piątek, 12 stycznia 2018

Każde z nas

do swoich spraw, Kochany Pamiętniczku, taki life :)
I dobrze.
Ogarniam powoli te kuwetę, znaczy się ciałko sterane życiem doprowadzam do pionu, opryszczka, która wyłazi mi zawsze po zmęczeniu i stresie powoli znika, wyglądam już jak człowiek, młodzież z obłędem w oczach nie ustępuje mi miejsca w pojazdach komunikacji miejskiej. Teraz ustępują z uśmiechem na ustach, choć w sercu ból, na co ja grzecznie odpowiadam, że thank you, very match, jadę tylko dwa przystanki i z rozkoszą postoję, aczkolwiek doceniam, że szanują moją łysą głowę.
Śpię już bez problemów i wstaję rączo, nie szukając mebla, w który mogę wbić szpony, żeby się zwlec. Jako i spodnie wciągam na tłustą dupę,  nie kombinując jak koń pod górkę, którą nogę wsadzić najpierw i jak nawlec kolejną nogawkę.
Znaczy się, chyba jeszcze trochę pożyję, bo kto to tak do końca wie?
Myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny.
Ale włażenie do wanny bez sztuczek to tez frajda.
Inna para kaloszy, że parę sztuczek mam opanowanych. Zwłaszcza tych w UK, gdzie wrogiem mi szyba od prysznica, ale nie ze mną te numery, Brunner, nic nie potłukłam, ani nie wyrwałam :P

Po zamknięciu techniki mam na wszystko wyjebane i dziś o 12.50, lecąc z kibelka, na uśmiech kolegi  (od techniki, a jakże) i słowa: za godzinę coś będę miał dla pani, zarechotałam szyderczo i odrzekłam: w poniedziałek, panie J., w poniedziałek się zrobi, pracuję dziś do 13 :)  Jego mina bezcenna. Ale i z tymi godzinami mam znów sporo nadgodzin, a i emilek o nowej ekipie sprzątającej, która w sumie nic sprzątać nie musi poprawił mi humor. Skoro oni nie muszą, to dlaczego muszę ja? Zawsze mam na czas wszystko. Więc w dupie mam, że inni będą mieli później, bo będę pracowała w godzinach.
Bliższa koszula ciału, jak sukmana...
I jeszcze mam do odebrania dzień za 6 stycznia, bo takie mamy pojebane przepisy.
W Krotoszynie i okolicach zamknęli wszystkie przychodnie, bo personel odbiera wolne za 6 stycznia.
A ja, idiotka, odbieram urlop tak, by nie paraliżować cyklu wydawniczego...

Ale na bok sprawy pracowe, chociaż pracę szanuje i kocham, bo kaskę też lubię, a co? :) Kto bogatemu zabroni?

Pełnomocnictwo od Pierworodnego doszło, ponad tydzień po Inżynierowym, a już chciał nowe słać. Przynajmniej tam mówił Inżynierowi, bo do mnie ani be, ani me, ani kukuryku. Więc tracę te 20 groszy na SMS i piszę, że doszło, ma nie wysyłać. Piszę też na Messengerze do Synowej (Pierworodny tego ustrojstwa nie posiada), że doszło.
I co?
I nic ani be, ani me, ani kukuryku.
Piszę więc Inżynierowi. Pociesza.
Dzień później od Synowej: że SMS doszedł.
Kurwa mać.
Płacę za wszystko, bo oni nie mają kasy (ta, jak się w pieniądzach tarzam, nakrywam plikami banknotów, żeby mi nie było za zimno). Inżynier mówi, że dzielimy koszty, ale odmawiam, bo on też ma dziecko (może źle robię, ale on zawsze był i jest, na posterunku). Teraz, kiedy zaczęłam oddychać z lekka, śmierć Eksa wszystko wywaliła, ale oni też są w to zamieszani, w sensie, że dziedziczą chcąc nie chcąc, ich dzieci też.
Więc dlaczego tylko ja się czuję winna za całokształt?
Bo pozwoliłam mu, żeby ich zrobił?
Ale na sugestię wyskrobania ich w następnym życiu mówią stanowczo NIE, więc chyba nie było im tak źle do końca i lubią życie jako takie, jak i ja?
Więc dlaczego ja do usranej śmierci mam wszystko ogarniać?
Też mam chwilami dość.
Wszystkiego, nawet samej siebie.
A wystarczyłoby jedno dziękuję mamo za wiadomość.
A może tak zrobić, kurwa, wszystkim  niespodziankę  - bo naprawdę mam dość?
I już nie żal mi nieoglądniętych odcinków seriali i niedoczytanych książek.
W dupie wszystko mam, bardzo głęboko.

A moja trzynastoletnia dracena na łeb dostała

  Czerwona wstążeczka wisi na nowej odnodze

A tu kolejna odnoga na starej gałęzi

Sama dracena tak rośnie, Baran mówi, że za dużo pije i dlatego pada...


Staram się, ale coraz mniej mi się chce...



.

4 komentarze:

  1. co Ty pieprzysz koleżanko ! jaką niespodziankę ??!! obiecałaś mi że , się ze mną ożenisz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, będziesz musiała znaleźć innego amatora vel amatorkę ;) Uda Ci się :)

      Usuń
  2. Kazdy ma kiedys wszystkiego dosc, to chyba taka nieodlaczna czesc zycia. Ale wazne, ze sie nie poddajesz.

    OdpowiedzUsuń
  3. A jednak. Wywiesiłam białą chorągiew.

    OdpowiedzUsuń