Kochany Pamiętniczku od poniedziałku, dziś zdechłam na amen.
Praca non stop od 8 do 20.30, z przerwą na siku, śmieci organiczne leżą na balkonie i dzięki temu, że jest od dwóch dni tylko 17 stopni i piździ jak za cara na Skieletczyźnie, nie wonieją, dała mi w kość. SKS jednak, a zewsząd atakuje mnie ssanie, ssanie na byki, ssanie na jałówki, ssanie na mleko. A nie powiem już, z czym mi się to ssanie zaczyna kojarzyć. No dobra, z seksem, bo ile można bezproduktywnie ssać. Poprawiam uparcie to ssanie na popyt, ale...na wydruczku znów ssą, bo... nie ma update.
I chuj.
Piszę do sympatycznej koleżanki, że jak puści ssanie na mleko w tytule, to się zabiję. Odpisuje dosłownie:
Wy po tych UAMach to się wcale nie znacie…
Ssanie to termin techniczny😊
I tak się to wszystko kręci.
Przez trzy dni jedyna wyprawa jest ze śmieciami do śmietnika, więc najpierw bio wyniosłam, potem makulaturę, a na końcu plastik. Ot, taka rozrywka, jakby ktoś pytał.
Jedzenie: kasza gryczana na dwa dni, karkówka z zamrażalnika [starczy do końca tygodnia, wraz z zimnem przeprosiłam się z mięsem, świńskie zdjęcia maszerują w siną dal, w siną dal, lewa, prawa, zamrażalnik sam się nie opróżni, jedno mnie pociesza, że bigosu na Gwiazdkę (a ta już niedaleko) gotować nie będę, bo mam zamrożony] i buraczki, głodna nie chodziłam :)
I tak leci...
W poniedziałek nogi spuchły mi tak, a była chujowa pogoda, że myślałam, że już pora do urenki, co w sumie w tym momencie rozwiązuje wszystkie problemy moich dzieci, nie, żeby sobie takiego rozwiązania życzyły, ale bolało mnie jak kurwa mać, na boso chodziłam, bo w nic się noga nie mieściła (uprasza się uprzejmie o niedoradzanie, wszystko jest w sumie niewiele warte, poradziłam sobie sama, po swojemu, a co)... Spanie to był dopiero rollercoaster, o dziwo, nie padłam.
Więc dalej alleluja i do przodu.
Zdradziłam radio Pogoda, wkurzona, że w czasie czytania Przeminęło z wiatrem, które leci w godzinach, kiedy mogę go słuchać, a nie daje się ostatnio przełączyć na wybraną listę, wyskakują mi propozycje od czapy. Odkryłam radio Nostalgia, nikt tam nie gada, a lecą piosenki, przy których odstresowuję się na maksa. Nienawidzę audiobooków, czytania mi czegokolwiek. Jestem stuprocentowym wzrokowcem i nawet w Kosmos wyjechany lektor, czytający cokolwiek, wkurza mnie do gorącości, a z treści nic nie zapamiętuję. Co zapisane i przeczytane - zapamiętuję na wieki, co usłyszane, niezapisane, ginie w pomroce dziejów.
Na egzaminie z ekonomii kapitalizmu (a jakże, coś takiego było), zapytana o to, co to jest terms of trade, oczami duszy widziałam numer strony i akapit, w którym była definicja, ale... nie pamiętałam treści :) Szlag :) Ale egzamin zdałam, mimo tego. Po powrocie do akademika sprawdziłam: strona i akapit się zgadzały, a także napis terms of trade kursywą. Z egzaminu dostałam 4+ :)
Więc jak dla mnie audiobooki nie istnieją, są moim wrogiem i...
Niech wróci moje radio Pogoda, zanim zakocham się bez pamięci, do ostatka, do szału, do dna w radiu Nostalgia :)
Jedzo, moja siostro! Mam dokladnie to samo : uslyszane a niezapisane , ulatuje w kosmos od razu , natomiast przeczytane na ogol zostaje przed oczami. Jestem wzrokowcem a nie “uchowcem”.
OdpowiedzUsuńDlatego “wysluchiwanie “ wykladow , jak dla mnie mijalo sie z celem, chyba ze prowadzacy strzelil “bombe” i powiedzial cos tak ciekawego, od czego az sie poderwalam.
Takich przypadkow bylo moze ze trzy , cztery w mojej karierze. Reszte musialam i tak przeczytac, zrozumiec, zapamietac.
A juz czytania powiesci w radio po prostu nie trawie... Wiem, ze pewnie wielu ludziom jest to bardzo potrzebne, ale we mnie wchodzi jednym uchem, drugim wychodzi, a podczas
czytania, zawsze caly czas denerwuje mnie intonacja czytajacego, zupelnie odbiegajaca od mojej percepcji danej osoby ( kto by to nie byl). Nie trawie i juz.
Mam nadzieje, ze dalas nozki w gore i odpoczywasz w koncu ...?
Dzisiaj tak. Ale jeszcze warzywka na mnie czekają, ale lajt, bo główna kuweta ogarnięta, więc luz :)
UsuńJa tez jestem wzrokowcem, nie kumam jak mozna audiobooki uwazac, za przeczytane :))) Owszem mozna sluchac ze cos szumi w uszach, ale czy cos bym z tego zapamietala, zrozumiala? Raczej nie.
OdpowiedzUsuńMiałam tak i w szkole, i na studiach, mówione ulatywało, chyba że zapisałam :)
UsuńZe mnie aż się śmieją ze mogą do mnie mówić a ja i tak nie za pamiętam.Muszę każde słówko sprawdzić jak jest napisane po angielsku to może dopiero zapamiętam.Ale i tak nie siedzi długo w głowie niestety,a książka czytana przez kogos przelatuje przez z uszy,filmiki gadane tez ,tylko tekst ,literki wchodzą oczami,dlatego kocham blogi.Moje nogi tez ogromnie puchna.Dzięki Stardust pomaga pietruszka ale nie mogę juz na nią patrzeć.Zdradz prosze co Ci pomaga.Marta uk
OdpowiedzUsuńMarto, mam nadzieje, ze mnie Jedza nie pogoni:)) Ale wiesz ja tez nie moge patrzec juz na pietruszke dlatego robie sobie np. salatke z piertruchy z ogorkiem (dodaje smaku i tez jest moczopedny) albo taboulie czyli np quinoa z pietrucha i pomidorami mozna tez dodac ogorek. Albo pizgam do blendera ogorek, peczek pietruchy, szczypior lub zielona cebule, czesto nawet liscie salaty, lodygi selera, avokado, troche yogurtu. Te wszystkie skladniki moga byc wymienne zaleznie od tego co Ci w duszy gra, wazne zeby byly moczopedne. Avokado i yogurt powoduja, ze calosc po zblendowaniu ma kremowa konsystencje i jem to jako zupe na zimno. Latem w upalne dni doskonala sprawa i nie czuc tak pietruchy:))
UsuńA niby za co mam was, dziewczyny gonić. Odkryłam, że u nas można kupić pietruszkę w tabletkach, więc jutro polecę do zielarni. Tak, zabawę z blendowaniem też stosuję, ale czasem nie mam czasu. Ale... Najbardziej na opuchliznę pomaga mi spanie z nogami na poduszkach, Głupie, ale działa. I... Zaniedbałam z lenistwa rano: woda z cytryną i imbirem z łyżeczką miodu. A po kąpieli natarcie nóg balsamem, który wciera się w nogi koniom wyścigowym, u nas do kupienia w Rossmannie, mam tego od cholery, zapomniałam o nim, ale skoro pomaga koniom na torach wyścigowych dlaczego nie ma pomóc mi? Tak jak nie cierpię wcierania czegokolwiek w moje piękne ciałko, koński balsam jest idealny. I pomaga, z przyjemnością patrzę, jak z moich słoniowych nóg powoli wyłaniają się w miarę normalne kopyta :)
UsuńDzięki dziewczyny za podpowiedzi.Tez staram się wszędzie wtykać pietruche do sałatek ale z avokado i jogurtem nie próbowałam.Bardzo dobry pomysł na zupke.Jedzuniu tez nogi w nocy wyżej tylko co 1,5 godz pobudka do WC.W nagrodę nie spania rano nóżki cienkie a potem cyrk od nowa.Maści końskiej nie znalam.A tabletek z pietrucha tez poszukam.Im jestem starsza tym wiele rzeczy z młodości wywołuje potok łez ,filmy ,muzyka ...Trzymaj się rowiesniczko,niech Cie praca nie zameczy.Marta uk
UsuńBuuu... nie pasuję do towarzystwa, bo ja słucham audiobooki i lubię. Słucham w dzień przy nudnej robocie, słucham w nocy przed zaśnięciem, żeby nie dopadały mnie czarne myśli. Cóż, każdy orze jak może. Kocham książki i ten zapach farby drukarskiej, ale moje oczy coraz częściej protestują. Jędzuniu nie śpiesz się do urenki, bo póki masz kogo kochać to trza żyć, a jak trza to trzeba.
OdpowiedzUsuńNie ma opcji, że nie pasujesz. Każdy ma to, co lubi. Też bym chciała móc słuchać czytanych książek. I wiem, że są ludzie, którzy czytać nie mogą, sama zastanawiam się, jak długo mój wzrok pociągnie. Już nie ma tak, że patrzę na stronę i widzę literówkę :)
UsuńNie slucham, ale kiedys bardzo lubilam sluchac sluchowisk, ksiazki czytane fragmentami w radiu tez.Czasem wlaczam jakieś opowiadanie , jak nie mogę zasnąć.
OdpowiedzUsuńToś szczęściara, bo ja wtedy wołam: spadaj na drzewo. A za reklamy posyłam od razu na szafot :)
UsuńW sumie z zapamiętywaniem u mnie bez różnicy,ale książki wolę papierowe i nie potrafię się oprzeć żeby co chwilę czegoś nie dokupić,w telefonie zawsze mam liste"do przeczytania"
OdpowiedzUsuńNa czas budowy domu mowilam,że nie będę dokupować książek i co... nie wytrzymałam 🤪,ale to jednak był bardzo dobry ruch z mojej strony,bo moje książki leżą jeszcze w kartonach u moich rodziców,bo biblioteka jeszcze nie zaczęła się robić 🤷♀️ ,a tak to mam co czytać
O, będziesz miała w domu bibliotekę? Robię się zazdrosna :) Pochwal się nią gdzieś :)
Usuń