dziś siebie podziwiałam, Kochany Pamiętniczku :)
Tak bladym świtem się zerwałam i poleciałam na Manhattan, że nawet musiałam czekać, aż Pan od Pomidorków towar wyładuje.
Ale za to dowlokłam do chaupki siedem kilo dupomirków
które przerabiane na dwa gary, ostatecznie się zmieściły w jednym, ale ich smak to wyjazd w Kosmos w porównaniu z limą.
A będzie się jeszcze działo :)
Na samym soku z nich wyszła na starym rosołku z soboty wyjechana pomidorówka.
No co będę się przechwalała :)
Spis streści zastał mnie w momencie powrotu z Manhattanu.
I nie ma mnie w pracy, co najmniej do pierwszego września.
Vivat, semper, wolny stan.
Z teatru nic nie ma, co mnie jakoś nie martwi, moje zdrowie ważniejsze.
Grona gniewu ogarnęłam, o jeży kolczasty, jak bardzo to aktualne jest. Aż dech zatyka.
Dupę w troki wzięłam i pojechałam znów wózeczkiem.
Ziemi mi brak :)
Ile litrów już jej dowlokłam? Dawno powinnam spaść do sąsiada. Kolejne 20 litrów zlądowało.
Zanabyłam również
i popieram AgroUnię, mamy kryzys, na maksa, skoro u rzeźnika szynka z myszów jest :)
No dobra, ale jest, zamiast ze świń ;)
Loggię ogarnęłam, bo bajzel był, w miarę, ale zawsze, badylki przesadziłam. Pozostaje masa śmieci do wyniesienia, ale to next time.
Jutro jazda do Eksa.
Nawet gar rosołku ugotowałam. Nakarmię, jak coś. Jutro będzie się działo, ale to jutro.
A dziś,oglądając FB widzę, że się nie myliłam w ocenie.
Kiedy, kurwa, zlazła po schodach i pindrząc się do Barana, pytała, jak wygląda. Gdy szliśmy na sylwestra i tekst: nieważne, jak Pieroworodny wygląda, ważne, że za mną się będą oglądali. A, nie zadziałało, nikt się za nią nie oglądał, bo nie było za czym.
Jakby nie mogła zapytać swojego mena. Pierworodnego.
Kurwa.
Nawet nie wiem, czy będę chciała o niej jutro rozmawiać.
Nie jest łatwo być matką. Ano...


Bosze! Podziwiam i zazdraszczam -ja jedną łapą nie zrobię nic z zapasów! obiad ogarniamy razem, ale więcej nic.Nie inwigiluję, no coś nas łączy:)Najpierw to moje Wąsowo teraz Chocisza:) A, jeszcze był Sołacz i Iwa, w której godziny przesiedziałam:)no i co ja nato poradzę:)
OdpowiedzUsuńNo coś często się nasze drogi krzyżują, jakiś mały ten nasz kraj :) Przecież żartowałam, ale zaczynając przygodę z blogiem zakładałam, że pozostanę anonimowa w tłumie...
OdpowiedzUsuńŁap chwile z Pierworodnym, pies drapał synową, jest jaka jest .
OdpowiedzUsuńTak też uczyniłam, o czym następna notka mówi :)
Usuń