środa, 4 maja 2016

Orzeszku

orzeszku.
Orzeszku...
... mać...
W poniedziałek na dywanik do Bossa, bo... urlop biorę.
W tym jeden dzień okolicznościowego na ślub Inżyniera. Należy się jak psu zupa.
W sumie powinnam wziąć urlop na całe dwa tygodnie i mieć wyjebane, bo mam, uwaga, achtung, wnimanije - 45 dni urlopu, no i ponad 60 nadgodzin. Zaraz po ślubie, mimo zakończenia miesiąca wracam do pracy, bo... jest praca. A ludzie chcą mnie, nie tę, co będzie mnie te dwa dni zastępować. A nie biorę więcej, bo... żal mi ludzi. Kto nie pracuje w takim kurwidołku, w sensie zapieprzu, ten życia nie zna.
Nie mogę się dogadać z Bossem, nie ogarnia urlopu na pół etatu.
Oddałam już na wieczne nieoddanie 15 dni (wypisałam wstecznie, miałam odebrać, ale nie było kiedy, więc bez wyrzutów sumienia, jak nie ma co robić, po prostu idę do domu).
Wypisuję dni po 8 godzin, co formalnie zmniejsza mój urlop o połowę, nawet jak są to dni 4-godzinne. Ale... Pani w księgowości nie chce tak kombinować i wpisuje prawdę, czyli 4 godziny.
Boss tego nie ogarnia.
Dreszcze mam i boję się tego dywanika.
Bo żeby z kimś dyskutować, to ten ktoś musi ogarniać rzeczywistość, a nie zaginać czasoprzestrzeń do swojego widzimisię.
A jaki Boss jest ostatnio, szkoda gadać.

Więc?

Długi weekend spokojnie minął, bez fajerwerków i szału. Nie poszłam nigdzie, bo nie, bo kolanko oszczędzam. Maść działa, ale... Chcę mieć pewność, że wydobrzało naprawdę. Łażenie ograniczyłam o połowę.
Szukałam materaca dmuchanego, ale spasowałam. W sklepach, nawet tych "niedrogich" materace bez pompki od 200 zł w górę.
A i te wyglądają jak półtora nieszczęścia.
W internetowych zaś na fotkach wszystko zajefajnie wygląda, ale jak może być cud miód i orzeszki za niecałą 100 zł, skoro realnie za 200 nie jest?
Kupiłam zatem kordłę i poduszkę.
Materac potrzebuję na może dwie noce, jak drużbowa Inżyniera będzie nocowała. Inżyniera położy się na kocek, kordłę, młody jest, wstanie z podłogi, a ona będzie miała kanapę.
A Banda Czworga już tak spała, młodzi są, dadzą radę, a z kordły powietrze nie uchodzi, nie trzeba pompować i spuszczać.
W dupie wszystko mam.
Nikt też nie myśli, jak mam to dotachać, bo ciężkie jest, bez pompki, a co dopiero z pompką. Wiem, bom w sklepie macała.
Pracując nie mam jak warować na kuriera, a z pracy nie doniosę do domu.
Więc w dupie mam. Mną się też nikt specjalnie nie przejmuje, więc co ja innym będę?
Nie mówię, jak tam jadę, posłanie mam (nie licząc all exclusive u Barana), nawet pościel sama powlekam.
Więc co się będę młodymi martwiła, przeżyją. I tak naprawdę nie mam już gdzie upchać tego materaca później.
Więc wrzucam na luz, nie pękam.
Szukając materaca takie cuda wianki widziałam



 Nic, tylko się przekwalifikować. I o 2 zł taniej :)


Lampeczki sobie kupiłam, bo lubię. Jak spuszczam roletki, tak fajnie przebłyskują... Miło będzie, jak się ociepli, posiedzieć wieczorkiem...

Kopytka buraczane upichciłam, smaczne są. Mam fazę na niejedzenie mięsa, więc takie wynalazki mnie bawią.


Zaszalałam i kupiłam sandałki z Maciejki, już trzecią parę. W necie, bo znam model. W zeszłym roku też takie kupiłam, ale tyle łażąc już je solidnie zdarłam. Wygodne, leciutkie i nic, tylko czekać na pogodę (w starych już chodziłam, ale znów zimno).


A w banku nieziemską fantazję mają. Kwota wypłaty to pikuś, ale kto wykona 9999 transakcji dziennie?

I tak, Kochany Pamiętniczku, do poniedziałku nie myśleć o poniedziałku. Co ma być, będzie.
A czas leci i za niedługo Inżynier znów zląduje.

10 komentarzy:

  1. to trzymam kciuki za ten dywanik ;)
    buty wyglądają na mega wygodne, a i ja sobie zgapię i lampeczki kupię :)
    imbirella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takież są. Za kciuki dziękuję, lampki z Jula, akurat tam było najtaniej w tej chwili :)

      Usuń
  2. a te kopytka to... jak je robisz, ani nie widziałam wcześniej, ani nie jadłam takich buraczanych. Jakiś przepisik może wrzucisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis piętro niżej, a w ogóle wystarczy wpisać w wujka "kopytka z buraczków", wariantów jest od metra :) Takoż smacznego :)

      Usuń
  3. Sandalki wygladaja na wygodne, lubie takie, bo i pewnie leciutki koturnik maja (w sensie, ze nie sa calkiem plaskie) i w dodatku granatowe! Ostatnio mam faze na butki w granacie albo bordo...
    O krotki przepis na kopytka buraczane, bo z miesem tez mi od kilku lat nie po drodze. To chyba wiek to robi, bo pamietam, ze moja mama tez tak miala miare uplywu czasu...
    Bossem probuj sie nie przejmowac, swoje wiesz, dobrze pracujesz, wiec moze Ci nagwizdac, choc wiem, ze taki dziad niezle moze czlowiekowi nerwow naszarpac. Czy lampeczki to sa takie samoladujace sie sloncem? Pozdrowienia swiateczne. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://kuchnia.wp.pl/kat,1037881,title,Kopytka-z-burakow-z-maslem-szalwiowym-i-orzechami,wid,18281662,wiadomosc.html?ticaid=116f4c
      W necie jest mnóstwo takich przepisów, ja nie piekłam, ugotowałam z nacią, bo miałam botwinkę i szkoda mi było naci wyrzucić. Resztę zrobiła na oko, zamiast orzechów dałam słonecznik (bo orzechów nie miałam), zamiast szałwii dałam zaś bazylię. Smacznego :) Tak, to są lampki słoneczne, ledowe.

      Usuń
  4. Ano takie sandały mam,kupiłam w zeszłym roku i niestety nie nadają się na dłuższe chodzenie,bo mnie stopy pieką: ( No i niestety tylny pasek zsuwa się przy dłuzszym chodzeniu,wiec niej estem z nich zadowolona,a juz myślałam,ze bede miala sandaly na kilka lat.

    -dora

    OdpowiedzUsuń
  5. To już moja 3 para tych sandałków i jestem zachwycona. Na pewno masz z Maciejki? Bo to jest czysta skóra, nic nie piecze i nie spada. A pasek jest na rzep, można skracać, więc nie spada. Mi starczają na rok-dwa, bo je po prostu zadeptuję na śmierć :) Kosztują 170 zł.

    OdpowiedzUsuń
  6. tak,identyko są.Mają rzepy ,ale ja mam takie stopy,ze trudno cos dopasowac,wysokie podbicie, pietę musze mieć dobrze osadzoną,w sklepie jak mierzylam,to juz byla ostateczność i w miare były ok,mięciutkie i w ogóle. No lae jak w Niemczech w nich chodziłam,to juz wiedziałam,ze to nie to niestety. Szlag mnie trafia,ze tak trudno dobrac mi sandały.Jeszcze pozostaja sportowe ecco,ale sa jeszcze zaplaciłam też cos kolo tego, ostatnia para, to te koralowe, były w promocji w zeszłym roku, dosłownie dzien prze wyjazdem dorwalam i cieszyłam sie,ze mi sie udało,

    dora

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde,jednak,nie sprawdziłam, moje to helios, 144 zł zapłaciłam,ale tez skóra.

    dora

    OdpowiedzUsuń