niedziela, 12 sierpnia 2018

Nieswojo

zaczęłam się czuć we własnej chaupce, Kochany Pamiętniczku :)
Po ponad miesiącu siedzenia ze spuszczonymi roletami podniosłam je, gdy tylko lekko się ochłodziło i...
Gdzie ja jestem?
Naprawdę, w moim mieszkaniu jest tyle światła i taki piękny widok za oknem?
Niemożliwe :)



Odezwała się do mnie znów Lucy z K. No i wreszcie powiedziała, o co jej chodzi, że tak nagle się zmieniła, że dba o groby i wciąż do mnie pisze. Chce opłacać dalej grób cioci i dziadków, bo jesteśmy rodziną. Niby tak, ale babcia nie jest jej babcią :) Jej babcią jest pierwsza żona mojego dziadka, a ta z dziadkiem nie leży. No, ale mniejsza z większym. Chce wykupić grób, bo chce być w nim pochowana. W pierwszym odruchu powiedziałam tak, no bo jasne, że popiołków na dwa dzielić nie będą, żeby pół Starej Jędzy wpieprzyć do rodziców, a pół do dziadków. W dwóch grobach dupy nie położę, nie ma opcji.
Potem zaczęłam myśleć. Poszperałam w necie,sprzedaż miejsca na cmentarzu jest nielegalna, no ale pomnik? To już na gotowe się idzie, co nie, tym bardziej, że pomnik solidny jest. No i jeżeli pierwsza umrę, to nie mam potem żadnej gwarancji, że mi rodziny nie wymażą. Ale to tylko takie gdybanie.
Będę dziś z Inżynierem o tym rozmawiać, ale jak na złość Alienek śpi i śpi, i wcale nie chce wstać :D
Wazon na grobie powinien być na takim bolcu, a nie jest, od lat z tym problem, nie mam jak się dobić do kamieniarza w K., a ten grabarz to taki lepszy agregat jest. I coś mi się wydaje, że za niedługo płyty będą wymagały przełożenia. U rodziców przekładałam niedawno. Lucy chwastami się też zajmie.
Więc jakby na to nie patrzyć, coś, co mnie od dawna martwiło będę miała z głowy. Pojadę i do ogarnięcia będzie tylko grób moich rodziców, co za ulga dla moich starych gnatów.
A jeśli poślę jej kasę, to i badyle wymieni na ich grobie, mniejsza z większym o szorowanie płyty.
Więc jak dla mnie to dobry deal. Zastanawiam się tylko, czy ciocia mi za to potem po papie nie natrzaska. Bo ciocia była i jej, i moją chrzestną, a wszystko zostawiła mi, chociaż z Lucy miała częściej kontakt. I to ona zajmowała się ciocią w chorobie, krótko, bo krótko, ale była na miejscu i ma znajomości, a ja nie mogłam co dzień dojeżdżać z PZ do K.
Zastanawiam się też, co Lucy tak przypiliło, bo ona chyba z 10 lat młodsza ode mnie jest. Może choruje?
Nie wiem, na komunikatorach trudny z nią kontakt, pisze jak potłuczona, ja po sześciu piwach tylu byków nie nasadzę, czasem jest to ciąg nieczytelnych liter. A ona za kołnierz nie wylewała nigdy.
No i tak się z tym męczę :)
Grobowe dylematy mam :P

Cieszę się z chwili, z chwilowego ochłodzenia. Nawet 28 stopni to chłodno w porównaniu z poprzednimi dniami :)
Odpoczywam, bo jutro się zacznie jazda. Mało, że wszystko w polu, to jeszcze Boss z urlopu wraca, będzie więc rozpierducha. Pozwalał swoją część roboty na ludzi, którzy nie mają o niej zielonego pojęcia. I kolejna redachtórka, niby na staż, ale zatrudniona na zasadzie młoda dupa ze sztucznymi rzęsami. Nie mam nic do wyglądu, ale oleju w głowie temu brakuje. Na prawdę, nie prawda, kto temu dał maturę?

Dobra, nie jojczymy, za to nam płacą, że wiemy, że naprawdę to nieprawda, że świat jest popierdolony :P



8 komentarzy:

  1. Ja po odslonieciu zaslon widze kurz a nie swiatlo -zamienimy sie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto się zamienia,nic nie ma. Tez widzę kurz, ale on leży, to i ja poleżę obok niego. Zdejmuję okulary i cudownie znika :P
      Nie przejmuj się kurzem :)

      Usuń
  2. Czytam i nadziwic sie nie moge jak narod lubi byc przypisany do wszystkiego najpierw do ziemi, domu, mieszkania, urzadzen roznistego kalibru a jak juz zycie wystukuje ostatnie lata czy dekady bo tego nie wiem to zaczyna walczyc o przypisanie do grobu.
    A jak powiedziec ze ludzie lubia byc za morde prowadzeni to sie obrazaja:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, nie gniewaj się, żyjesz w innej rzeczywistości. Chcę mieć swoje mieszkanie, bo płacę za nie niecała 500 zł, 1/3 mojej pensji. Plus liczniki - prąd, net. Za wynajęcie takiego mieszkania płaciłabym 1200 zł plus ten czynsz prawie 500 zł, plus liczniki. I nie starczyłoby mi na to pensji. Inne są tu realia.Ale i moi bliscy w UK kupili mieszkania, bo to taniej wychodzi niż czynsz dla landlorda. Moje mieszkanie to też mój dorobek życiowy, coś, co zostanie dla dzieci. Tu jest inny kraj, nie Ameryka i nie każdy ma to, co Ty. Kroimy na swoją miarę. A miejsce na cmentarzu to rarytas, nie że człowiek chce mieć, ale że myśli o rodzinie. Nowych miejsc jest jak na lekarstwo i kosztują krocie. Tu, w Poznaniu za miejsce na cmentarzu trzeba zapłacić kilka tysięcy. Po co mam dzieciom zostawiać taki kłopot na głowie? Miejsce w rodzinnym grobie to parę setek za przedłużenie dzierżawy. Póki nie zmienią się przepisy dotyczące chowania, jest jak jest. ZUS wypłaca 4 tys. na pogrzeb i wierz mi, to nie starcza.Ale jak mówiłam - Twoja rzeczywistość jest inna od mojej. Nie mam ubezpieczeń prywatnych ani zdrowotnych, ani innych, bo zwyczajnie mnie na nie nie stać. I tyle w temacie.

      Usuń
  3. Jakas moda chyba nacregulowanie spraw wiecznego spoczynku.Ja tam bym wolala, zeby moje prochy wysypano gdzies, moze np.na wiosce, czy gdziekolwiek na lonie natury, ale jeszcze to w Polsce niedozwolone.
    Zaś moja kolezusia dokonuje karkolomnych dzialan, scalaja jakies groby w jeden, czyli koszty, eschumacje, cuda wianki, ze nibh dla wygody, zeby nie oporrzadzac wielu grobow tylko jeden lub dwa, juz nie pamietam, pewnie tez z mysla, o wlasnym tam pochowku. No jak sie nie ma co robic, to mozna i to, ja tam wole myslec o doczesnosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie rozmawiałam o tym, mówię, że chcę do urenki, na szafkę z lalkami (kolekcjonerskimi) synowej, a ona na to: na to trzeba sobie zasłużyć. A ja na to, że podnosiłabym wieczko urenki i pilnowała, czy synowi krzywda się nie dzieje. A ona: zakleiłabym wieczko taśmą, żebyś go nie podnosiła :) I tak sobie - w sumie miło - gawędziłyśmy. Też wolałabym rozsypanie, ale nie wnikam, zrobią, co zechcą. Ja potrzebuję tego miejsca tam, żeby wpaść i akumulatory naładować. Dzieciom nie dyktuje, to ich ból i zrobią, co potrzebują. Jednego nie chcę - wywalania kasy na pomniki, bo po co? Inżynier też myśli o przenoszeniu, ale chyba powoli mi to z głowy wybiję, sama się dość namęczyłam z tym wszystkim. Pamięć jet w sercu, nie w kamieniu.

      Usuń
  4. Sluchaj, a nie myslisz ,ze chcd Cie na kase naciagnac, bo Ty jej bedziesz slac na kwiatki i znicze a ona , kto wie czy kupi i postawi.Jakos stracilam zaufanie do ludzi jesli chodzi o pieniadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już jej ból.Ja do swoich pojadę tak długo, jak będę mogła. Sama nie kantuję i zakładam, że inni nie będą. Chociaż na Lucy już i ciocia narzekała w listach. Nie oceniam. Sama zawsze jeszcze mogę jechać,mogę też poprosić o fotkę grobów. Wiecznie żyła nie będę, to też
      fakt :P

      Usuń