niedziela, 5 czerwca 2016

Jedni

kotki mają, innym zielono w głowie bez ustanku :) 

Po drodze z pracy...

Podczas zakupów...
A i pesteczkę sobie posadzą, Kochany Pamiętniczku, choć Baran straszy, że to może drzewo wyrosnąć, ale oj tam, oj tam, do Barana się je pośle i już :) Drugie w tej doniczce już kiełek puszcza, a niech rośnie na zdrowie :)
A po osiedlu tornado hulało i zrujnowało ulubioną okolicę Małej Wiedźmy :(

Mój ulubiony ogród w drodze do pracy, co rusz tam coś kwitnie na nowo...
Bratki wzięły i zdechły, takie życie...
... stokrotki takoż, a co przy tym mi nawiało płatków do mieszkania!
Ale już nowe idzie, posadzone, kwieci się, oko cieszy...
i oby jak najdłużej...

Noc... Deszcz ustał wiosenny... Mokrych bzów woń świeża
Dymi z sennych ogrodów... W pierś sercem bogatą
Fala nurtów tajemnych przypływem uderza.
Okwita wiosna krótka... mija... Idzie lato,
Noc czekania powagą i mgłami osnuta,
Gwiazdami lśnią wilgotne szafirów bezbrzeża
I cisza wokoło, niby w przeddzień święta;
I czuję - że najwyższa życia mego nuta
Jeszcze nie wzięta...


Ano...
Moja już dawno wzięta, ale wiersz przeuroczy i za mną chodzi.

Inżynierostwu los sprzyjał, że nie dostali sali na 28 maja, tak jak chcieli.
Dzięki temu i pogoda na ślubie była OK, i Paryż zalało dopiero jak wyjechali.

Ale Paryża żal. Choć jak Inżynier opowiadał, dużo się tam zmieniło, właśnie przez masę uchodźców...

Nie lubię zmian.

Tak wyszło.

Tydzień bez kawy, fiefiurek, Paryża i innych zabawek. Nie lubię :( 

5 komentarzy:

  1. Czyj to wiersz? Coś mi się kołacze po głowie, ale słabo. Przypisałabym którejś poetce Młodej Polski...
    mamaKlary

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie też pomyślałam o tej powodzi i Młodych w podróży.
    Coraz więcej tego ,,nic juz nie bedzie takie jak było",niby to oczywiste,nawet jak sie nic strasznego nie dzieje,ale nabiera znaczenia przy wszelkich nieszczęsciach.

    Piekne kwiatuszki,oj Ty wiesz jak ja bym chciała zakwiecić co sie tylko da,ale nie mogę niestety. Na wiosce to też ruletka,bo jak susza,to kwiaty padną,musi być coś odpornego,no i tak to wygląda,ze nie dane jest mi cieszyć się roslinkami za bardzo. Moje bratki jako tak,jeszcze kwitną,ale też juz nieco wyrosły,stokrotki mailam piekne,ale szlag je trafił jak wyjechałam.mało kolorowy balkon mam,a w domu też kwiatki stoją w miejscu. Musze chynba jakiś lepszy nawóz kupić.

    A pesteczka to z jakiego owocka,ze tak ładnie wyrosła?

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie, życie pędzi coraz prędzej. Młodym się udało. Za co niebiosom dzięki.
    Ale ja siedzę w domu i się nie ruszam, każdy wyjazd to straty w zieleni.
    Awokado, namęczyłam się, ale wyrosło, wsadziłam w końcu na głupiego jasia, bo mimo trzymania w wodzie wg netowego przepisu nijak rosnąć korzonek nie chciał, a tu bach i jest :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień Dobry
    Właśnie wróciłam po tygodniowym pobycie w Paryżu i pragnę uspokoić - nic Paryża nie zalało i żadnej powodzi nie było - nie wiem kto i po co rozpowszechnia takie bzdury. Do Paryża wjeżdżaliśmy 05.06.2016r. po południu czyli po przejściu kulminacyjnej fali na Sekwanie ( miała przechodzić w piątek tj.03.06.2016r. po południu lub wieczorem. Od piątku zamknięty był dla zwiedzających Luwr i znajdujące się obok Luwru muzeum impresjonistów właśnie ze względu na groźbę podtopienia - zbiory, które można było przenieść z piwnic zostały przeniesione na wyższe pietra a te co nie dało rady zabezpieczone. Faktycznie w niedzielę po południu zamknięty był tunel , główny wjazd do Centrum Paryża z autostrady ze względu na pojawienie się wody gruntowej, przed tunelem stała straż i wypompowywała wodę - szczerze mówiąc więcej wody było po deszczu w " tunelu " na trasie w-z w Łodzi nie wspominając już o wodzie zalewającej tunele w Warszawie podczas burzy. Poziom wody w rzecze był rzeczywiście bardzo wysoki tak, że nie kursowały statki bo nie zmieściłyby się pod mostami, ale woda zalała jedynie nabrzeżne podesty z których wchodzi się na statki ale nie wystąpiła z brzegów , nie zalała ulic. Od poniedziałku tunel do Centrum Paryża był przejezdny, Centrum zostało otwarte - oprócz budynków Luwru bez problemu można było za to zwiedzić dziedziniec pałacu czy ogrody. Opadać powoli zaczęła również woda w rzecze do wtorku tj. do 07.06.2016r. poziom wody obniżył się jak pokazywały wskaźniki o 40 cm. Co do tego zamkniętego metra - faktycznie została zamknięta zapobiegawczo jedna linia metra biegnąca pod Sekwaną - pozostałe linie
    ( 13 - Paryż ma 14 linii metra) były czynne - jeździłam w poniedziałek, wtorek. Rozśmieszyła mnie wczorajsza wiadomość w radiu jako to Paryż wygląda po powodzi- sterty śmieci i te szczury na ulicach - nie ma śmieci, nie widać żadnych szczurów- na ulicach czysto za to masa turystów z różnych stron świata, czynne kawiarnie, restauracje, teatry, Moulin Rouge itp. Jedyne to co zmieniło się od zamachu to obowiązkowa kontrola przed wejściem na wieżę lub na Łuk Triumfalny prześwietlane są torebki i torby wchodzących, nie wolno wnosić przedmiotów niebezpiecznych,szklanych butelek, jest zakaz fotografowania ze statywu, zakaz rozmów telefonicznych z telefonów komórkowych.
    Jeszcze raz podkreślam - byłam , widziałam - nie było żadnej powodzi a Paryż przygotowywał się do rozgrywek piłkarskich- nie wiem, kto i po co podaje takie wiadomości.
    Pozdrawiam - Anna.

    OdpowiedzUsuń