sobota, 28 maja 2016

Brakuje mi

Barana, Kochany Pamiętniczku.
Pijana w trzy dupy po drugim piwie (nie, nic nie zjem, nie chcę, nie umiem, nie mogę), będę pisała, szczerze do bólu.
Bo boli jak cholera, bardziej już nie może.
No ale kto zrozumie takie cuś, jak moi?
Oprócz Barana, of course, który ma  pozwolenie na głaskanie po łysej główce, bo rozumie jak nikt i znosi te wszystkie fochy...
Biedny barani los...
Przedślubne dni płynęły prędko, jak na karuzeli... Szeleczki czy pasek i inne takie tam. Kupowanie lakierek (buty z moim dziećmi to ojapierdolę....)
Karuzela czeka, woła nas z daleka...
Idąc odebrać kieckę od czyszczenia odebrałam SMS: Pani SJ. Pilne. Jak się pisze...
Ojapierdolę...
Zastępowała mnie polonistka.
Pół nakładu poszło z błędem, aczkolwiek odpisałam błyskawicznie.
I jak tu umierać?

A ponoć, kurwa, nie ma ludzi niezastąpionych.
I są słowniki, co nie?
I fora na FB i inne takie tam.
No nic.

Na dworcu słucham sobie muzyczki, czekając na Barana z obstawą, a tu mnie ktoś po ramionku maca. W domu Inżynier obiadek gotuje i też mnie online męczy.... A to Słonko z Mężem... Nie zacytuję SMS od Inżyniera, boby była obraza majestatu...
Nakarmiliśmy chłopaków i sruuuu na miejsce zbrodni, tfuuuuj....
Na miejsce zapisane złotymi zgłoskami w historii rodu...
Przesympatyczny taksówkarz.
I my, szczęśliwi do bólu, aczkolwiek co poniektórzy nieźle zmęczeni...
Nadający na tych falach od lat.
Tak wyszło.
Przypadkiem, co nie ludzie?

Wylądowałam



W apartamencie :) I kurde, nie wiedząc, niebywała w świecie, że ręczniczek na podłodze służy do wyjścia  spod prysznica, co uświadomili mi bywali w świecie Baran i Postman, namęczyłam się na początku, ale potem było z górki. Inżynier też nie wiedział. My z biedoty :P Pracowicie powiesiłam ręczniczek na wieszaku, dumając nad lekkim niechlujstwem obsługi. Człowiek całe  życie się uczy, a i tak głupi umiera :P
No nic, jeszcze żyję i mam szansę na dalszą naukę. Jak wygram w totka będę się szlajać po takich przybytkach namiętnie i bez umiaru, bo fajnie tam.
Zwłaszcza w takim towarzystwie :D


Apartament nowożeńców... Seks seksem, kocham osobne spanie, mój był lepszy, mogłam spać po każdej stronie łóżka, no chyba, że by mnie ktoś kręcił, i taras miałam dla siebie. Oczywiście zapraszałam takich tam :P


Z przyległościami... :)

Ale najpierw musiałam uspokoić wrony, które miały gniazdo nad tarasem i sceny robiły, jak jakieś tam gwiazdy filmowe na dywanie w Cannes...


A rzygacz


... też swój urok miał...



... jako i forteklapa w korytarzu, na której Baran zagrał, ale mnie stamtąd zrzucono, zanim zdążyłam doremi...
No bo wiadomo... Jakbym zaśpiewała, hotel by opustoszał i...

:)

 Okolica kusiła... Ociekała seksem i takimi tam...
 ... fontannami...
 ... zwierzątkami... No a Panna Młoda znana jest ze swoich... hmmm.... zainteresowań, bo jak bym rzekła zboczeń to by mnie na stosie spalono ;)


 A to moje zboczenie... Oj tam, wolę badyle...
 i tę dal. Duszaszczypatielną....
 ... no ale wszędzie są kotecki, piesecki i inne osiołki....
 aczkolwiek słoneczko zachodzi za las kalinowy niezależnie od tego, czy...
 koniki są czy ich nie ma....
 ... zachodzi...
 ... aczkolwiek...
 ... i inne takie tam...
 ... i choć drży wzruszone serce...
 ... ta rosa...
... wspomnienie po mniszku jak co roku...
 ... i ukradkiem dorwane i znienacka...
... i love... kiedyś i mnie ktoś tak kochał, ale dziś cieszę się, że...


 ... bo życie to wędrówka bez końca, i super jest, jak ma się z kim iść w nią...
 ... choć czasem jest się jak... wybryk natury, drzewo na drzewie, ale jo tam, oj tam....
 ... i jak wspomnienie pięknych chwil we mgle...
 ... albo jak.... nie pamiętać sytuacji, w których serce klęka...
 .... i. NEVERMIND :P

 Teraz będzie noc zadumy, noc liryczna...
Lampka wina w towarzystwie, w którym chciałoby się prześnić sen, ale nie zawsze jest to dane :P Life is brutal and full of zasadzkas.
Bywa :)


A z rana, od bladego świtu, niemoralne propozycje, typu umycia plecków, ale co zrobić...
Śniadanko w najsympatyczniejszym towarzystwie zjedzone, kichnęłam: kawa, kawa była, herbatki mi się zasmrodziło i też dostałam, jak tu narzekać na życie, mając taką wypasioną obsługę. I tak uroczą. Elżbieta niech na drzewo spada :P

A potem poszliśmy we trójkę w siną dal, w siną dal, lewa, prawa. I upajaliśmy się każdą minutą, bawiąc się w nasze zabawy, a jak to się nazywa i inne takie tam. A mi przed oczyma stało dzieciństwo. I nie wiem, jak Wam, Chłopcy, podziękować za te chwile, które dzięki Wam przeżyłam. Więcej to warte, jak całe złoto świata...
Więc, po staropolsku dziękuję, że jesteście...
 Ha :) lokalna korekta :) Odkrył Baran :P

 Moja miłość. Budynki szachulcowe. Chcę wygrać w totka. Dla tego budynku :D



 W mojej rodzinnej wiosce kocimi łbami były brukowane jezdnie. Nie chodniki... Dobra wróżka mnie natchnęła, żeby tu nie iść w butach przeznaczonych na ślub...
Ofert pracy tu nie brakuje. Skup poroża przeczytałam jako skup zboża. No cóż, korektorki też czasem źle widzą i mają gorszy dzień :P 




 Magnolie <3


 Maki... Serce pęka...

 Rzepak i...
... będę dobra dla Barana. Lilaki :D 


 Zakaz wstępu. teren prywatny, szlibyśmy i szli...
 I skrzyp. Postman, fanatyk skrzypu (wirtualny)  nie zajarzył, że upolował obiekt swoich marzeń... bywa :P



 Ręcznie wyrwane między kocimi łbami chwasty. Jak u mnie za młodych lat... Dziś polałabym roundapem... Ale to Wielkopolska...
 I gacie na szpagacie. Dla mnie wspomnienia, ale to long story... Może kiedyś opowiem...
 Ile lat trzeba, by korzenie wywaliły te kamienie?
 Przemija wielkość wszystkiego...







 Zalegliśmy na tarasie z mojego pokoju..







A potem zaczęła się jazda... Ogarnąć Sikorów, którzy po dalekiej podróży potrzebowali chwili, w tym samym momencie Pierworodny z fanaberiami, bez hamulców, że "mamo, weźmie mama Papryczka", a Papryczek na mój widok ryczy, jakby go ktoś ze skóry obdzierał żywcem, nie jak ten tulący się do mnie sprzed kilku tygodni...
Powoli się poukładało...
I nadeszła wiekopomna chwila...
Bardzo Czytaczy przepraszam, ale zdjęcia mam kradzione. Przeżyłam uroczystość nie mając ani jednej fotki.
Na wdechu, bez wydechu, nie licząc momentów, kiedy męczyłam Biednego Barana...
Za niewinność, of course, ale On do tego przyzwyczajony :P I poniekąd za to mnie kocha, że go dręczę :D


 Udało mi się, mimo picia na maksa, nie zrobić poruty, zabawić się do utraty tchu, do ostatka, do szału...
Być może to moja ostatnia w życiu impreza. jak za starych, dobrych lat.
Jak wtedy, gdy miałam 20 lat, a może mniej.
W każdym razie 3 dni leczyłam bóle mięśni.
Dziękuję, M., za Twoje poświęcenie, jeżeli to moje ostatnie w życiu wytańczenie, to było bosko :) Dzięki Tobie, aczkolwiek i Inżynier mnie wymęczył, i Pierworodny, i Kierownik Budowy też... No i Postmana to sama wymęczyłam :P A co, miałam mu darować, niecnocie... Pan Młody w trakcie tańca rzekł: o, mamo, żebym ja tak umiał biodrami ruszać...
Do końca życia się o nas dzieci coś nowego dowiadują, co nie? ;)
Teścia Inżyniera wymazuję z pamięci, bo nie lubię macających mnie starszych panów, aczkolwiek starszą kobietą jestem :D Jak będę miała ochotę na macanie, poszukam sobie młodych męskich piersi. Stać mnie na to...

W niedzielę dorobiłam się kolejnych dzieci. Tak jakoś wyszło, że się na listę do adopcji zapisały...
Nie moja wina :)
Odwieźliśmy się busikiem do wioski, na przystanku w gumę do żucia wlazłam.
Ojapierdolę, mam nadzieję, że na szczęście,
Baranów ogarnęłam. Nakarmiłam, odwiozłam i polecieli...
W lepszy świat, beze mnie :P Może na dziewięćdziesiątkę znów utonę w ramionach Barana... Marzę :P

Po sesji ślubnej w poniedziałek złądowała u mnie Para Młoda.
U mnie, nie u mnie...
A tak wyszło. Ano...
I nóż w plecy, bo....
Oj tam, oj tam, nieważne.
Widać nie jestem tak idealna, jak myślałam, ale...
Poszłam spać, nie smęcąc Inżynierowi, że mnie dupa boli, bo co to zmieni?
Nie jestem i nigdy nie byłam idealną teściową.
Ponoć takie nie istnieją.
Starałam się.
W starciu z młodą żoną nie mam żadnych szans.
A tak na serio, od dawna o tym wiem, że aczkolwiek dzieci mnie kochają (po swojemu), moje zdanie się nie liczy.
Żona Inżyniera nakopała mi do dupy. Ale do tego są teściowe, żeby im kopać, co nie?? Młode żony są piękne i zawsze mają rację. I są mądre. Seksowne... I gdzie teściowym do nich. W sumie? Teściowa  trochę się wysiliła, rodząc im męża, ale co to za cud? :P
Umiem z tym żyć.
Więc schowawszy swoje zabawki, next day uśmiechnęłam się, bo...


oprócz łupów z wesela miałam fartuch kuchenny z kultowym cytatem z Mikołajka i co chwila przypomnienie o linku. Dostanę słownik, o którym marzyłam.
Wyprawiłam ich na lotnisko. Polecieli do Paryża.
Dostanę naparstek, którego wtedy nie znalazłam. Cieszy mnie, że mają swój Paryż.
I czekam zestresowana, aż wrócą do W.
Ze swoim Paryżem, w który nie wnikam, bo to nie mój Paryż. Nie to, za czym tęsknię i czego już nigdy nie zasmakuję....
A w międzyczasie,,,
Wlecieli do mnie Pierworodni.
I nic już nie było takie samo.


Bo...
Aczkolwiek Słonko na weselu mówiło mi, że tylko ja widzę, że Pierworodny do garnituru, nota bene za dużego o dwa numery ma  nogach trepy, jak bezdomny. Wprawdzie Słonko mówiło mi, że drobiazg, że nikt nie widział, Inżynier też nie widział (miał prawo), ale...
KURWA MAĆ...
Ma mnie prawo boleć?
Ma.

Pierworodny bronił żony jak niepodległości, że ona chciała i kazała, ale...
Chuj jej w plecy, bo w dupę albo w oko by miała przyjemność.
Wiem, że cienko przędą, ale poniekąd to jej wina. Nawet jakbym musiała wziąć pożyczkę, ubrałabym faceta. Kurwa, siedzieli od tygodnia w PL i nie wiedziała. że ma podarte buty, że jak w takich chodzi na interview, a jebią po oczach, to nie ma żadnych szans???
Stara Jędzo, uśmiechaj się., masz syna szuszwola. Sama takiego wychowałaś...
Kurwa mać...

Wiem, że Pierworodny specjalnej troski jest, ale mówiłam jej to przed ślubem, zanim Mała Wiedźma była na świecie, tak zdeterminowana, żeby mieć faceta, że to olała.

Mieć faceta. Za wszelką cenę.
Mieć.
I kurwa, ma.
A ja za to płacę...
Może powinnam pisać to na trzeźwo, Kochany Pamiętniczku?
A może nie, bo to po mnie zostanie tak naprawdę?
I jakie to ma znaczenie? W sumie?


Mała Wiedźma kocha babcię Justynę i dziadka Stefana, bo na wszystko jej pozwalają.
A ja stawiam ją do pionu, gdy je rękami i potem leci od ściany do ściany, wycierając w nią buraczki i inne takie tam. Ma sześć lat. W tym wieku mogłabym jeść na dworze królewskim i nie przyniosłabym wstydu rodzicom, aczkolwiek prostymi ludźmi byli...
I uważam, że dzieci jedzą przy stole, a potem mogą iść do łazienki, umyć ręce i buzię i dalej egzystować.
Ale ponoć się czepiam :P

Przeraża mnie, że półtoraroczne dziecko nie posiedzi momentu z nikim innym, bo musi mieć nieograniczony dostęp do cyca. Który traktuje jak dyndołka. Próba zostania z nim, gdy jego matka idzie, pardon me, sikać, kończy się wzywaniem straży miejskiej, i badaniem alkomatem.
 W ciągu 3 dni zjadła duży słoik majonezu, bo masło szkodzi, a majonez nie...
Ponoć antykoncepcja w czasie karmienia piersią jest przeciwwskazana, zatem Pierworodny ma szklankę wody zamiast i się do tego stosuje. Od półtora roku.  Seriously?? Znalazłabym sobie kochankę. Ale ja jestem zboczona, co nie?

Wielu rzeczy nie ogarniam...
Wszyscy trzeźwi, a dziecko ryczy, jakby je ze skóry darto...
Mała Wiedźma, rycząca do matki: otwórz to, natychmiast, bo ja ci tak mówię...
Chodziło o otworzenie komórki, w  której była hulajnoga, bo chciała na TARG jechać hulajnogą, z której wczoraj na prostej, pustej drodze spadła, nabijając sobie guza, że ojapierolę...
Oczami duszy widzę baty za niesłuchanie, no ale dziś inne czasy. Jak można mówić do matki: Otwórz...
po upadku z hulajnogi została zwyzywana przez matkę od najgorszych, zmieszana z błotem. Tak, Baran, ona ma bardzo smutne oczy, obrywa za wszystko i za wszystkich. Takich wrzasków moje dzieci nie słyszały nigdy w swoim dzieciństwie... Same kije, żadnej marchewki. Marchewka jest dla brata.




Szuszwole dwa :)




 Na pytanie o Dzień Matki nie wiedziała, co wydukać. Nie obchodzą ani Dnia Matki, ani Dnia Ojca... Dopiero w momencie wywiadu się ocknęli... Po południu dostałam kwiaty i bombonierkę... A tacy tam, jak Inżynier (poniekąd z przyległościami), Baran, Sikora i inne takie tam... pamiętali :P



Nie mam zamiaru tłumaczyć się.


Babcia Justyna, przyjechawszy po wnuki i zerknąwszy w moje lustro rzekła: przez dwa miesiące nie zmywam tych łapek.... A ja je, dziś, kurwa, od razu z satysfakcją umyłam.
Gdzie mnie należy zakablować??

Idę pić.

Szczęśliwa, że nic już nie muszę...

Mam lekarstwo na kaca :P


W sumie jak nie pomoże, to już jutro NIC nie muszę...

Ano...
Będę się trzęsła o Inżynierostwo, bo wraca...

Ale oj tam, oj tam, w pracy na mnie czekają, tęskniąc.


Jak odbuduję finanse, pojadę, gdziekolwiek, gdzie śniadanie jest wliczone w cenę, gdzie jest wi-fi... i gdzie nie będę musiała myśleć, choć tęsknię za Baranem.
Nie za wnukami.
Big zboczuch ze mnie :) 

I tak jak myślałam, że Papryczek za mną szaleje, w sumie może raz dostałam piątkę, raz żółwika.
Za to całe ściany mam w buraczkach, w maśle i w innych wynalazkach....
A synowa na kanapie zalega, tkając cyca półtorarocznemu niemowlęciu, zapierdalającemu w dobrych momentach jak strzała, klikając na smartfonie.
Też gram w tę grę.
Też chciałam klikać, niestety, odpadłam, latając po kuchni i za dwojgiem dzieci.
Jestem pieprzonym kwiatem...
I tuląc wnuczkę, która spadła z hulajnogi i została zwyzywana od idiotek, nieumiejących jeździć...
Jak wtedy, gdy zleciała z muru w ZOO...
Tym razem nie poszłam na ostry dyżur, a matce to do głowy nie wpadło. Mała Wiedźma ma się dobrze...

Życie nie składa się...
Jak pięknie jest móc się upić...
I nie pamiętać :P

18 komentarzy:

  1. Pięknie tam!
    Młoda para jak z żurnala!
    Gdybym nie zwracała uwagi na to, w czym R. wychodzi z domu wyglądałby jak ostatni menel! Nie ma za grosz wyczucia! Może tak samo jest z Pierworodnym?
    W jakim temacie MW udziela wywiadu? Śliczna dziewczynka!
    Papryczek już duży chłopak! Ileż można na cycu wisieć? Dla mnie karmienie piersią było jednym z gorszych doświadczeń w życiu (karmiłam 3 miesiące), ale co kto lubi.
    Ściskam mocno!
    mamaKlary

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zwracasz uwagę. O to mi chodzi. Za 30 zł można kupić buty wyglądające jak buty... Chociaż do garnituru, nie do chodzenia na co dzień. A nie puszczać faceta w podartych, zdeptanych trepach. Sama te trepy kupiłam dwa lata temu na urodziny Pierworodnego. Tym razem kupiłam mu dwie pary: na co dzień i do garnituru. Zapłaciłam prawie 600 zł, bo kupuję zawsze porządne. Pytano ją o Dzień Matki i nie wiedziała nic. Nie jestem jej rodzicem i nie wychowuję jej, ale moje dzieci zawsze robiły laurki. To nie moja rola teraz. On się cyca dopomina głośno, nachalnie, rękoczynowo, co kawałek, nawet zaraz po obfitym obiadku. I potrafi ssać całą noc. Traktuje to jak smoczek. A ona zadowolona, bo ma pretekst do leżenia, bo "on tak chce". Sama czułabym się jak krowa i szczerze mówiąc, teraz to już jest nieestetyczne, nie rozczula, a budzi obrzydzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może te buty kazała mu założyć właśnie po to abyś mu nowe kupiła...

      Usuń
    2. Kupiłam. Wolałabym wiedzieć PRZED ślubem, że ich potrzebuje. Ale kupiłam, bo właśnie musi zmienić pracę i jak szuszwol chodzi na interview. Pisałam do niej: przypilnuj... Odpowiedziała, że pilnuje. Kłamała w żywe oczy! Za 20 funtów można kupić buty. Całe, niełatane... Nieważne...

      Usuń
  3. Polowy tego o czym piszesz nie rozumiem, nie ogarniam, nie pojmuje... ale my "starej daty" jestesmy Jedzo, wiec wiesz... co my tam wiemy :))
    Wspolczuje, bo tylko tyle moge.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż Ty mnie rozumiesz, nawet jak nie rozumiesz :) Dzięki za współczucie, miło :)

      Usuń
  4. Ech,no przykre to. Też by mnie szlag trafiał, no ale co poradzisz.
    Nawet przez moment pomyslałam,że to moze taka taktyka synowej,bo wie ,ze zadbasz o Pierworodnego,im sie pewnie nie przelewa,a Ty zasponsorujesz i kupisz cos porządnego...Hm. No lae to tylko taka moja imaginacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie taktyka, to codzienność. Jak szli na sylwestra ze mną, to ja zrobiłam awanturę, że idzie w złachanych dżinsach i wyciągniętym t-shircie (jest szuszwolem, to fakt), a ona na to do Barana rzecze: a kogo obchodzi, w czym on idzie, ważne, że jak ona wejdzie na salę, wszyscy będą na nią patrzyli... Dlatego wprost mu powiedziałam, że ma się nie żenić, ale nie posłuchał...

      Usuń
  5. Co ona pierdoli (przepraszam musialam) z ta antykoncepcja podczas karmienia ze szkodzi, tez bym znalazla kochanke na jego miejscu.
    Wspolczuje MW, Papryczkowi tez bo to chwilowe takie zachowanie.
    Wesele jak z bajki beda mieli co wspominac.
    Jak mozna nie obchodzic dnia matki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierdoli o antykoncepcji bo to wygodna wymówka... skoro zdesperowana była na chłopa jak wychodziła za mąż, to 2 dziecko zapewniło jej byt i status, a seks... teraz jak jest pewna swego (2 dzieci) to sobie chłopie włóż miedzy drzwi i futrynę. Wie, że ten to raczej kochanki sobie nie znajdzie... pytanie, czy kochanka sobie jego nie wyszuka, bo zdaje się o tej możliwości ktoś zapomniał...

      Usuń
    2. True story :) Tak się łapie faceta, rzecz oczywista.

      Usuń
    3. Oni nie pamiętają o żadnych datach, choć ostatnio jak na FB wrzuciłam Dzień Teściowej, to się odezwała :D W Dzień Matki Pierworodny mnie przytulił, ale nie myślał o tym, że jego żona też jest matką i że MW trzeba tego nauczyć. Bo zakręcony jest jak słoik po ogórkach i warczą na siebie jak stare traktory... Poza tym... Nie ma grosza przy duszy, kasę trzyma Ona... Więc nawet na kwiatki by nie miał. Pewno, można iść na łąkę i nazbierać, tyle że tu żadnej łąki nie ma :P

      Usuń
  6. Zdjęcia urzekające :) cudne, a te ogrodu z mgłą nadchodzącą - uwielbiam takie klimaty.

    Czasami człowiek musi - inaczej się udusi. Podziwiam, że umiałaś to wszystko zdusić w sobie. Zdaje się, że twoi synowie mają upodobanie do zbliżonego gatunku kobiet. Miłość jest ślepa... bo tak każe jej komercja. Tyle się słyszy, widzi i ogląda o "idealnej" miłości, o "połówkach", że w tym budyniu brakuje miejsca na rozum i własne zdanie... miłość to tak teraz wygląda coś na zasadzie: MY bo JA tak każę, a ty nie masz prawa tego podważać. To widzę w otoczeniu.

    Wiesz co - one o jednym nie wiedzą, bo wiedzieć nie chcą - życie mija szybciej niż się człowiek ogląda, i one same będą teściowymi... żona pierworodnego szybciej niż się jej to wydaje. Szkoda tylko Małej Wiedźmy, bo to niszczenie małego człowieka... i wiesz co, ja to bym chyba jej pizdła przez łeb za to darcie dzioba na dziecko. tamta babcia teraz taka święta i kochająca? A kto taka matkę dzieciom wychował? Myślę, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie dzieje się wiele inaczej w domu pierworodnego niż działo się w domu rodzinnej jego ślubnej. Nawet jeśli teraz dziadki tamte to sobie z dziobków wyjadają... publicznie, bo w czterech ścianach różnie być może. Co więcej, nawet nie tyle może, co różnie jest... bynajmniej nie idealnie.

    Wybacz, ale dla mnie to co napisałaś to ani nowości życiowe, ani nadzwyczajności... coraz więcej takich historii słyszę i zastanawiam się czy ten świat już jest całkiem popierdolony, czy to ja jestem nienormalna całkiem bo uważam, że część rzeczy o których piszesz to patologia.

    Młody mając rok był odzwyczajana od pieluchy, a o cycu już dawno nie było mowy, natomiast kanapka z pomidorem była najulubieńsza... choć teraz nawet na pomidora nie popatrzy i uważa, że jest niejadalny.

    Kidy sobie pomyślę, że już za chwilę, przyjdzie jakaś księżniczka niedorobiona i zabierze się za Mlodego to... cóż liczę, że napatrzył się na to i owo w tym jakie ma otoczenie, i że jakieś wnioski z tego wyciągnie... a jak nie... to obawiam się, że "jesień średniowiecza" urządzę taką, że albo się dziewczę nauczy, albo... trudno, zarobię na miano najpodlejszej teściowej w województwie, albo i w kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie... Ale tytułu mi nie odbierzesz. W całości się z Tobą zgadzam. Życie...

      Usuń
  7. Przystojnych masz synkow, nie powiem (zeby byc przystojnym wcale nie trzeba miec 180cm wzrostu).
    Co do Twoich uczuc, sie nie wypowiadam, nie wiem, nie znam, wiec i nie wszystko zrozumialam. Natomiast strasznie mi zal Malej, bo tu szkody beda nie do odrobienia, szkoda dziecka i z tego co o niej czesto piszesz, dziewczynka jest rozgarnieta i na pewno wiecej rozumie niz mamusia. Z drugiej strony potrzasnac "stara" to nic nie da, bo ona sama z podobnej rodziny wyszla i powiela, moze nawet nieswiadomie, znany jej model rodziny. Moze jak Mala bedzie starsza bedzie chciala do Ciebie na wakacje przyjezdzac sama, wtedy bedziesz miala okazje pokazac jej inne zycie rodzinne, nawet w dwie osoby...
    Nie wiem, tak sobie mysle.
    Ps. Mlodzi bardzo ladnie wygladali. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też mi się podobają i Synowie, i Młodzi, przekażę :) Małe do kochania, duże do sprzątania :)
      Szkody już są, Mała ma potwornie smutne oczy i nawet moje przytulasy, czułe słówka i inne takie traktuje chłodno. Jest biedna, nie wie, co to miłość... Sama jestem DDA, ale moi rodzice w przerwach mieli dla siebie więcej uczucia, jak ta "wzorcowa" rodzina Synowej...

      Usuń
  8. A pakuj manatki i przylatuj do mnie ,pierdol wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez Ci skladam podobna propozycje jak Malgorzata H. Teresa

    OdpowiedzUsuń