mać, Kochany Pamiętniczku.
Po całości.
A tak niewinnie się zaczęło.
Znaczy się zabawiłam się w kupowanie książeczek dla Alienka, bo jak wiadomo, Alienkowi czytają namiętnie.
A książeczko to je to, co SJ lubi najbardziej.
No ale, książeczki grosze kosztują, ale wywóz do UK już niekoniecznie.
Paczka najtańsza 20 funtów.
Podpuszczam Inżyniera na sponsorowanie, ale okazuje się, że nie. Nie zasponsoruje, bo to zawrotna kwota.
Może dla mnie.
Ale dla niego?
No fakt, 20 funtów za transport kompika wziął ode mnie, ale nie wystawił rachunku za podłączenie dwóch kompików.
Baran pisał, że nie wierzy, a jednak.
Wiedziałam, że jest niehalo już po wizycie jeszcze w Sroczym Zaułku, gdy nie usłyszałam, że w szufladzie jest dla mnie 100 funtów na waciki.
Spoko, miałam swoje 100 funtów na waciki, zawsze.
I kiedy zaczęłam sama płacić za bilety na samolot, choć to dla mnie czasem była połowa pensji.
Ale nic to.
Przerabiałam to już z Pierworodnym.
Więc zacisnęłam zęby, bo co ja się będę wywnętrzała.
Ośmieliłam się tylko raz otworzyć tę mordę, mówiąc, że po co wydawać 600 funtów na jednego kota, skoro ze schroniska można dostać za darmo. Zostałam ustawiona do pionu, a koty kupiono dwa.
Cóż, nie mój cyrk, nie moje pchły.
Do mieszkania Inżyniera dołożyłam kwotę, którą spłacałam dwa lata, ale należało mu się jak psu zupa, bo było z jego książeczki mieszkaniowej.
Choć i Pierworodny, i Inżynier dali kasę na remont mieszkania tu.
W sumie Pierworodny dał, ale logicznie - gdybym i jemu oddała, to nie wiem, jakbym wyglądała, bo oni każdą kasę potrafią przepić. Inżynier ma zapowiedziane - a wiem, że dotrzyma, że wszystko, co tu ostało, będzie Pierworodnego. Wyrówna się.
Inna para kaloszy, że Pierworodny szasta na prawo i na lewo. Dostałam wypasiony komputer, ale stał u nich w zagraconym mieszkaniu, zawadzał Synowej, bo... nie mając kasy kupili lepszy, z lepszą kartą graficzną.
Ja tam z tego, co dostałam jestem zadowolona. Wydałam tylko na SSD, monitor i klawiaturę i zamiast wydawać 4 tys. mam za tysiąc nówkę nieśmiganą.
Tak jak latami miałam kompa składanego z części, które komuś z nosa spadły.
Ale nieważne.
Pierworodny wydał 6 tys. funtów na samochód, który zgnił. Prawa jazdy do dziś nie ma ani on, ani ona, choć jeszcze w PL zapłaciłam 2 tys. (a przed kilkunastoma laty to była kasa) za jego dwa kursy. I 1000 za Inżyniera. Pierworodny nie zdał żadnego egzaminu. Inżynier nawet nie przystąpił, bo mu czasu nie starczyło. Że zasłonę milczenia spuszczę na to, dlaczego.
I tak mogę ciągnąć w nieskończoność, ale nóż mi się w kieszeni otwiera, jak Synowa pisze, że śpioszki dla Alienka kosztują 17 dolarów. Wydałam na komplet, wypasiony, z kotami 120 zł. I ani razu Alienkowi nie założyła. Nie był w jej guście.
Tak samo było u Pierworodnego.
Którego co roku do Wojasa wlokłam, kupując mu buty, bo w podartych przyjeżdżał do PL.
Kochany Pamiętniczku, za 2600 miesięcznie utrzymywałam cały dom.
Pierworodny co nieco dokładał, pracując, ale odbierał w naturze.
Inżynier pojechał do Erasmusa na kredyt, ale...
Napisał potem, że "żeby nie mama, nie udałoby mi się to".
Ubierałam ich w lumpeksach, gdy odeszłam od Eksa, ale jak Pierworodny chciał, to dostawał nowe.
To, co dostałam po śmierci brata, poszło na dzieci.
To, co dostałam po Cioci, w większości też, dzięki temu Pierworodny mógł wywiać.
To, co dostałam od Wujka, dołożyłam do remontu, nie wydając na siebie ani złotówki.
Przez całe życie nie byłam na wczasach, nie licząc kolonii i wczasów z rodzicami w Skorzęcinie.
Co jeszcze, kurwa, muszę zrobić, żeby nie czuć się winna.
Inżynier dziś powiedział mi, że ma jak ja: licznik w głowie, za co płacić najpierw.
Pomaga Pierworodnemu. Co doceniam, ale mówię mu: po co? Latami płaciłam za brata, który zarabiał 3 razy tyle co ja. Ostatniego dnia, odchodząc ode mnie, wyrwał mi ostatnie 10 zł z portfela, mówiąc: niedługo oddam Ci wszystko.
Oddał. Faktycznie.
Kurwa mać.
No i kurwa, gdzie mają swoje drugie połówki?
Synowej od Inżyniera lecą licówki, a to w UK ruina. Mówię, że mam dobrego i niedrogiego dentystę. Nie bo nie. Mówię, że dołożę 100 ft, nie bo nie, porozmawiamy w weekend. Miała okropne zęby, moje to były perełki. To akurat rozumiem. Ale... Gdzie gwarancja dwuletnia z PL? Dlaczego o to nie walczą? Jak polecałam moją dentystkę, sprowadzili mnie do gleby. Koty kosztują więcej jak te licówki. I koty to był jej pomysł. Dlaczego Inżynier ma za to płacić?
(Tu naraziłam się wszystkim wielbicielom kotów i innych sierściuchów. W dupie to mam. Nie miałam zwierząt w życiu, bo mnie nie stać na to. I dlatego, kurwa, śpię sama, nikt się do mnie nie przytula, chyba że Anielkę albo Patryczka do wyra wciągnę. Ale ten model tak ma, jest sam). I dobrze mu tak :p
A ja lata całe zasłaniałam usta ręką, bo płaciłam za dentystę dla nich, a sama się wstydziłam ubytków. Eks ma zęby jak stal. A o swoje zadbałam dopiero w 2010.
I tak wszystko jest popierdolone.
Cokolwiek nie powiem, jestem zła.
Do szpiku kości.
Bo sprowadzam wszystko do pieniędzy.
Bo tak, kurwa, pieniądz rządzi światem.
I dlatego wciąż pracuję, bo wiem, że nikt nie ma na dokładanie do mnie, żebym sobie na hamaczku nóżką kiwała,
Inżynier podsumował, że nikt nie mówi, że dla mamy nie ma miejsca.
Prawda jest taka, że nie ma.
Nie mogę spać w livingu na kanapie, bo to dla wszystkich krępujące.
Ano.
Zwłaszcza dla mnie, bo jak spać bez szczęki?
Jeszcze do tego nie dorosłam i mam traumę z dzieciństwa.
Nie warto żyć, Kochany Pamiętniczku, bo kurwa, po co?
Inżynier posumował mnie: zachowuje się mama jak nastolatka.
Myślałam, że serce zawsze trzeba mieć młode.
Moje umarło.
Idę się upić.
Może przesadzę i się uda.
Wspominajcie mnie dobrze, albo wcale.
Olej ich i myśl o sobie SJ! Ja wiem że ciężko i nie "w charakterze" ale jak my o siebie nie zadbamy to nikt tego nie zrobi. A młodzi uważają że się to im należy!!
OdpowiedzUsuńDobrze ze moglas to z siebie wyrzucić. Czlowiek sie nie zmienia i dalej bedziesz pomagac. Sama bym sie chetnie nauczyla odmawiac, dbac tylko o siebie. Cokolwiek bym nie napisala , sama wiesz najlepiej, dlatego zycze duzo sil.
OdpowiedzUsuńi ja się do życzeń Grażyny przyłączam :) i z kotami Cię rozumiem. i przytulam i całuje nawet :)
Usuńimbirella
Też nie potrafię dla siebie, ciągle potrzeby córek są ważniejsze i chciałabym dla nich jak najlepiej,a niewiele mogę. A czy jest lub bedzie docenione,hm,nie wiem, nie mysle o tym,one za młode jeszcze.
OdpowiedzUsuńktoś mi kiedys powiedział-czemuś biedna ? boś głupia, a czemuś głupia ? boś biedna- może czas jednak pomyśleć o sobie Jędzo ? :) pozdrawiam z chwilowo słonecznego Watford
OdpowiedzUsuńPamietnik pozyteczna rzecz, dobrze tak z siebie wszystko wyrzucic. Zmienic niewiele mozesz, bo kochasz dzieci, kochasz wnuki. Takie to zycie jest.
OdpowiedzUsuńCo do kotów to mam to samo co Ty przekonanie - w życiu warszawy nie zapłaciłabym takiej kasy za kota... w życiu warszawy również nie pozwoliłoby mi coś w środku,żeby utrzymywał mnie i moje zachcianki ktoś inny, owszem jesteśmy razem i raz jest tak, a raz tak, ale nie permanentnie... ta samo w życiu nie kupowałabym piątej chusty do noszenia dziecka, tylko dlatego, że nie mam takie, kiedy dziecko nie chce być w nich targane. Młody nie miał wózka spacerowego bo zwyczajnie jak zaczął chodzić mając 10,5 miesiąca, to do 1 urodzin jeszcze udawało się go wepchnąć w wózek, a później to już nie. Mieć żeby mieć mijało się z celem i było stratą kasy.
OdpowiedzUsuńJedyne co to, o zęby dbałam zawsze, to priorytet i nie uważałam żeby moje były mniej ważne od zębów Młodego. Jednakowo pilnowałam i jednych, i drugich (teraz Młody sam pilnuje). Nie mam też wyrzutów sumienia, że czasem wyjechałam gdzieś na urlop. Młody też jeździł na wakacje, gdzie było nas stać, lub gdzie chciał - najczęściej w harcerskie chaszcze. Przeżyliśmy jakoś. Co do ubierania się, to nadal w ciucholandach najwięcej się ubieramy, ale z jego wzrostem, na końcu świata nie mamy wielkiego wyboru, gdyż albo kupimy portki za 500 ... albo upolujemy coś na szmatach w zdecydowanie rozsądniejszej cenie... na te za 500 nas nie stać, a z gołym zadkiem , nawet latem, chodzić się u nas nie da. Cóż, chciał chodzić w sklepowych portkach, mógł przestać rosnąć z 10 cm szybciej, a nie dobijać do 2 metrów.
Pierworodny zdaje się, że nie pierwszy raz wygenerował sobie koszty zbędne, Ty zwyczajnie nie masz obowiązku go dotować - pracuje, zarabia, a za niefrasobliwość się płaci, albo w końcu dorośnie, albo nie Ty już nic tutaj nie poradzisz.
Dzieci na pewną wiedzę zdają się być zupełnie odporne, czasem uczą się dopiero jak umoczą same dupę, a czasem się nie uczą, a Ty nie masz obowiązku ich niańczyć, już go nie masz - jeśli chcesz, to możesz, ale nic ponad to. Schowaj wyrzuty sumienia i część matczynego serca za najbardziej nie lubianą książkę jaką masz w mieszkaniu, żebyś tam zbyt często nie sięgała. Zdecydowanie Twoje rozterki są na wyrost i ponad sytuację.
Z resztą, może chodzi o to, że nie bardzo chce przyjeżdżać do polski, albo, że szkoda im kasy na bilet dla niego, więc ma wymówkę, że nie ma dokumentów... a kasa zawsze się przyda na kolejnego zbędnego bzdeta, jakąś głupotę lub fanaberię. To boli, ale jeśli nie zacznie Pierworodny płacić sam swoich zobowiązań, to się nie nauczy, że to ważne... oby nie czekał na to jak mój ojciec... do 60-tki (choć zdaje się, znalazł następną naiwną która go utrzymuje... i myśli za niego i sponsoruje... tak więc zdaje się, że mój ociec żyje 65 rok na cudzy koszt i w życiu za nic nigdy nie zapłacił... ani finansowo, ani w żaden inny sposób - to jest dopiero sztuka)
Moje córki też bardzo ise róznią w tym wzgledzie,Starsza mniej oszczedna,Mlodsza czasami aż za bardzo,z tym,ze Starsza bardziej ogarnięta izawsze cchiala mieć swój grosz,zaczynała od konsultantki avonu, Młodsza sie nie garnie, nie wyszukuje, jej wystarczy to co ma i bez pomysłu na zycie, że jakos to będzie, bez pasji.
OdpowiedzUsuńŚp.Babcia mojego męża często mi powtarzała:nie poświęcaj się dzieciom...i chyba coś w tym jest..zwłaszcza jeśli mieszka się ze szwagrem,ktoremu matka po ostatnią gwiazdę z nieba by sięgnęła,spłaca pożyczki,bo pieniądze przegrywa,alimenty,a w nim wdzięczności za grosz...przychodzi taki moment w życiu, że trzeba pomyśleć o sobie...czego i Tobie życzę...przytulam Jędzo...Beata K.
OdpowiedzUsuńa koty mam cztery, trzy znalezione, jeden adoptowany... kiedyś mnie do ruiny doprowadzą ��
Usuń