piątek, 26 marca 2021

Czasami

 myślę, że aczkolwiek nie wiem, ile mi zostało, Kochany Pamiętniczku, to stanowczo za mało mi zostało.

Wiele nie udało mi się odkryć przez mój słuch, wiele mnie też ominęło, ale teraz, dzięki technice i tym tam cudom, coraz więcej mam do odkrycia.

Nie znałam Blue spanish eyes. 

Kilka razy przeleciało mi w Radiu Pogoda w wykonaniu Karela Gotta, za każdy razem wywołując u mnie gęsią skórkę, a dziś, ogarnąwszy wszystko, łącznie z 4 pralkami, no bo i standardowe pranie, i pościel, nakrycia, dywaniki zbierane, żeby pralka była pełna... usłyszałam Gotta, wlazłam na YT i...



... no, testuję... Na razie wymiata Gott, i ten gość... Presley jest OK, ale to nie to...

Wiele mnie ominęło, a może nie?

Nie wiem...

Jednak wieczór po takim cudnym dniu jest... szczęściem, nawet jeżeli jestem sama.

Bo przedwczoraj było tam pusto, a dziś w sralni dla psów koło Red Parku


 wiosna już całą gębusią, aczkolwiek wczoraj, myjąc okna i przemeblowując po raz 101 pokój odkryłam, że moim grudnikom się wygło




... i kwitną...

A do oglądnięcia został mi 16. odcinek mojego serialu, ale streszczenie nie jest optymistyczne.

Wiem, śmieszny jest, ale...

Pierworodny po tym całym koronawirusie będzie siedział po 12 godzin przez 3 dni w pracy i mówi, że jest szczęśliwy.

Serio? (Powiedziała idiotka, która wpada w panikę, jak dwa dni nie ma nic na poczcie)...

Blue Spanish eyes, prettiest eyes in all of Mexico
Blue Spanish eyes, please smile for me once more before I go
Soon I'll return, bringing you all the love your heart can hold
Please say "Si Si" say you and your Spanish eyes will wait for me...
 
I na nikogo i na nic już nie czekam, bo nie warto.
 
No, może na zachwyt Alienka, jak znów otworzą fryzjera i znów dziecko na Skype zauważy, że batia się ostrzygła :) 
Mała rzecz, a cieszy, co nie? :) 

Dziś wszędzie było pusto. U rzeźnika ani jednej osoby. Zrobiłam zakupy na zapas i tak, jak nienawidzę rozmrażanego mięsa, wolę jeść takie, niż stać potem godzinami w kolejce. 
Do kupienia pozostaje pieczywo, zakwas na żurek (jak znam życie, będę ten żurek żarła całe święta), zielenina, ale to na Manhattanie, względny brak tłumów.
Po kątach mam kurz, mebli nie odsuwam, bo sił brak, ale w sumie komu to?
Pająki czynsz płacą regularnie.
Ale czy to takie ważne?
 
Już od dawna życie nie składało się z chwil zapierających dech.
Bywa...
Ale i tak oddychać trzeba, co nie?


3 komentarze:

  1. Jedzo obie zachwycamy sie hiszpanskimi oczami ja wole jednak Elvisa , na drugim miejscu jest Humperdinck.Co do kaktusow to u mnie w USA sprzedaja 3 rodzaje thanksgivig christmas i easter ja mam chyba 4 wersje bo nigdy jeszcze nie zakwitl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to kultowy badyl, u nas w domu zawsze zakwitał 1 stycznia, w imieniny mojej Mamy, śmialiśmy się z tego. Teraz, dzięki internetom wiem, że kwitnie jak mu pasuje, ale... Z dzieciństwa tkwi we mnie przekonanie, że wróży mroźny styczeń :) O gustach nie dyskutujemy, poza tym ja słyszę inaczej niż normalni ludzie i do mnie trafiają właśnie tamte interpretacje. Zresztą, wszystkie są piękne. A moje dzieci, gdy próbowałam cokolwiek zanucić, prosiły: mamo, będziemy grzeczni, tylko niech mama już nie śpiewa.. :)

      Usuń
  2. Jak ja zaczynalam spiewac to moja mama mowila" dziecko masz glosik jak slowik ,ktory konie dusi".Teraz spiewam w samochodzie w roznych jezykach, ktorych nie znam i to nawet przy otwartych oknach.

    OdpowiedzUsuń