No i łatwiej mi skorzystać z gotowca :) Podziwiam, że z mamą udało się Wam tak ogarnąć ten palec :) No nie, szanse marne - bo nie sądzę, żebyś dojechała do Koziołkowa. Zupa pieczarkowa czeka w lodówce na odgrzanie - jestem łakomczuchem, ale mój żołądek powiedział nie po zeżarciu rybki i zmieniaczków oraz surówki. Zupę zostawiłam na koniec, bo można ją odgrzać w garnku - nie mam mikrofali :)

      Usuń
  3. Nareszcie jakiś lekarz , który rozmawia z pacjentem, myśli i szuka spisovu!( nawet, jeśli na w tyn jakiś swój interes).Niech się dzieje i goi!

    OdpowiedzUsuń