piątek, 26 stycznia 2018

I nie jestem

pewien sam, jak to jest, Kochany Pamiętniczku...
Zakupy poczyniłam w kurcgalopku i krowy ogarnęłam, aczkolwiek od oglądania krowich pip w technikolorze rzygać się chce. Ale i tak to jeszcze nie wszystko. I jak zwykle redaktor rękawów nie wyrywał, bo po co?
W sumie co mnie to, nie odpowiadam za merytoryczne.
Ale jakoś nie umiem nie wytknąć krzywym pazurem (na szczęście nieobgryzionym)...
Chwastów jedna czwarta ogarnięta, ale mam jeszcze dwa dni, a nigdzie nie będę już wychodziła, mam wszystko. Nawet półtuszę karpia mam (MLASK). Odbiję sobie wigilię :P A tak wlazłam do rybnego i majątek zostawiłam. Trudno. Pracuję z zaparciem, muszę jeść.
Fajnie się w domu pracuje, nikt mi za drzwiami nie miga, nie puka, w kiblu mój bałagan i jest cudnie :P
Jutro w przerwach ogarnę tę kuwetę, żeby nie zwariować od roboty, mam nadzieję, że do niedzieli skończę, a jak nie, to wola boska i skrzypce. Mam czas do środy jeszcze. Sama korekta to bułka z masłem, ale ten cholerny indeks, psiakostka. W Wordzie jednak lepiej, sam szuka, nie trzeba sterty kartek przewalać i szukać kolejnej pozycji, no ale trzeba najpierw część nazwy w szukaja wrzucić. I skandal, bo moje uwielbiane bratki zaliczane są do chwastów! Tak. A jakie piękne mają nazwy:

Jack-jump-up-and-kiss-me i

Muttergottesschuh


I moją ukochaną wycieraczkę, a raczej dwie, chyba do śmietnika wywalę. Sąsiadka ma rudego sierściucha, którego wypuszcza na korytarz. Zrobił sobie z mojej kokosowej wycieraczki drapak, a druga, taka materiałowa jest cała zawalona sierścią. Zresztą cały korytarz w sierści ujebany. Jutro mój dyżur, a że w grudniu nie sprzątałam, bo mnie nie było, to się poczuwam, bo na naszym pietrze ludzie w kratkę sprzątają.
Ta od kota nigdy, ona nawet mieszkania nie sprząta, ma sprzątaczkę.
Wyższe sfery. A reszta takie staruchowo jak ja. I taka nędza z bidą, co sama do końca zapiernicza.
Sąsiadka z lewej mnie martwi.
Ma już demencję i to na maksa. Wciąż zadaje te same pytania, miła, uśmiechnięta, jutro nie będzie pamiętała, o czym rozmawiałyśmy dziś.
Ma męża, ale facet też schorowany.
Życie.
Co pan zrobisz, jak nic nie zrobisz?
Okna brudne jak cholera, ale nie dam rady ich umyć, póki nie zamknę tego cholerstwa, więc trudno. Potem wezmę urlop za nadgodziny i za 6 lutego, pójdę do pracy na 6 dni tylko, a co. Dam radę, a resztę mam w dupie :P
Pojemną mam tę dupę, co nie? :)

11 komentarzy:

  1. Dupa to doskonaly magazyn na rozne rzeczy, tez mam pojemna dupe i mnie to cieszy:))
    Jack jump up and kiss me!! kto to wymyslil? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ja. To angielska nazwa bratków :) Według faceta, który tę książkę pisał. Być może ludowa :) Nie miałam czasu na wnikanie, ale podoba mi się :P

      Usuń
  2. Na pewno nie ja. Korekcę chwasty, ale te nazwy podają autorzy z tytułami często profesorskimi :) Ale podoba mi się to. Niemieckie w tłumaczeniu brzmi: buciki Matki Boskiej :) Prawda, że fajne nazwy, ale ja i tak kocham bratki, chociaż są zaliczane do chwastów. Miłością wielką jak cały świat je kocham :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przytulia wonna- po holendersku - sianko Matki Boskiej. Też ładnie, nie uważasz?
      Smacznego karpia a właściwie jego połowy.

      Usuń
    2. Pięknie, of course. Lubię takie kawałki :) Karp był przepyszny, musiałam sobie odbić wigilie bezkarpiową, bo jestem fanką karpia. U mnie w domu rodzinnym nie było pierogów ani żadnych innych wynalazków, tylko karp, zmieniaczki i kapusta z grzybami. W moi domu osobistym karp był wyklęty, bo Eks ryby kijem nie dotknął, a teraz u Barana nie jemy karpia, bo... ma ości, więc muszą mi jakieś filety starczyć :P I groch z kapustą, jak jest babcia Postmana :P Blehhh. Tego to ja kijem nie tknę z kolei :P A wszystkie inne wynalazki omijam kołem, bo jako dama bąków nie puszczam, a wigilijne potrawy bąkotwórcze są wielce, więc głodna chodzę i zła :P

      Usuń
  3. A po francusku to nic romantycznego, niestety: bratki czyli mysli, nawet nie mozna powiedziec, ze to pomysly. Zwykle mysli, moze chociaz jakies wzniosle mysli? Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znalazłam takiego określenia. Atlas, nad którym pracowałam ma tylko nazwy łacińskie, angielskie i niemieckie. Nie za bardzo miałam czas na drążenie tematu, niestety :( Nie jestem specjalistą, ja tylko sprzątam :)

      Usuń
    2. Tereska, to TY?! Belgijska nasza Tereska? Nosz jak to Ty, to się cieszę bardzo, bo już maiłam pisać apel ,ktokolwiek widział,ktokolwiek wie!

      Usuń
  4. Chwasty, nie chwasty :) lubię kiedy różne kwiatki kwitną :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Baran, z wykształcenia ogrodnik, wpędza mnie do grobu, mówiąc, że róża, która wyrosła w niewłaściwym miejscu też jest chwastem... Drań i tyle :)

      Usuń
  5. :))))) Niektóre roślinki są piękne i ciekawe a mają brzydkie nazy, więc nazwy bratków są bardzo ładne! praca w domu ,o tak, też by mi sie taka podobała.

    OdpowiedzUsuń