czwartek, 2 czerwca 2016

Zmorka

obiecała przyjechać, jak oliwnik (Elaeagnus angustifolia L. - ukłon w stronę Szanowanego Ogrodnika Nadwornego, zwanego Baranem poniekąd) zakwitnie. Piszę do niej, że właśnie kwitnie, a ja w domu kwitnę, ale losy nam nie sprzyjają i niestety, Zmorka nie przyjedzie.
I znów nie upije się ze mną, a w tym dusznym, goracym powietrzu oliwnik oszalał, a i mi do szaleństwa niewiele brakuje...


Oliwnik (dwa oliwniki) to to w tle, bladozielone, a pachnie jak grzech, jak miłość, jak... marzenie...
A klomb zrobił fryzjer. Albo mu szef każe, albo sam facet ma kota na kwiatki... 
Lubię takie typy. I jeździ polskim fiatem 125 p.
Ma tylko jedną wadę.
Jest w wieku moich synów, więc nie mam żadnych szans...
Szkoda :P 
Byśmy razem badylki sadzili i byłby git majonez :D 

 Przy oliwnikach jest ławeczka, ale często tam żule siedzą, więc mnie nie kusi. Zresztą siedząc na moim balkonie też upajam się zapachem.
Tak niewiele czasem do szczęścia człowiekowi potrzeba.
Co chwila przechodzą jakieś burze i ulewy, czytam, że tu zalało, a tu zatornadziło... Na dokładkę wyjazd na K.mam zablokowany, busy mają opóźnienie i nie zmieszczę się w półtoragodzinnym okienku, więc Umarlaki złe na mnie co noc mi się śnią i opierdalają.
A w szkatule dno i nie dam rady wynająć hotelu :(
Nie popędzajcie, proszę. I tak o Was myślę.
Wiem, że Ciocia nie lubi brudnej płyty :(
Jako i okien brudnych nie lubiła, zatem dziś na jej cześć umyłam okna i ogarnęłam tę kuwetę, żeby tłukąc się po nocy czysto miała.
Jutro w ramach urlopu lecę robić ekstrasa, taki lajf :P
Więc (wiem, wiem, profesorze, nie zaczyna się zdania od więc, ale kto korektorce w Kochanym Pamiętniczku zabroni?) w sumie, niejako z radością polecę.
I ogarnęłam wszystko na tę cześć, bo w weekend chciałabym się gdzieś urwać, tylko rano zakupy na Manhattanie i  w świat, bez plecaczka.
Zobaczymy, co z tych planów wyjdzie.

Co noc mam koszmary, z każdą nocą koszmarniejsze.

Chyba zacznę pić.
Ale budzić się jak Don Draper to też niefajnie, tym bardziej że nie mam jego urody :) 

Imbirella się skusiła, ja nie...


W kąciku są czereśnie, więc widać, jakie to olbrzymy.
Bałabym się coś takiego jeść :D 
I tak leci dzień za dniem.
W tym samym corocznym cyklu.
Tylko dlaczego coraz bardziej wszystko boli?
Każda godzina, każda myśl, każde wspomnienie?

11 komentarzy:

  1. U nas truskawki po7 zł,a raz kupiłam po 5,takie na już do zjedzenia,zmiksowałam,wypiłam, pyszne były.
    Oliwniki uwielbiam,chciałabym posadzić na wsi,ale nie widziałam sadzonek w żadnej ogrodniczej hurtowni/sklepie.
    Może można je rozmnożyc z gałązek? Musze poczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas po 5 są całkiem fajne i po 4. Te po 9 to jakieś mutanty i tylko te są takie drogie. Normalnie po 4, w tym roku jest wysyp.

      Usuń
    2. Doczytałam się, że można je rozmnożyć z gałązek, więc masz szansę, skoro u Was rośnie. Posłałabym Ci gałązkę, ale nie sądzę, żeby to zadziałało...

      Usuń
    3. :) Zaczaję się zatem ,też wczoraj czytałam.Moze akurat by sie przyjeło,trzeba próbować.

      Usuń
  2. Oliwnik - czy to jest drzewko, co rodzi oliwki? Bo nazwa brzmi dla mnie obco. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rosną dwa drzewa obok siebie. I nie rodzą oliwek, bo to nie są drzewa oliwkowe :)

      Usuń
  3. Drzewko,krzew ozdobny - oliwnik wąskolistny.
    U nas na stadionie rosły kiedyś dwa duże drzewa.
    Teraz wypatrzyłam jedno w pobliżu parku Sybiraków. Pahcnie obłędnie.
    http://www.krzewy.net.pl/opis-164.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już wiesz, Doro, jak u mnie w mieszkaniu pachnie, zwłaszcza gdy jest tak parno, jak teraz... Budzę się pijana :)

      Usuń
  4. o rano napisałam komcia na komórce i chyba w kosmos poszła , napisałam że w przyszłym roku też będzie kwitł i mam nadzieję że damy radę się spotkać i upoić się jego zapachem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niepoprawna optymistka z Ciebie. Życie pędzi coraz prędzej...

    OdpowiedzUsuń