poniedziałek, 10 lutego 2020

230

stron w 3 godziny, Kochany Pamiętniczku, to piękny wynik, nieprawdaż?
I nie, nie korekciłam, czytałam.
Ja, czytająca książkę dla przyjemności, koniec świata pani Popiołkowa.
A tak szukałam w Arosie Kici Koci dla Kalafiorkówny i myślę sobie, że po dwie książeczki lecieć do miasta to nie warto. 
No i tak mnie naszło, że zupełnie nie pamiętam, co było w Zapałce na zakręcie. Nigdy nie miałam tej książki na własność, to była lektura z czasów, gdy chodziło się po książki do biblioteki, kupić coś w księgarni to było jak wygrać milion w totka.
A pamiętam, że po lekturze tej książki miałam nieprzespane noce i wciąż myślałam i myślałam.
A do dziś nie pamiętałam już z niej nic, poza tym uczuciem, że bardzo ją przeżywałam, jak mrówka okres.
No to wrzucam w szukaja i jest - niecałe 15 zł.
Piękne wydanie, twarda okładka.  Nie taką pamiętam, bo okładkę pamiętam, była charakterystyczna kreska


To chyba Nasza Księgarnia taką serię wydawała. 

A moja nowa powyżej. I... Chociaż jest bardzo "smrodliwa dydaktycznie" nie jest głupia i jest ponadczasowa. Inaczej odbierałam ją jako nastolatka, zafascynowana wątkiem miłosnym i perypetiami bohaterów.
Inaczej odbieram ją dziś, jako stara kobieta, z bagażem doświadczenia  życiowego.
Ale są w niej prawdy, które nie tracą na znaczeniu z upływem lat.
Żeby zawsze mówić prawdę i nie bać się jej konsekwencji.

Przy okazji dowiedziałam się, że to jest trylogia, no i oczywiście z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
Wiedziałam, że Siesicka dużo pisze, ale... ugrzęzłam w innych sprawach, wtedy ważnych i nie trafiłam na wiele z jej książek, jako że już nie chodziłam do półek z literaturą młodzieżowa, zajęta byciem matką Polką.
Zamierzam ten błąd naprawić, bo chyba dziecinnieję. Nie mogę przebrnąć przez pól książki naszej szacownej noblistki, ale takie czytadła wciągam bez oporów.
No, ale kto bogatemu zabroni?
Jakie to piękne wrócić do świata,w  którym człowiek jest młody, nie męczy go wchodzenie po schodach, a na widok TEJ osoby ma motyle w brzuchu.
I nie, nie żałuję, że u mnie czas motyli już za mną.
Żałuję - o dziwo - czasu bycia z ludźmi.
Ja, która z nimi być nie za bardzo lubię.
Ale bycia tak naprawdę, nie po drugiej stronie światłowodu, bez umawiania się jak na bal do Elżuni, bez smartfonów i SMS.
Bez wiecznie włączonego wszędzie odbiornika TV i informowania mnie, że teraz mam poczekać, bo on właśnie rozmawia ze swoim ojcem, który jest gejem...
Bo ja, proszę Kochanego Pamiętniczka,  seriale mam na kompie i namiętnie oglądam je w samotności, nie zanudzając nikogo historiami samotnych ojców gejów. Dzieci do dziś wypominają mi, że 19.30 była godziną świętą, ale... Nie było wtedy Internetu i wiadomości nie rozchodziły się błyskawicznie, a mój zawód wymagał wtedy bycia na bieżąco ze wszystkim, pracowałam w gazecie codziennej.
Bo ja, proszę Kochanego Pamiętniczka, spotykając się z kimś nie lecę jak oszalała do telefonu, gdy dzwoni i nie mówię, że muszę odebrać. I nie odpowiadam ani na SMS, ani na MSG.
Telefonu nie ma, jest człowiek i on jest ważny.
Ten po drugiej stronie też, ale na niego przyjdzie jego czas.
I do takiego świata wracam w tych książkach.
Już się nie mogę doczekać, kiedy odbiorę książki :)

W pracy witali mnie z orkiestrą i na czerwonym dywanie, orkiestra touche i wywiady na temat zdrowia.
Podziękowałam Bossowi za możliwość pracy online, bo co z tego, że mogłam nie pracować, jak chcę pracować jeszcze długo?
Ale nie poruszyłam kwestii wypłaty, bo choć jest capo di tutti capi i dla warzywek, to zielonego pojęcia nie ma o kwestiach finansowych i zanim wytłumaczyłabym mu, o co chodzi, słońce zaszłoby za borem.
Poszłam do naczelnej i aczkolwiek znów się denerwowała, jak to ona, wyjaśniła sprawę. Po prostu - tak jak myślałam - wliczyli mi to do pensji i tym pięknym sposobem oddali moje 82 zł do ZUS.
Mają wyprostować.
Zobaczymy.
Jak nie naprostują, żegnamy się z warzywkami.
82 złote tym złodziejom? To tyle wolę co miesiąc na książki wydać, lista jest długa :D 

Wichura u nas tak jakoś bez wichrzenia przeszła, u Inżyniera kubłami na śmieci się pobawiła.
Kotki są na wycugu przeszczęśliwe, albowiem nie ma tam małych dręczycieli.
Wciąż czekamy na zakończenie spraw mieszkaniowych.

Życie jest czekaniem.



27 komentarzy:

  1. O! Zapałka, Słoneczniki, Jezioro osobliwości, Zapach rumianku...no wracam do nich czasem:) Moja córka już ich nie pokochała, zostały w naszym domu. Niedawno sięgnęłam sobie po Ucho od śledzia i dopiero odkryłam to drugie dno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja przetrzepuję bibliotekę domową, bo Miśki znów książki pochowały. Nie mam wszystkich, ale mam sporo :)

      Usuń
  2. Dzięki Jędzo. Już wiem, co poszukam, żeby ściągnąć sobie do czytania, bo ostatnio mnie wszystko nudzi i denerwuje. Brakuje mi książek, do których się wielokrotnie wracało z taką samą chęcią, jak pierwszym razem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nie tylko mnie tak trzepie :) Przyjemnej lektury :)

      Usuń
  3. Czytałam "Zapałkę" podobnie jak Ty, pożyczoną z biblioteki i też niewiele z niej pamiętam. Tylko, że bardzo, podobnie jak Ty, przeżywałam. Chciałabym, żeby Klara czytała książki z mojego dzieciństwa/wczesnej młodości, ale mimo, że bardzo lubi czytać, jednak najczęściej nie podoba się jej to, co mnie wciągało. Inny świat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszyło mnie, że i Ty niewiele pamiętasz, bo myślałam, że to tylko moja skleroza. Ale na serio - nie pamietam wielu lektur, poza tymi, które podobały mi się szalenie, jak na przykład Noce i dnie, czy Chłopi. Krzyżaków pamiętam w zarysie, Trylogie takoż, ale gdybym miała pisać wypracowanie, poległabym. Klara na takie lektury chyba jeszcze za mała, jeszcze ma trochę czasu na romanse młodocianych - i ciesz się z tego :)

      Usuń
  4. Jeszcze był Fotoplastikon i Tancerze ( ale oni chyba Jackiewiczowej)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po trochu będę wszystko, czego nie mam, dokupowała. Do biblioteki już nie wrócę, bo nie mam na to ochoty. Lubię mieć swoje :)

      Usuń
    2. Odkąd na Allegro są za grosze- też dokupuję z sentymentu.

      Usuń
  5. O tak, lubię wracać do ksiązek czytanych daaaawno temu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam lubić. Nowoczesna literatura do mnie jakoś nie przemawia :)

      Usuń
  6. Zapałka ma kontynuację?! Nie wiedziałam...Też przeżywałam tę książkę. I jeszcze Jezioro Osobliwości.
    Była jeszcze taka seria Marii Józefackiej - nigdy nie mogłam dostać 3 tomów razem, zdaje się, że w mojej bibliotece był tylko tom 1. Ostatnio tom "Kto sieje wiatr" przeczytałam dwa lata temu na wakacjach.
    Dużo dydaktycznego smrodku, zupełnie inna niż powieści pisane współcześnie, akcja wolniejsza, bardziej przegadana, ale...ma w sobie coś.
    PS. Ubranie się wkłada czy zakłada?
    Na fejsie rozgorzała dyskusja na jednej grupie bo po raz kolejny przeczytałam że jakaś niunia UBRAŁA buty, a byłam zmęczona po pracy i nie myślałam, więc zwróciłam uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapałka to jest trylogia. Zapałka, Pejzaż sentymentalny i Zatrzymaj echo. Też nie wiedziałam, zamawiając odkryłam, że mogłam mieć całość za 28 zł, przepłaciłam 15 kupując w częściach, ale trudno. Marii Józefackiej nie znam, ale mnie zaciekawiłaś, zapisze, poszukam.
      Nie odniosę się do fejsowych gównoburzy, bo na grupie korektorskiej toczą się nieustannie. Tak, ubrać buty jest niepoprawne, jak najbardziej, ale w codziennym języku jest wiele niepoprawnych rzeczy i nie należy tego traktować ze śmiertelną powagą. Ja na przykład zakluczam drzwi, bo u mnie się zawsze zakluczało. Na podwórko wchodzę uliczką. U mnie nikt nie mówił furtka, tylko uliczka. I odwieczne wojny o wyjście na dwór czy na pole, mnie osobiście bardzo denerwowało "na dworzu" psiapsiółki znad morza. Trudno, język jest kolorowy, bogaty i zakręcony :) Po co sobie nerwy szarpać? Oczywiście, jeżeli zajmujesz się językiem zawodowo, są reguły. Ale na co dzień? Czy to ważne, czy założysz buty, czy je ubierzesz - nieważne, ważne, żeby Ci było ciepło :P

      Usuń
  7. Ubrania wkładamy :)
    Jędzo - chyba jesteśmy z tego samego pokolenia bo czytając ten wpis czułam jakbym to ja go pisała.
    Pojęcia nie miałam o trylogii Siecickiej, Zapałkę miałam własną i uwielbiałam,jak i inne książki Siesickiej - Tabliczka marzenia, Jezioro Osobliwości. Ale najulubieńszą była książka "Słoneczniki" H. Snopkiewicz - wyczytana przeze mnie i koleżanki do cna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cale zycie logiczne dla mnie bylo, ze ubrania sie ubiera.
      Jakoby cale clue znajdowalo sie w slowie : “ubranie” .
      Mam nadzieje, ze prof. Miodek w koncu dopuscil te forme, bo pamietanie o tym zakladaniu przekracza moje sily !
      Nigdy nie zakladalam butow , buty ubieralam, za to zakladalam, ze ziemia nie jest plaska!
      Aha , owszem zakladalam ...rekawiczki.
      Zaloz rekawiczki i zaloz szalik, to mi pasowalo, ewentualnie plaszcz, natomiast ubranie ...

      W jezyku angielskim tez funkcjonuja dwie formy : Np. “Put it on” , czyli zaloz , wloz cos na siebie, ale istnieje rowniez:
      “ Dress yourself “ – czyli ubierz sie, co ma wydziwiek jak nasze “Ubierz sie”.

      Bo wlasnie : jak powiemy do kogos w formie rozkazujacej :
      zaloz/wloz czy ubierz sie!
      I tu moim zdaniem upada wyzszosc formy zaloz/wloz nad ubierz:)

      Usuń
    2. Ależ wszystko na spokojnie, jak pisałam wyżej. I na serio, dziewczyny, językoznawcy, by uzasadnić swoje istnienie, co jakiś czas zmieniają zasady. Kiedyś na codzień (za moich szkolnych czasów) pisało się razem, gdy zaczęłam pracować w korekcie uświadomiono mi, że jest na co dzień... Wystarczy poczytać książki z różnych lat - pisownia jest tak zmienna i pokręcona. A prof. Miodek od lat ściera się z prof. Bralczykiem i obaj z tego nieźle żyją. Język polski uznaje za obligatoryjną odmianę nazwisk, natomiast prof. Bańko, kolega Miodka kategorycznie nie życzy sobie odmieniania swojego nazwiska. Bądź tu mądry i rób dzieci :P

      Usuń
    3. Hi hi na miejcu Banko ( Banki?) tez bym sie spierala! Odmiana deformuje jego nazwisko jak nic:))

      Usuń
  8. Czytałam i owszem,też były emocje, ale dwoch pozostalych chyba nie czytałam. Z takich książek bardziej podobała mi się ,,Ten obcy" Jurgielewiczowej.
    Ogólnie w tamtych czasam czytalam bardzo duzo ksiazek ,w zdecydowanej wiekszosci nie młodziezowych .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale wtedy trudno było cokolwiek kupić :) Mnie nieczytanie dopadło po latach pracy w korekcie. Teraz mi się odwinęło w drugą stronę :P

      Usuń
  9. Na temat polskich ksiazek, czy autorow to sie nie wypowiem, bo po prostu nie pamietam.
    Natomiast bardzo mnie od zawsze wkr***aly wlaczone telewizory wszedzie, glownie jeszcze za czasow mojego zycia w Polsce. Telewizor byl w pokoju i nie wazne czy byli goscie czy nie musial byc wlaczony, przeciez po to chyba byl:))
    W Ameryce sie to rzadko spotyka, bo ludzie maja zwykle tv w sypialniach albo ekstra pokoj tzw. telwizyjny lub rodzinny, gdzie sie zasiada tylko w celu ogladania.
    Od pierwszych miesiecy mojego zycia w Ameryce bardzo mnie to zachwycilo i nigdy nie mialam oraz nie bede miala tv w salonie. Pamietam jak przychodzili do mnie polscy znajomi i od drzwi pytali "ty nie masz telewizora?" na co ja odpowiadalam "jesli jestes tu dla ogladania telewizji to prosze bardzo, tu jest twoj plaszc i mozesz wrocic do siebie".
    Wizyta jest po to zeby byc wsrod ludzi a nie ogladac telewizje.
    Podobnie telefony, nie ma nic bardziej wkur**jacego niz gosc zerkajacy pod stolem na ekran telefonu. Jesli telefon jest wazniejszy od bycia ze mna to prosze bardzo "na najblizsze drzewo". Nie mam za grosz tolerancji do takich zachowan. Albo rozmawiam z kims kto nawiasem mowiac zadzwonil do mnie i nagle slysze "oj musze skonczyc bo dzwoni XXX", takie natychmiastowe podkreslenie, ze XXX jest wazniejszy/a ode mnie?
    Naprawde? i to ludzie mieniacy sie byc kultralnymi:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w punkt. I w pracy - mam mało czasu, pali się, idę z problemem, a ktoś przy mnie odbiera telefon i tak, jakbym była przezroczysta. To rzucam wydruk i wychodzę, niech się sam męczy. Gdy mam młyn, nie mam czasu, aby czekać aż ktoś popieprzy pół godziny przez telefon. Ludzie są debilnie do telefonów uwiązani. Ja zażyczyłam sobie w umowie, że nie mam i nie odbieram telefonu. I dlatego pracuję spokojnie. Jak ktoś ma interes, musi się kawał przejść do mojego pokoju, a maile nie dzwonią i nie rozpraszają :)

      Usuń
  10. Robi mi się niedobrze, gdy słyszę "ubierz sweter". Dziwne, bo inne błędy językowe nie wkurzają mnie tak bardzo. Glukoza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorsze jeszcze byloby ; Ubierz swetr! :)

      Usuń
    2. Ludzie :) Tylko spokój może nas uratować :) Ja na co dzień mówię: tu pisze, co do białej gorączki doprowadza Inżyniera, który poprawia mnie: jest napisane :P

      Usuń
    3. Jedzo! Na to mam swietny srodek, mow: Tu pisza:)) Nikt tego nie poprawi, nie ma sily!:) A wydzwiek ten sam :))

      Usuń
  11. Jasne, ze pamietam "zapalke na zakrecie" i graficzna szate pierwszego wydania. Boziuuu! To byl szal, wszystkie dziewczyny czytaly i poszukiwaly dalszych czesci, echhh! To byly czasy.

    Za boga nie pamietam o czym byla ta ksiazka, zapewne o milosci, hihi.
    A ja zupelnie zdziecinnialam, bo wrocilam do "ani z zielonego wzgorza" ( w prwadzie w wersji sluchanej) ale to dopiero jest szajba. Jak zaczne ogladac " bolka i lolka" to chyba zaczne zastanawiac sie , czy ze mna jest wsztsko w porzadu.
    A "muminki" kocham nad zycie i sie nie poddam! Jestem normalna!

    Wszystkiego naj w Nowym Roku, i niech moc bedzie z nami:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Did you hear there is a 12 word phrase you can communicate to your man... that will induce intense emotions of love and instinctual attractiveness to you deep inside his heart?

    Because deep inside these 12 words is a "secret signal" that triggers a man's impulse to love, idolize and look after you with his entire heart...

    12 Words Who Fuel A Man's Desire Impulse

    This impulse is so built-in to a man's mind that it will drive him to try harder than ever before to build your relationship stronger.

    Matter-of-fact, triggering this all-powerful impulse is absolutely essential to having the best ever relationship with your man that the instance you send your man one of these "Secret Signals"...

    ...You'll soon find him open his soul and heart for you in such a way he's never experienced before and he'll perceive you as the one and only woman in the world who has ever truly fascinated him.

    OdpowiedzUsuń