od ręki skrobak dla Dory, jutro wyślę, bo dziś się nie złożyło.
Dzień udany.
Urlop. Czuję się jak pies spuszczony z za krótkiego łańcucha, nie, że ze smyczy.
Czuję urok słowa urlop, że ktoś za mnie robi moją ciężką pracę, bo na tym polega właśnie urlop.
Na dworcu wpadliśmy na Słonko z mężem, była radocha...
Może jedyna...
Moja Przyszła Synowa oswaja się ze mną, nie ma, biedna, innego wyjścia.
A cała reszta?
O kant dupy...
Chociaż po kolejnej wycieczce do kolejnej knajpy na Starym Rynku widziałam happening, że aż mnie serce zabolało...
Może jutro fotki wrzucę.
Nie pamiętać sytuacji, w których serce klęka...
Robić dobrą minę do złej gry i...
Kazałam mu, złe słowo, zasugerowałam, że...
Konwalie,
Ano...
Chyba już bardziej samotnie być nie może. No i oczywiście, nie przebiję co poniektórych kuchni.
Nevermind.
Błyskawico! Nawet jeszcze nie poszłam do leclerka,bo ew.tam najprędzej mógłby być taki skrobak.
OdpowiedzUsuńAno znam to robienie dobrej miny do złej gry aż za bardzo,zatem współczuję.
Ogólnie powietrze ze mnie uszło i nic mnie nie cieszy.
Konwalie rosły w babcinym ogródku.Są i w lesie,ale częsciej widzi się liście niż kwiatki.
Kochana, już mam skrobaczka w domu.Jeszcze raz wielkie dzięki!
OdpowiedzUsuńSuper. Mam nadzieję, że o taką chodziło :)
UsuńTak, bardzo podobny,mój był jakby ciut chudszy w uchwycie,ale ten sprawdziłam od razu,leży w dłoni doskonale. Uratowałaś mnie!:)
OdpowiedzUsuńjuż wiemy, że weselicho w pytkę - czekamy na opowieści jakieś :)
OdpowiedzUsuńimbirella
No kurczesz ,też czekam na relacion
OdpowiedzUsuń