poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Mój ci

jest, prawnie już ten kawałek podłogi, Kochany Pamiętniczku, ale po kolei, bo działo się, oj działo :)

Poniedziałek, trzynastego.
http://78.media.tumblr.com/tumblr_mdds173HLO1r0y1o1o1_500.gif

I jak zwykle nie było prorocze :P
Ranek obudził mnie chłodem, bo Anka się wreszcie ocknęła i chłodne są noce i ranki.
Droga do pracy minęła migusiem.
Boss wrócony z  urlopu miał banana na twarzy i rączkę SJ uścisnął.
Westchnęłam rozdzierająco i rzekłam: a teraz bacikiem do roboty...
Zarechotał, ale dwie minuty później już chodził od pokoju do pokoju (bo u nas każdy ma swoją dziuplę) i sprawdzał, kto jest...
Na całe moje szczęście byłam dziś 15 minut wcześniej :P Grunt to zrobić dobre wrażenie.
A potem, gdy zapracowana po kokardkę i kucyki, świata nie widziałam, okazało się, że... do 30 września muszę wykorzystać urlop za ubiegły rok, a mam go hahahahaha - 13 dni. Ojapierdolę. Pytam - skąd, skoro brałam urlop. Pani liczy i liczy i okazuje się, że kurwa, nie umie odjąć od 13 czterech. Bo mam 13 dni po 8 godzin albo 26 po 8. Z 13 dni po odjęciu czterech zostało jej 10. Ojapierdolę. Wypisuję po 8 godz., bo Boss nie trybi, ale szczerze - krzywdy nie mam i specjalnie tego nie pilnuję.
Po długich targach stanęło, że wypiszę 9 dni na wrzesień, bo nie mam wyjścia, ale jestem potrzebna już po 5 dniach, zatem 4 przejdą na październik. I kadry zapiszą mi 18 dni po 4 godziny :) Nic, tylko PIP nasłać.
Ale nie będę wypisywała urlopu na dni, kiedy mam wolne, bo mam wyrobione godziny. Na tym polega urok pracy na etacie :)
W sumie chwalę to sobie, w dupie mając całą resztę. Ale załamuje mnie nieumiejętność odjęcia czterech od trzynastu :)
A mój ukochany redachtór znów sprawił mi frajdę, więc wleciałam do niego, od proga oznajmiając: kocham pana, panie Tomku. A on na to: co znów zmajstrowałem?
Ano, zmajstrował.
Kocham go :)

Inżynier, bawiący mimo choroby w Londynie, bo szkoda mu kursu, którego sam nie zafundowałby sobie, bo za droga zabawa, a papier się liczy, kaszlący jak suchotnik schodzący na galopujące suchoty, przysłał mi to, z dopiskiem, że coś dla mnie :) Ano, w punkt i dowodzi, że Ziemia jest płaska, co jest faktem niezbitym (proszę nie pytać, czy w to wierzę, bo żeby rzecz wyjaśnić wreszcie, tak czy owak, tak czy siak... Mówiąc tak skłamię po to, by nie skłamać mówiąc nie) :)

Uwielbiam to :)

Pracowałam jak ten łysy mrówek, ale o 17.17 biureczko było dziewicze, a i poczta nieskalana żadnym emilkiem, więc tradycyjnie w siną dal, w siną dal poszłam lewa, prawa i już za drzwiami ojapierdolę, jak jebnęło mokrym gorącem, tom ledwo się do domu dowlokła,  tym bardziej że MPK podstawiało mi nieklimatyzowane wehikuły.
A sąsiadka temu biedaku na balkonie szalik dorzuciła. Jeszcze gorsza sekutnica niż ja, co nie?


Dreszczów dostałam na sam widok :)
Jadę na swoje, a pod drzwiami mało trupem nie padłam. Tkwiło w nich AWIZO.
Ojapierdolę. Nienawidzę awiz, a dziś trzynastego. Jak nie przemarsz wojsk radzieckich, to sraczka, co nie?
Więc szybki sik, rączki, woda, bo już się zasuszyłam i sru na pocztę. Ostatkiem sił wsiada do łodzi, na wiosłach zaciska swą dłoń...
Na poczcie kolejka, że ojapierdolę i zaduch, że nawet ja już niepierdolę, tylko wyciągam kopertę wyjętą przed chwilą ze skrzynki i wachluję się, bo Murzyna przystojniaka z wachlarzem z liści palmowych w okolicy nie uświadczysz nawet za pieniądze.
Dotarłam do okienka i powitawszy panią, rzekę, że proszę o przekazanie panu listowemu, żeby mi awiza w drzwi nie tkał, ale do szpary unijnej wrzucał. Pani oburzona: ja za listowym nie chodzę. A ja cierpliwie: rozumiem, ale proszę o przekazanie, bo sezon urlopowy, a to wskazówka dla złodzieja... Pomruczała i mówi, że nie wyda mi listu, bo go nie ma.WTF?
I tu mnie szlag. Jest awizo? Jest. Jest 18.30. Jest. Mam odebrać list od 18. Tak, To co mnie cała reszta? Zamiast po ciężkiej pracy sączyć zimne piwko po obiedzie, bez obiadu zapierdalam w upale na śmierdzącą pocztę, by się dowiedzieć, że listu nie ma? O nie, to poproszę kierownika. Tabliczka na okienko i pani znika.
A ja, ociekając potem cykam


Ja pierdziu wszędzie półki i półeczki, księgarnia i skład mydło i powidło, a biografia Kaczora

to tomiszcze na górnej półce, ojapierdziu...
Wiem, panie w okienku nic nie są winne temu bajzlowi, ale czy to jakiś cyrk, kurwa, czy poczta?

Po jakichś 10 minutach pani wraca i mamrocząc, że nie może wejść do systemu podaje mi mój list (kilka osób z awizami przede mną odprawili z kwitkiem, każąc przyjść jutro). Ręka mi drży, jak podpisuję kwitki, bo widzę napis: Sąd Rejonowy, ale obok DzKW. Dział Ksiąg Wieczystych, więc nie trzeba lać po kostkach :)
I dziękuję grzecznie, spadam, a kolejka do okienek wije się już na zewnątrz, na oko 20 osób.
Rozszarpuję kopertę i tak, tak.
Mój jest ten kawałek podłogi.
Więc jednak nie taki bad day...
A century?
I don't know :)

Jutro do pracy, środa wolna. Trzeba jutro prowiant zorganizować. Znaczy się chleb, bo resztę mam. Zapobiegliwam :)

I do niekomentujących: nie bać się. Nie gryzę, połykam w całości. Szkoda mi sztucznej szczęki. A miło mi, jak ktoś komentuje. Tak mam przesrane w życiu, że wszyscy się mnie boją, bo będę poprawiała błędy. A ja mam zasadę, za darmo nie poprawiam, nie poprawiam ludzi nieparających się zawodowo piórem. Nie poprawiam też moich błędów (a robię je), bo mi się nie chce. Blog to blog. Więc zapraszam :)

26 komentarzy:

  1. Nawet nie wiem jak to napisać. Jak Cię czytam to jestem w tym Poznaniu, to też jest mi gorąco. to też staram się pamiętać, że jutro trzeba zakupy bo pojutrze..itd. Nie, nie jestem samotna ale dzięki Tobie jak gdyby niesamotna bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiem jak to napisać. Jak Cię czytam to jestem w tym Poznaniu, to też jest mi gorąco. to też staram się pamiętać, że jutro trzeba zakupy bo pojutrze..itd. Nie, nie jestem samotna ale dzięki Tobie jak gdyby niesamotna bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiem jak to napisać. Jak Cię czytam to jestem w tym Poznaniu, to też jest mi gorąco. to też staram się pamiętać, że jutro trzeba zakupy bo pojutrze..itd. Nie, nie jestem samotna ale dzięki Tobie jak gdyby niesamotna bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiem jak to napisać. Jak Cię czytam to jestem w tym Poznaniu, to też jest mi gorąco. to też staram się pamiętać, że jutro trzeba zakupy bo pojutrze..itd. Nie, nie jestem samotna ale dzięki Tobie jak gdyby niesamotna bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, czy jak ja cos wpisze, to tez sie powieli? I ile razy? To tak z tego goraca?
    U mnie mily chlodek, i deszcz polal, chwale sie, a co? :)))
    Pozdrawiam i gratuluje tego kawalka podlogi, no i swietego spokoju!

    Sprawdzalam dwa razy, czy nie ma bledow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie powieliło. Oj, parę bym znalazła, ale bogatsza od tego nie będę, więc po co? A na serio? Dziękuję za wpis :*

      Usuń
  6. Wprawdzie napisałam niedawno, że z racji Twoich umiejętności boję się trochę pisać do Ciebie, ale to tylko taki żarcik był. Wiem, że nawet gdybym napisała róża jako rurza to byś ani pisnęła. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może bym pisnęła, może nie :) Ale na pewno miałabym orgazm wtedy ;) Serdeczności :)

      Usuń
  7. No paczaj, nie powielilo sie :)
    A pan Tomek walnal sie w kapusiowatych? Sympatycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tu nie kochać [ana Tomka, co nie? :) Sam oczom nie wierzył, jak mu krzywym pazurem pokazywałam, na słownik zwalał...

      Usuń
  8. A wiesz,ja niedawno byłam na poczcie i nawet nie żałuję,bo było parę fajnych książek przecenionych😉 i choć obiecałam sobie,że do końca budowy nie kupuję to yyyy..... noooo nie mogłam się oprzeć🤗
    I oczywiście gratuluję tego kawałka podłogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wiem, że te panie z okienka są niewinne, że mają gówniane pensje, ale halo, halo.Krytykuję instytucję. Kiedyś bycie listonoszem to była pozycja. Służba. Zaszczyt. A teraz poczta na psy zeszła z hukiem. I tyle w temacie. Niech nawet podpaski sprzedają, też towar potrzebny, ale najpierw usługi pocztowe, a potem mydło i powidło. Jeszcze nigdy priorytet nie doszedł jak ustawa przewiduje, przynajmniej nie mój! I przestałam wysyłać kartki, bo pensję mi rujnują. Kiedyś drżałam wysyłając SMS, teraz wolę wysłać SMS na święta, jak kartki!

      Usuń
  9. Kiedy tak czytam o Twoich pracowych zmaganiach, to na początku zawsze zazdroszczę, ale bardzo szybko przychodzi opamiętanie :) Wprawdzie pracując czułam się spełniona i doceniana, zatrzymano mnie po przejściu na emeryturę a zwolniono młodsze i mniej kosztowne dla firmy koleżanki, co bardzo podbudowało moje ego, ale ku memu zdziwieniu gdy choroba mnie wyeliminowała, ani przez chwilę nie brakowało mi pracy. W wieku 66 lat miło być wolnym człowiekiem, nie musieć męczyć się w tym upale i mieć czas na lekturę, seriale i długie wędrówki z wnukiem :)
    Wyobrażasz sobie wolność od pracy czy nie możesz bez niej żyć?
    Dziś wspaniały poranek, lekki chłodek i deszczyk dla odmiany. Kawka i TOK FM, to jest to :)
    Uściski, miłego dnia Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie ma wolności od, jest tylko wolność DO. Nie wiem, są dni, że przeklinam, w perspektywie mam pracę do usranej śmierci ze względów finansowych, musiałabym wegetować, bo nie da się żyć za moją emeryturę, nie tak, jak lubię. Nie wiem. W sumie nie mam wnuków jako takich, nie licząc tych kradzionych chwil, nie mam dzieci tak samo, męża też nie mam. Przyjaciele i znajomi za granicą albo daleko. Trudno mi, jako introwertykowi o nowe znajomości. Rówieśnicy mnie wkurzają, bo wszystko kręci się wokół emerytury i co kogo boli. A w pracy - pomijając wkurwy, bo tak - czuję, że wciąż mam te dwadzieścia lat. I miło, jak ktoś mówi, że do następnego numeru. Tydzień-dwa na regenerację i znów mogę się nakręcać. W domu zgniłabym, kursując na trasie lodówka-kanapa-fotel. Niech trwa, nawet jak mam umrzeć pracując :)

      Usuń
    2. Życzę zatem dużo zdrowia i jak najlepszego humoru :)

      Usuń
  10. Gratuluję tego kawałka podłogi :)))
    U mnie wczoraj padało i dziś wygląda, ze tez będzie padało :) co bardzo mnie cieszy :)
    Spokojnego dnia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) U mnie też pokropiło, ale za mało. I znów wracają upały. No ale nie mam na to wpływu, więc cóż, żyję na złość :)
      Ciesz się angielską pogodą, bo w tym roku o nią trudno :)

      Usuń
  11. No! To sprawa zalatwiona i wreszcie masz wewnętrzny spokój.
    Mnie to dopiero czeka,bowiem też ruszyłam sprawę wioskową,( część byla kupiona za gotówke,część na kredyt,i trzeba było zaplacić końcóweczkę, jakies odsetki od kredytu)J.odwlekał i odwlekał, a że to współwłasność,to w koncu sie wkurzyłam i załatwiłam i tylko jeszcze te ksiegi wieczyste załatwic po powrocie i bedzie wreszcie upragniony mój spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, po kupnie należy zgłosić wszystko w ciągu dwóch tygodni do wydziału finansowego. Chyba że nie masz jeszcze aktu notarialnego. No ale może w przypadku ziemi jest inaczej, nie będę straszyła. Powodzenia :)

      Usuń
    2. Dlatego teraz jak przyjadę to dopiero sprawy z księgą wieczystą.

      Usuń
  12. Noooooooo, hahaha, a to ci muszki kapusiowate:))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję własnego kawałka podłogi. jestem fanką roślin kapusiowatych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja też, lubię kwitnące łany rzepaku :)

      Usuń
  14. gratuluję finiszu z kawałkiem podłogi :) i buziaki posyłam :)
    imbirella

    OdpowiedzUsuń