Kochany Pamiętniczku...
Odkąd nie ma na tym ziemskim padole cioci Kazi, nie jestem już dzieckiem.
Przykre, ale tak jest.
I z tego powodu mam dziś doła jak Rów Mariański.
A na ten dół składa się jeszcze kilka innych drobiazgów, no ale kto by się tam drobiazgami przejmował, no nie?
Inżynierowa się otworzyła, co mnie bardzo cieszy, ale nie do końca, bo... Wyszła z tego, ma pracę. Cieszę się niesamowicie.
No dobra, znakomicie wychowałam syna, cierpiał w milczeniu... Za co oberwał. No ale...
Ale jako matce leży mi to na wątrobie, bo jak, nie powiedział, nie dał się przytulić, choć na co dzień śle mi <przytul>?
Jestem dobrą matką, czy taką sobie?
A, i wnuki, które nigdy nie mówiły thank you, tak powiedziały, za drobiazg (no nie do końca drobiazg, ale nevermind)...
A wnuki, które powinny powiedzieć thank you i oszaleć z zachwytu nic nie powiedziały?
Spokojnie, oddychaj w tytkę.
W sobotę rano, jak dożyjesz tej soboty, pójdziesz, SJ na Manhattan, a potem, jak niebiosa dadzą, pojedziesz do Umarlaków.
Z synami.
Życie nie składa się z oddychania, tylko z chwil zapierających dech.
Pensja była OK, aczkolwiek w szczegóły nie wnikam.
Cóż, niewiele mam do stracenia już.
Poza włamaniami na osiedlu i w okolicy.
I tym, że potrzebuję gwoździa.
Na gwałt.
Nie wnikamy w szczegóły, bo to nic nie da.
Ale fajnie się czuję, wydając kasę i mając prawie 10 tys. kroków...
Reszta jest milczeniem, nie mam najmniejszego zamiaru płacić nikomu grubej kasy za zdiagnozowanie u mnie depresji :P
Nie sądzę, że świat się zawali, gdy zniknę.
Nie ma takiej opcji.
No dobra, nieźle się maskuję :)
A co mi tam... Mam jeszcze dużo do przepicia :)
Aczkolwiek wciąż pamiętam, że nie należy topić smutków w alkoholu, bo umieją
pływać.
Widze, ze mnie rozumiesz, kiedy i ja ciesze sie, ze zrobilam kilkanascie tysiecy krokow, nie wydajac przy tym ani grosza, za to robiac wielka przyjemnosc suczy, ktora uwielbia ze mna spacerowac. Pewnie wolalaby pobiegac luzem, ale mamy jeszcze 6 tygodni sznurka, bo dopiero od 15 lipca konczy sie okres ochronny. Ale i tak obie mamy radoche, a ja dodatkowo nadzieje, ze zrzuce z siebie nadmiar tluszczu.
OdpowiedzUsuńTak, chodzenie prostuje górki pod kapturkiem. A chodzenie z Toyką to jest błogosławieństwo.
UsuńI to nie anonimowy, tylko ja, SJ :) Coś się blogu wygło :P
Usuń