Kochany Pamiętniczku.
Nie jest dobrze.
Ale niezbadane są zakręty losu, więc to, że dałam Pierworodnemu na dokumenty, wraca.
Dobrze, że poszłam do adwokata.
Trzeba najpierw stracić, żeby zyskać.
I nie mogę odrzucić spadku, bo straciłabym mieszkanie.
Najbiedniejszy jest Inżynier, będzie musiał 3. raz przylecieć do PL.
Ale może potem zaświeci słońce.
Co ma być, będzie.
Życie po raz kolejny zapiera dech.
Obym się nie zadławiła i nie zadusiła, proszę...
Akt ślubu muszę wyciągnąć. Chichot losu...
Ironia...
kiedyś przeczytałam taki cytat
OdpowiedzUsuń"żyj tak żeby po śmierci Twoim znajomy zrobiło się nudno kiedy umrzesz " widać Eks nie chciał byście się nudzili
spadki od zawsze są kłopotliwe , chcesz musisz walczyć , nie chcesz tez musisz ...powodzenia !
Dziękuję, Sylunia :* Ano muszę. Ja nie mam znajomych, co mnie przygarną w razie cuś :)
UsuńSuper gdyby udało się utrzeć nosa Twoim nieprzyjaciołom, życzę Ci tego.Oby wszystko skończyło się po Twojej myśli i jak najmniejszym kosztem Twoich nerwów. Powodzenia.
OdpowiedzUsuńDziękuje za dobre słowa. Ale to nie są moi nieprzyjaciele. To są biedni ludzie, którym pieniądze (na których śpią, nota bene) zjebały mózg. Już po siedemdziesiątce, a jeszcze sobie nie uświadomili, że ani grosza w tę ostatnią podróż nie zabiorą. Oni myślą, że ja jestem ich wrogiem, że coś ich chcę, że coś, co ja mam im się należy. Może mają rację, może ja ją mam. Kto to wie...
UsuńNiestety tak to bywa. Szkoda, ze Eks nie zostawil testamentu to by pewnie rozwiazalo albo chociaz ulatwilo wiele spraw.
OdpowiedzUsuńNie mógł zostawić testamentu. Brat, który okradł go ze wszystkiego pod płaszczykiem pomocy w tym "co mu się należy" ubezwłasnowolnił go.
UsuńI dlatego są takie jazdy.
Nawet jeśli ja mam wszystko w dupie, mieć w dupie nie mogę, bo to mnie będzie urząd skarbowy ścigał.
Dura lex, sed lex...
Serdeczne myśli posyłam i myślę, że jak zawsze dasz radę :)
OdpowiedzUsuńDziękuje, Gosiek, za Twoją wiarę we mnie. Jak nie dam rady, będę ciężarem dla ludzi, których kocham, a tego nie chcę. Więc nie mam wyjścia.
UsuńZamiast leżeć na plaży z drinkiem z palemką, dam zarobić adwokatom :)
Czy nie możesz Ty reprezentować synów,oczywiscie ze stosownym upoważnieniem przez nich podpisanym? przecież takie loty narażają na powazne koszty,moze da sie to załatwic?
OdpowiedzUsuńAkurat teraz nie. Później wystarczy pełnomocnik, ale teraz nikogo nie obchodzą koszty. Takie jest prawo. Każdy ma prawo do szczęścia, ale nie każdy ma szczęście do prawa.
UsuńDobrze, że poszłam do adwokata, wplątałabym się w niezły bajzel.
Bo zwykły bajzel to już jest...
Zaglądam do Ciebie po cichu.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żeby się wszystko dobrze poukładało.
Za kciuki dziękuję. Ale możesz zaglądać głośno i z przytupem oraz z półobrotem. Jak pisała Stardust, miło, jeśli zaglądający się odzywają od czasu do czasu. Pisanie bloga jest poniekąd formą terapii samotności. I to, że jestem korektorką, nie zmienia faktu, że nie poprawiam moich rozmówców. Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
UsuńJa troche mialam spraw spadkowych , zwykle upowaznienie notarialne rozwiazywalo problem przyjazdu wszystkich na rozprawe sadowa. Bo nawet gdy sa wszyscy zgodni, rozprawa sadowa byla konieczna. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję, tak, to wiem. Ale pierwszy raz u notariusza muszą być wszyscy zainteresowani. Tu akurat wierzę adwokatowi, znam go od 7 lat. Prawo to wróg maluczkich. Jedyna mądra była moja Ciocia, która gdy byłam na studiach założyła na moje nazwisko konto, na które miała upoważnienie. Jakieś 20 lat nie myślałam, że mam jakieś konto, bo rybka mi to. Mieszkania nie miała, dzierżawiła. Zmarła, zostawiła testament, że co w chałupie, to moje. A konto? Konto od lat było moje...
Usuńwybierz sie jeszcze do administracji, bo tam rządzą sie swoimi przepisami. W moim przypadku po rozwodzie bez orzekania o winie,wyprowadzilam sie nie ustalajac rozdzialu majatku.Po wielu latach moj ex chcial zallatwic ksiege wieczysta i tu zdziwil sie ,że ja mam jakies prawa do mieszkania,bo istnieje cos takiego jak wspólność majątkowa. Powodzenia.Krystyna
OdpowiedzUsuńDziękuje, ale wiem. Tu niby proste, bo jestem też członkiem spółdzielni już od lat. Ale najpierw sprawy notarialne, potem reszta. Jestem wyjątkowo posłuszna w tym przypadku instrukcjom. Zobaczymy.
UsuńTrzymam kciuki aby wszystko poszło po Twojej myśli, choć jak widzę lekko nie będzie... Mam nadzieję że miło spędzasz czas w słoneczną sobotę - kije w dłonie i na spacer :) Ja mam we wrześniu ponad 250 km spacerowania na endomondo :)
OdpowiedzUsuńPa, uściski!
Nie dołuj mnie, w najlepszym miesiącu dobiłam chyba do 170, a łaziłam po 8 km dziennie.
UsuńWybieram się jutro na plac Wolności, ale co z tego wyjdzie, jeszcze nie wiem, bo jutro Inżynierostwo z Paniczem wracają na angielskiej ziemi łono. Jakby mi się udało, dam znać, że jestem tam. Messenger. OK? A może wolisz przypadek, jak pod Operą? :)
Witaj Jędzo! To ja u Stardust wyznałam Ci miłosc😉 i taka jest prawda,kocham Cię kobieto. Za Twoja waleczność,mądrość i wgl wszystko co u ciebie znajduję w Twoich notkach.Chcialabym być tak twarda jak Ty jesteś. Moje życie niestety też jest bardzo skomplikowane. Jakiś czas temu podjęłam decyzję,że muszę wziąć się za to aby uratować siebie.Nie jest łatwo,ale powoli mam nadzieję wszystko ogarnę. Zaczęłam od rozdzielenia kont bankowych,praw do mieszkania,działki budowlanej itd.Robię to powoli,ale mam nadzieję,że mi się wszystko uda. Niestety byłam aż tak głupi a,że robiłam to co chciał mój mąż, mimo że miałam inny pomysł, inną wizję. W tej chwili siedzę z ręką w nocniku i próbuję powoli ją wyciągnąć żeby nie nachlapac...
OdpowiedzUsuńChcę kiedyś powiedzieć,że to co mam zawdzięczam sobie i nikomu innemu,bo w tej chwili mojemu mężowi wydaje się,że coś tam zawdzięczam jemu. Tylko nie zdaje on sobie sprawy,że to co on osiągnął w dużej mierze zawdzięcza mnie. Bo to ja pilnowałam wszystkiego. Szkoła dzieci (3),lekarze,szczepienia,ich kłopoty,troski,przyjaźnie,pierwsze miłości czy kłopoty z samoakceptacją najmłodszej. Mam nadzieję,że starczy mi sił aby wszystko uporządkować i kiedyś powiedzieć do miego-SPADAJ.Tylko tak jak Ty mówisz, że cały czas kochałaś Twojego eks,tak u mnie już z tej miłości chyba nic nie zostało. Nie wiem.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę wszystkiego co najlepsze
Dzień dobry, zapraszam serdecznie :) Kawa, herbata, wino? :)
UsuńDziwi mnie trochę, że wszyscy myślą, że ja taka twarda, a ja miękkie kluchy takie, ale OK. Widać dobrze się maskuję :D
Tak, warto walczyć o siebie, zwłaszcza gdy są dzieci. Zresztą zawsze warto, bo ma się tylko jedno życie.
Herbatkę poproszę😁,kawa i wino mi nie służą.A wiesz,że najgorsze jest to,że ja kiedyś byłam taka,że nikt mi nie podskoczy i co się ze mną stało sama nie wiem.A ty miękkie kluchy, nigdy w zyciu!Moim zdaniem jesteś po prostu bardzo wrażliwą kobietą, ale z pazurem. Pozdrawiam serdecznie
Usuń