wtorek, 14 sierpnia 2018

Jeżu

kolczasty, Kochany Pamiętniczku...
Wlokąc się z zakupów na uginających się nogach, w myślach już mościłam się w urence, wygodnie, na tym boczku, co lubię i żegnałam się ze światem.
Bo to i nóżki się pode mną uginały, wdzięcznie, raz jedno kolanko, raz drugie udko, półdupki napieprzały,jakby je niedźwiedź pokąsał, krzyż łupał,  błędnik wariował, nawet po kilku piwach tak krzywo nie chodzę, a wcale za gorąco nie było...
W domu przebieram się za panią domu, znaczy się w łacha, tego łacha wskakuję i tadam... Z kieszeni wylatuje mi pedometr.
Santa Madonna, wszyscy anieli i święci.
Tyle kroczków natrzaskałam, nie licząc porannej krzątaniny po chaupce, kiedy nie latam z pedometrem, no i już w tym łachu wieczorem...
Z tego 3/4 to latanie w pracy z wydrukami, bo w kuchni byłam tylko dwa razy i w kibelku trzy :)
Zatem jeszcze nie pora na wygodne leżenie w urence, ale za to jutro legnę plackiem, bom dwudniową normę wykonała śpiewająco.
Myślałam, że w starej pracy, gdzie z wydruczkami latałam po schodach więcej się nałaziłam, ale okazuje się, że nie. Tam jakieś 12 tys. góra natrzaskałam :) Fakt, że po schodach, ale oj tam, oj tam. Jestem już cztery lata starsza, więc spoko, liczy się :D
Inżynier był dziś w Londynie znów, a tam jakiś pojebaniec wjechał w barierki.
Chcę z powrotem mój świat, świat z dziecinnych lat.
Chociaż i on tak bezpieczny nie był, wciąż widzę, jak w 1968 roku stoję pod piecem kaflowym, wtulona w zimne wtedy kafelki i modlę się: i daj Boże, żeby nie było wojny. Te słowa zostały ze mną na lata, na długie lata, kiedy jeszcze się modliłam.
Dziś straciłam ten dar.
Sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
Pierworodny ochrzcił dzieci. Nie, że jest wierzący, bo niewiele z tego zostało, ale teściowie tak zarządzili.
U Inżyniera nikt nie śmie nalegać, zresztą mimo protestów ślub był tylko cywilny.
Nie wiem, nic nie jest proste.
Właśnie zameldował, że wrócił z Londynu. Ale kurs trwa jeszcze dwa dni.
No nic...
A jutro Matki Boskiej Zielnej, kiedyś moje ulubione święto, żegnałam wtedy lato, dziś nie mam nawet bukiecika w domu, a kwiaty padły i nie miałam kiedy nowych kupić.
Wszystko się zmienia.


7 komentarzy:

  1. Jak na pracownika umysłowego niezła z Ciebie latawica :) Ja włączam endomondo jak jestem poza domem i dziś też mam na liczniku ponad 10 km :) Ale na szczęście mogłabym dwa razy tyle, pewnie dlatego że na luzie i bez stresu.
    Dzięki Tobie przypomniał mi się ten 68 rok. Byłam wtedy z rodzicami i bratem na wakacjach na Węgrzech, Budapeszt, Balaton itd. Tam zastała nas wiadomość o "niepokojach" w Czechosłowacji. Pamiętam kolejkę do ambasady po informacje, zresztą bardzo niepełne. Musieliśmy skrócić pobyt i inną drogą wracać do Polski, przez ZSRR. Wiele razy staliśmy na poboczu drogi, bo trzeba było przepuścić transporty wojskowe. Jechały i jechały... Koleją też...Jechaliśmy przez Lwów, ale tak było wszystko przez milicję obstawione, że kiedy tylko tata zjechał z drogi chcąc odwiedzić Stanisławów, gdzie mieszkał przed wojną, natychmiast nas zawrócono. Zapomniałam już o tym strachu i grozie jaka nam towarzyszyła, ale to było straszne. Oby nigdy więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, mamy podobne doświadczenia z tamtych lat i podobne lęki...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam sie gdzie to moje ustrojstwo sie podziało,bo se po ostatniej operacji zakupilam co by co poniektorym udowodnic,ze jak sie ledwo chodzi to mozna i tak duzo chodzic.
    Teraz by się przydało,bo mój synuś wymyślił takie trasy,że giry w dupe włażą.
    Dzisiaj trochę odpoczywamy,bo wieczorem zmiana miejsca pobytu,a wcześniej umówiliśmy się z nowymi(fajnymi)znajomymi na obiad i kawę.
    A Matki Boskiej Zielnej zawsze kojarzyło mi się z dojrzalymi orzechami laskowymi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdzie się, jak będziesz szukała czegoś innego, ja tak mam ;)

      Usuń
  4. UFF...Zmęczyłam się od samego zdjęcia ilości kroków :)))
    Deszcz i chłodniej, nareszcie angielska pogoda :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamienię moją na Twoją. Chociaż ponoć kto się zamienia, ten nic nie ma :)

      Usuń