piątek, 4 sierpnia 2017

Nic

nie dzieje się bez przyczyny, Kochany Pamiętniczku.
Mija kolejny miesiąc, a u mnie kafelkowa dziura w łazience kwitnie i rozkwita...
Wracam ci ja dziś do pracy, w redakcji cisza, spokój, pusto jak po cholerze, troszkę roboty było, ale spoko.
Kto nie na urlopie, to na delegacji, kto nie na delegacji, to chyba na blaukach.
Trochę pracy na mnie czekało, ale pan powiedział, że zamykamy w poniedziałek bez napinki, że może przejść na wtorek.
Trzymam za słowo, nie że będę znów kiblowała po godzinach.
Wolnym walcem pracowałam może jakieś 3 godziny.
Klima się spsuła, więc się umęczyłam, bo nawet nie mam jak przeciągu zrobić, a jak zostawiam drzwi otwarte, to psu na budę, a i niedobitki na korytarzu gadają jak zwykle - wrzeszcząc. Ten ludek tak ma.
Warzywka załatwiłam, pani się sumitowała niezmiernie, tak jak myślałam to przez to, że nie upominałam się o dopisanie nazwiska w stopce, ale mnie znudziło comiesięczne zwracanie uwagi. Będę za to rozmawiała z gościem z nowej firmy i chcę się upomnieć o godziwszą stawkę. Może się uda. Jak mówił nieoceniony Trojan, najpierw trzeba stracić, żeby zyskać.
Poasystowałam też D. w jedzeniu, a ta je dużo i często.
Zero naczalstwa, to nikt nie popędzał. Ona wszędzie ze sobą nosi telefon, ale nawet ludzie nie dzwonili.
Tak żeśmy sobie pojojczyły na życie, podpytałam o parę spraw, bo jak tabaka w rogu jestem, trochę się dowiedziałam, że nie wszystko złoto, co się świeci (choć od dawna to wiem), no i tak jakoś zahaczyłam o te nieszczęsne kafelki, a ona, że ma kogoś kto to zrobi i skóry nie zedrze.
Oajpierdolę, jak mi to załatwi, to kupię jej największą czekoladę albo dobre wino, bo i to, i to lubi :)
Mówi, że za taką robotę gość weźmie  ok. 25 zł, to mnie urządza jak ta lala.
A nie będę musiała żadnego kiblotłuka ze spółdzielni widzieć na oczy i z tym przemądrzałym prezesem rozmawiać.
Taka kwota nie zrujnuje mojego budżetu, a dobrze mieć kogoś, kto robi różne rzeczy w razie czego, a i kontakt super, bo D. urodziła się do załatwiania wszystkiego przez telefon.
Tak myślę, że pewno dlatego szłam i szłam do tej spółdzielni i dojść nie mogłam.
Druga dziewczyna w redakcji zaszła w ciążę, taka jedyna do tej roboty. Mają kogoś na zastępstwo, ale to zawsze zastępstwo. Nie ta dyspozycyjność (oczywiście nie wzięli nawet na czasowy etat, ale z doskoku). Wracają koszmary Bossa, jak mnie przyjmował to niezbyt oględnie cieszył się z mojego wieku, że mu na żaden macierzyński już nie zwieję, wywiadówek i  pilnowania dzieci nie mam :D
Nic nie powiem, karma wraca. Ale po cichu myślę, że może czasem też o tym pomyśli :P 

Oczywiście, rozumiem, że młodzi muszą gdzieś startować, zdobywać doświadczenie, ale to  nie takie łatwe wszystko, co nie, Kochany Pamiętniczku?

1 komentarz:

  1. O tak, dobrze jest miec takiego kogos do roznych robot, tak zwana zlota raczke, a jak jeszcze nie jest drogi to jest super.

    OdpowiedzUsuń