niedziela, 25 lutego 2018

Przeleciało

migusiem, Kochany Pamiętniczku, co nie?
A działo się pracowo-wkurwiająco, bo mało, że poszłam na rękę warzywkom, to mi dwa dni ukradły.
Życie.
Jadąc do nich stałam sobie na przystanku, a słońce tak jechało po oczach, że ojapierdolę.
Zatem wydobyłam z czeluści torby słoneczne okulary, w których wyglądam jak rasowy kret.
Pożałowałam przy nich na antyrefleks, więc aczkolwiek, jak na kreta przystało, są minusowe, to i tak niewiele w nich widać, jak światło pada pod jakimś tam kątem.
Ale nic to, oczy nie łzawią.
Na przystanek wdrapał się rasowy dres. Rasowy, znaczy się, chudy, z kapturem na łebku, trzy paski na spodniach, a jakże, olbrzymi karton w rękach mając, zza którego ledwo chudzinę widać było. W oddali zamajaczył autobus. Luboński.
- Pani, gdzie ten autobus jedzie?
- Ślepa jestem. Jaki numer?
- 610.
- To na pętlę, koło tramwaju...
Widzę, że dresik coś wnerwiony, zaczerwieniony po koniuszek kaptura, ale rzecze grzecznie:
- Dziękuję, przepraszam najmocniej - i wskakuje do rzeczonego lubońskiego...
WTF? Za co przeprasza?
I dopiero po chwili uświadamiam sobie, że gość przepraszał za to, że ślepą pytał.
Bo mam taki głupi zwyczaj, że jak czegoś nie widzę dokładnie,  na przykład drobnych w portmonetce, a sprzedawca chce drobne, to mówię: ślepa jestem - i podsuwam rzeczoną portmonetkę, żeby sobie wybrał.
Bo nie dorobiłam się jeszcze bryli na tip-top. Ogarniających mój astygmatyzm i inne przypadłości. W okularach,w  których łażę po ulicy czy po redakcji nie czuję się dobrze w domu. Na kompiku w nich nic nie widzę, do kompika mam inne bryle. Na wydrukach czytam saute, bez niczego na nosie, nawet najdrobniejszy maczek, bo... na wydrukach w żadnych brylach mi nie pasuje. Tak samo książki gazety i inne takie tam.
Wiem, wiem, stara wariatka jestem :)  Ślepa.
A na dokładkę, jak nie mam bryli na nosie, to nic nie słyszę, bo nie widzę, co kto mówi :D 
Ale wychodząc rano z mieszkania, gdy świeci słońce widzę każdy pyłek, którego normalnie w okularach nie widzę... I muszę się siłą wstrzymywać, by nie sprzątać.
Bo na co dzień wystarczy, że zdejmę okulary i...
Jak pięknie jest...
Ano :)
Wpadli dziś Kierownikowstwo Budowy.
Spóźnieni, jak zwykle.
Ale...
Było super, aczkolwiek Kierownikowej mi żal.
Może Kierownik sam wleci, bo blat do krzesełka do karmienia Alienka ma dowieźć, to mu nawtykam.
Jednak kawał z niego... nie w porządku.
I nie, nie zajmę jego strony, choć jest mi bliski, jak rodzone dziecko.
Bo jest nie w porządku.
Nie oceniam, ale widzę, co robi.
A Kradziejka przesłodka, nagle zaczęła mówić całymi zdaniami. Zrozumiale. Dziewczynki pod tym względem są nie do podrobienia.
Oczywiście, oprócz Pierworodnego, który mając półtora roku wymądrzał się tak, że ojapierdolę.
Ale wymądrza się do dziś, wkurzając wszystkich, bo...
Nie zna proporcji, mocium panie.
I tak to się plecie.
Krzesełko dla Alienka dostałam, do karmienia gada, jak wleci. Zapnie się w pasy, posadzi na folii malarskiej i niech śmieci, ile chce. Sprzątają rodzice :P

Kukiza z Santorką odkryłam. I tak jak za politykę nakopałabym mu do dupy, to Już nie ma dzikich plaż w tym duecie wymiata...


6 komentarzy:

  1. podoba mi się Twój dystans do siebie , jak nie mam bryli na nosie to nic nie słyszę :D , a co do dresiarza - nie szata zdobi człowieka :P popatrz na mnie niby taka pańcia a jak pysk otworzę to klękajcie narody , lepsza jak nie jeden dresiarz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stare lata nabrałam dystansu. Kiedyś starałam się ukrywać swoje kalectwo, teraz mam na to wyjebane :P Na pytanie: głucha pani jest? odpowiadam: tak. I nie czuję zażenowania, mój rozmówca tak :P Więc mówię ślepa jestem i wszystko już jasne. Potrafię też puścić tekst: prosze poczekać, aż założę okulary, bo mało, że głucha bez nich jestem, to jeszcze ślepa :D

      Usuń
  2. Tez często tak mówię i też wysuwam portfel,żeby ekspedientka sama groszaki wybierała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a myślałam, że jestem wyjątkiem ;)

      Usuń
  3. Ja wysypuję na podstawek lub taśmę i mówię "Pani się częstuje " 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem pytam, jak mam dużo drobnych, albo bardzo gruby banknot: kasa czy karta. Coraz częściej wolą kartę, nawet jak kwota groszowa :)

      Usuń