(odpukać), święty spokój, Kochany Pamiętniczku.
Jprdl.
Wsiąkłam w
taką koreańską Dynastię. Tak nieprawdopodobne zbiegi okoliczności i tak nieprawdopodobne sytuacje, biorąc pod uwagę to, co znam z neta o komunistycznej Korei, że oglądam film rechocąc z radości. Odcinki długie, bo godzinne, ale... Jak taka nędza w Korei, że korę z drzew jedzą, ale rękawice gumowe do prania mają? I czarny rynek kwitnie, jak za PRL - tu bym się nie kłóciła. Ale Se-ri podczas pobytu (nielegalnego) na Północy (wciąż mam kłopoty z odróżnieniem, która Korea jest OK, a która nie) ma idealne paznokcie z idealnym lakierem, takie, jakich ja nigdy w życiu nie miałam? Serio?
Wzruszający jest pobyt tych z Północy na Południu, są jak pijane dzieci we mgle... :)
Bardzo mnie odpręża ten film, cichy, spokojny wbrew pozorom, romans jak za dawnych lat... Główni bohaterowie są ze sobą na pan-pani przez 6 odcinków bodajże, mimo że mieszkają w jednej chacie, chociaż ze sobą nie sypiają, ale coś tak pikuje :)
Polecam, jak ktoś chce zapomnieć o szarym życiu za drzwiami.
Dziś w Biedronce stałam w kolejce za młodym gościem. Może miał ADHD, nic nie wykładał na taśmę, ale latał tam i z powrotem jak kot bez pęcherza. No OK. Ale maseczki na tym mordzie nie miał, na brodzie ją miał.
Tak, wiem, wg niektórych maseczka nic nie daje.
Ano. Ale chociażby pozory bezpieczeństwa zapewnia.
Nie zapisuję się na szczepienia, choć mogę, bo jest syf i malaria.
Ale...
Dziś są urodziny Alienka. Czwarte. Miał być bal na sto par w sobotę, ale nie będzie. I dobrze, choć serce pęka mi na strzępy z wielkim hukiem. Miała być cała rodzina od dziadka i cała od babci, w sumie 10 osób. Odwołali, bo Alienek ma kwarantannę przedszkolną, bo pani miała koronę, Kalafiorkówna i Jubilat są pociągający, Alienkowi przepadły wizyty u specjalistów przez tę kwarantannę.
Rozumiem. Nie protestuję. Choć momentami czuję się tak samotna, że emilkowo gadam z ludźmi z pracy, w życiu bym tak nie rozmawiała.
Dałam kasę, Synowa wynalazła Alienkowe marzenia i kupiła, wleźliśmy dziś na Skype, fotki dostałam, Alienek zachwycony - niech tak zostanie.
Wstępnie zobaczymy się w II święto u nich, z dowozem.
Nie będę szat darła, jak nie.
Sama zaczynam się obawiać i na łeb dostawać, emilki od zarządu, że kto może, niech na dupie siedzi i pracuje.
Ja mogę, dzięki Bossowi, który po odwołaniu wszystkich do biurowca, kazał mi siedzieć na dupie. W zaleceniach zarządu tym razem jest, żeby nie jeździć komunikacją miejską.
Podsumowując - jestem dzieckiem szczęścia, co nie (odpukać, niech los tego nie słyszy).
Ale też płacę za to izolacją, która mimo mojego introwertyzmu czasem mnie przerasta.
No nic.
Jak pięknie pachnie smrodem... Lecąc dziś na zakupy, wlazłam do nowo otwartego - w tych czasach - sklepu z... bo ja wiem? Fanaberiami? Wiedziałam, że ceny będą z dupy i są. Ale... Kocham paczulę miłością wielką jak cały świat. Dostałam pierwsze takie perfumy do szwagierki, której zapach nie podchodził ( z Reichu, ojapierdolę), w formie maści. Eks nie cierpiał zapachu, wywalał mnie z malucha, jak się tym wyperfumiłam, a Inżynier narzekał, że mama znowu pachnie smrodem...
No i dziś pytam o olejek paczulowy, ale nie było. A perfumy? Są, z bergamotką. Przez maskę nic nie czułam, ale pani pozwoliła powąchać bez.
Więc mam i ja...
Tak znienacka sobie tylko nadgarstek potarłam wieczorem i będę musiała mieszkanie wietrzyć.
Jak pięknie pachnie smrodem, aż głowa boli :) Malutkie pudełeczko, całe 52 złote. A co tam...
Ciasto na święta zamówiłam, nie będę nic piekła, w dupie to mam.
Gotowała też nie będę, jajka kupię, a tak to normalny dzień i już.
Wzięłam się w garść i posadziłam wreszcie wszystkie bratki, z lekka ogarniając bajzel na balkonie...
Na parapecie brudno, ale będę myła to okno jutro albo pojutrze, już jest na tyle ciepło, żeby okno myć...
Cieszę się każdym dniem, darowanym od życia. Bo warto.
Nawet jak człowiek nie jest już seksownie rudy i nie ma figury w sam raz, ma diabła za skórą i nie chodzi do święconki.
Obecna sytuacja uświadomiła mi, ile bakterii jest w wodzie święconej.
Ale co tam...
Żałować czegoś, co się stało, to cecha życiowych partaczy... Mój pamiętnik prawdę rzecze... :)
Więc...























