środa, 17 marca 2021

Kalafiorkówna

 zmutowała, Kochany Pamiętniczku, zamieniwszy się w broń biologiczną.

W sobotę rzygała jak kot, podejrzewano, że coś zwędziła z lodówki dziadka, bo wszyscy jedli to samo i nikt nie rzygał. U nich (w domu, nie u dziadka, lodówka jest zablokowana, jedzenie poza zasięgiem łap, bo dzieci z głodu wciąż kradną jedzenie) :)
Rzygała całą noc i jej przeszło.

W niedzielę było OK. W poniedziałek rzygał i co 15 minut walił kupę Alienek, ale też mu przeszło, nie licząc osranego do bólu dupiszona. 

Ale i tak dobrze, bo zaczęła się kwarantanna, bo pani w przedszkolu ma koronawirusa.

We wtorek poległ Inżynier i Inżynierowa, i to tak, że Inżynier poszedł na L4.

Dychają.

Śledczy twierdzą, że Kalafiorkówna mogła coś złapać w grupie, gdzie robiła w piątek za Curie-Skłodowską w miniaturze i to raczej wydaje się bliskie prawdy.

Na szczęście rodzina dycha, ciężko, ale dycha.

Mnie tam żadna kurwica nie bierze (odpukać i hip-hip hurra), poza tym, że praca mnie zabija.

Dziś był horror, jak siadłam o 8, tom wstała od komputera o 20 (no dobra, jeszcze kwitnę, ale tylko piwo wypiję, bo dziś Patrick's Day i spierdalam). Boli mnie wszystko - każdy mięsień i każda kosteczka. Odkąd stłukłam kolano we wannie wciąż mam problem z klękaniem, a dziś jak na złość skończył się toner, a nie sprawdzę, co się dzieje z drukarką nie klękając. Informatyk miał być o 12, nie dojechał, będzie jutro z rana.

WTF z rana? Nie wiem, czy ogarnę się do 9. Mam ostatnie skibki chleba z zamrażalnika, jeszcze sprzed roku. 

Zamrażalnik pusty prawie i OK. Lecąc po piwo do piątki, skusiłam się na gotowe naleśniki i teraz mi stoją na żołądku, było sobie jajecznicę zrobić, ale nawet na to zabrakło mi dziś czasu. 

No to cierpię.

A, nie będę nic mówić, bo co miesiąc to samo, a te nowe layouty i programy, i coraz więcej stron... Mnie to by było rybka, żeby to spływało systematycznie, a nie wszystko w jeden dzień.   Dwie godziny po godzinach Boss pisze, że nie wie, czy było, jak było to ble, ble. Było, kurwa, w poniedziałek. Ja to wiem, w pierdyliardzie tekstów, a on ze swoich kilku nie wie? Odsyłam. Kurwa.

No... I jak tu nie kląć, no jak?

A. Do reszty mnie pogięło, ze szczętem. Teatr się znów odezwał, bo kobietka, którą zastępowałam znów poszła na dłuższe zwolnienie, więc czy nie wzięłabym fuchy?

Wezmę. Żal tych kilku stów za pracę z palcem w dupie. Przedtem się stresowałam, bo często robiłam na kolanie w pracy, bo na cito, a niestety mój komp był na widoku mimo tego, że miałam swój pokój. I nieważne, że nie kolidowało to z moją główną pracą, bo to nie w porządku. Teraz nie mam tego stresu, nikt mi nie stanie za plecami znienacka, a nigdy nie zaniedbuję pracy dla fuchy. Teatr jest uprzedzony, że jest na drugim planie.

I tak - jak nie mówić, że praca mnie kocha namiętnie.

Mam 66 lat.

Od 6 jestem na emeryturze.

Jestem wdową.

No i?

Jedyne co na mnie leci to deszcz, śnieg i praca.

Jak żyć, Kochany Pamiętniczku, jak żyć? 

Coraz bardziej bolą mnie stawy. Powinnam iść do lekarza, ale jak? Jak męczyć wszystkich wokół o dzwonienie i inne takie tam?

Dobra, nie lamencić, pracować.

Arbeit macht frei, taka prawda :)  

Zapowiada się kolejny lockdown na maksa.

No nic, czemu mnie to nie przeraża? Mam tyle książek do przeczytania, tyle filmów do obejrzenia, tyle rzeczy do zrobienia. 

Ale żal mi młodych, zwłaszcza moich wnuków. Co to za życie, z wieczną niepewnością: zamkną, nie zamkną. I co to za nauka? Z jednej strony OK, że jest taka opcja, z drugiej - szaleństwo i nieporozumienie.

Jednak świat zwariował. A S-F staje się rzeczywistością.

A,wciąż nie mogę się zdobyć na oglądanie filmów o zombie, co zawsze śmieszyło chłopców. Ale to już mnie przerasta, bo i Mad Max kiedyś był abstrakcją, a teraz już nie za bardzo nią jest...


10 komentarzy:

  1. Ja juz tez coraz bardziej zalamana, ze szczepieniem nie idzie tak jak powinno. USA nie bardzo chca eksportowac swoje do Europy, Astra zostala chwilowo wstrzymana, Sputnika nie chca kupowac ze wzgledow politycznych - czyli siedzimy z obiema rekami w nocniku. Lokdauny bez konca, no chyba ze sie koncza na dzien przed smolenskimi obchodami.
    Wazne jednak, zeby dzieci zdrowe byly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki bardzo mocno za Twoje szczepienie. Wiem, jak bardzo go pragniesz i doskonale rozumiem Twoją wściekłość z powodu tych zawirowań... Przytulam mocno...

      Usuń
  2. Czyli jelitowka trzydniowka, czy jakoś tak.Potrafi przeciągnąć!
    Czekam na teleporadę, czort wie kiedy zadzwonią,bo są zawaleni i jest weryfikacja zgłoszeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trzymam kciuki, żeby zadzwonili. Zdaje się, że Inżynier coś ukrywa przede mną, bo on jeden z całej bandy się rozłożył naprawdę, on rzadko bierze L4...

      Usuń
  3. Na player ogladam kryminal Cardinal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam teraz czasu na nic, seriale ogarnę później. Jestem kompletnie odmóżdżona, mogę tylko radia słuchać.

      Usuń
  4. nie ważne kto na Ciebie leci, ważne ile osób Cię kocha !
    jestem pewna, że nawet nie zdajesz sobie sprawy ile osób oddałoby Ci ostatnią flaszkę piwa :-)
    aaaa
    i 66 jest niebezpieczne
    podobno ci na górze patrząc w dół widzą 99 hahaha
    czym się Babo :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie denerwuj mnie tym 66. Wbiło mi się to do łba i męczy... No, nie byłabym świnią, wypilibyśmy to piwo na pół :) Czymam się, czemu mam się nie czymać?Ty mi się też czym, bo tę Brovarię kiedyś otworzą, nie ma innej opcji... A i piwo fiołkowe w Ptasim Radiu...

      Usuń
  5. O tak, Sylwia ma rację:) Kilaka razy się tu odzywałam, ale czytam na bieżąco.
    A co do stawów. Kochana, ja mam 49 lat i stawy obolałe (praca przy komputerze zatem o nadgarstkach nawet nie wspomnę), ale mieszkam "na bagnach", a tu paskudny klimat:(
    A moja Ciocia mówi, że po pięćdziesiątce to trzeba odejmować od 100 i tyle lat ma się w rzeczywistości:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ból stawów znam od dzieciństwa. Moja mama właśnie z powodu gośćca tak młodo umarła. Ja z tym od zawsze mam kłopot, ale jestem niezdiagnozowana i tak udało mi się dociągnąć do starości. Jeśli obudzę się i nic mnie nie będzie bolało, to znaczy, że ani chybi umarłam. A do komputera polecam taką podkładkę żelową pod gryzonia, mnie to pomogło na zespół cieśni nadgarstka. Ja mam taką
      https://dlabiura24.pl/podkladka-pod-mysz-i-nadgarstek-zelowa-fellowes-crystal-niebieska. I pisz,jest mi miło, jak ktoś komentuje. Myśl Cioci zapisałam w kajeciku, jest genialna, młoda ze mnie zatem dupa :)

      Usuń