kochanie, trwa tyle co taniec...
Zmagając się ze swoimi depresjami, olałam ajfoniczka.
A moje aj mają tak, że nie wszystko jest na nich kompatybilne.
Tym prostym sposobem pogawędziłam z Baranem i inne takie tam, ale nie odebrałam SMS, że zmarła moja szwagierka.
Niewiele ode mnie starsza, jakies 5-6 lat, już dokładnie nie pamiętam.
Była chirurgiem, dobrym i cenionym chirurgiem, uczennicą profesora Fibaka.
Przerąbane miała w życiu jak w ruskim czołgu, gorzej niż ja. Absztyfikantów dla przyjemności i zasady odbijała jej ta ładniejsza siostra, oczko w głowie mamusi, czyli mojej teściowej.
A dziewczyna była ze szczerego złota, aczkolwiek typ babochłopa.
Wyjechała do Reichu. Wyszła za mąż, a co było dziwaczenia z tego powodu, że pani doktor, a za takie nic wyszła.
Moi chłopcy spędzili u niej chyba miesiąc i całkiem miło to wspominają.
Sama po wyjeździe widziałam ją może ze 2-3 razy.
Wkurwiła mnie na maksa, wpychając mi podczas jednej z wizyt do kieszeni fartucha 20 marek, mówiąc przy tym konspiracyjnie: tylko nie mów Eksowi, że ci tyle pieniędzy dałam. Powiedziałam. 20 marek w owym czasie na waciki już nie starczało, ale mniejsza z większym.
Chciałam z nią porozmawiać, bo głupia nie była.
Ale jak Eks był w szpitalu, poszła do szpitala, przedstawiła się jako siostra Eksa, oczywiście koleżanka po fachu pana ordynatora. Na moje pytanie: co mu dałaś, oburzyła się, że jak to, koledze?? Z tym, że kolega mnie zawołał do gabinetu i wprost zaproponował hmmm... wziątek. Na wziątek nie miałam, bo skąd, ale kolega, wychodząc z założenia, że skoro mam w rodzinie samych lekarzy (a miałam), w tym gros z Reichu, to materac mam wypchany markami...
Tak się złożyło, że nie miałam i...
Sprawa się rypła...
Życie...
Oburzona była, jak jej to rzekłam, że zawaliła.
Lekarze w PL nie brali. Ona nie brała. W Reichu tym bardziej nie brali.
Nevermind...
Będzie teraz stała na kominku w specjalnej urnie. Kolejny SMS od szwagierki. Zatem niech jej pokrywka lekką będzie.
I tak długo bym mogła, ale po co?
Uwierz, Zośka, nie chciałam skrzywdzić Twojego brata. Aczkolwiek przez futro od Ciebie byłam posądzona o zdradę i romans... I prawie straciłam Pierworodnego. Starałam się, do bólu, do ostatka, do szału. Ale idąc za przykładem Twojej Rodzicielki, mając do wyboru dobro chłopaków i Eksa, wybrałam ich. Trzeba było mnie mocniej bić wtedy, więcej tłumaczyć. Notka w Małej encyklopedii powszechnej nie wystarcza do przenoszenia gór. Teraz to wiem, jak i wiele innych rzeczy.
Wic polega na tym, że młodzi nigdy nie słuchają.
Mam nadzieję, że na tamtym świecie mi wybaczysz.
Wbrew pozorom, jesteśmy do siebie bardzo podobne. Byłyśmy, bo Ty już w lepszym świecie, a ja wciąż nóżkami przebieram...
Może mają tam piwo albo innego szampana?
Co powiesz na spotkanie?
Masz miejsce w kalendarzu?
Niech jej pokrywka lekką będzie! No jak coś powiesz,to wybacz,uśmiałam się.
OdpowiedzUsuńZnam to ,tez każdy uważał,ze skoro teściowie lekarze,to nam się przelewa i śpimy na forsie,a do nas komornik pukał, tak cienko nam się wiodło w pewnym momencie.
Skoro w domu w urence spoczywa, trudno mówić niech jej ziemia lekką będzie. Też kiedyś tak dzieci straszyłam, że będę w urence na telewizorze i jak coś mi się nie będzie podobało, pokryweczkę podniosę i zainterweniuję... :) Ludzie do dziś tak myślą, no bo ja teraz mam dzieci za granicą, to olaboga :D
OdpowiedzUsuń