roku umówienie się na badania okresowe nie poszło już tak gładko, Kochany Pamiętniczku.
Dwa emilki, odpowiedź z respondera i cisza w eterze.
Ja, jak to ja, nakręcałam się niemiłosiernie, gotowa byłam już Inżyniera męczyć o telefon (nawiasem mówiąc, w poniedziałek minęło dokładnie 38 lat, odkąd gości na tym padole łez, dokładnie dwa razy dłużej, niż ja miałam okazję cieszyć się moją mamą), ale pomyślałam, że i tak zalatany i ledwo dycha, a przecież to moja pracowa sprawa.
Napisałam do sekretariatu i jakoś, już nie tak gładko, jak za czasów Danusi, na wizytę się umówiłam. Wisi to nade mną jak miecz Damoklesa, ale mam nadzieję, że jednak podpiszą mi zdolność do pracy.
Bo różnie te tematy przerabiałam, byli lekarze, którzy upierali się, że skoro w orzeczeniu mam "praca niewymagająca kontaktu z ludźmi" to mi zdolności nie podpiszą.
Trzymając się litery tego orzeczenia, to nawet gdybym banany na bezludnej wyspie hodowała, to i tak dupa, bo sprzedaż ich wymagałaby kontaktu z ludźmi.
Pomogło dopiero grożenie wezwaniem kierownika przychodni.
A jeden porządny lekarz, oglądnąwszy to orzeczenie zapytał: co za chuj to pani wpisał?
No więc jeszcze wszystko przede mną.
Takie fajne lato jest, jak z mojego dzieciństwa, gdy popylałam w sweterku, bo było ciepło, aczkolwiek chłodnawo. A noce takie zimne, że jak kopytko spod kordełki wysunę, to mrozi...
Było, dziś znów gorąc, poszłam po zakupy, musiałam, bo i zielsko, i leki się skończyły, myślałam, że zdechnę, zakładałam, że jest 21, a było 29... Nie wiem, jak przeżyję Wrocław, jeżeli będą takie klimaty, zaczynam żałować, że się zgodziłam, bo tam między nami to młodzi chcą wieczorem wyjść, a ja zostaję do pilnowania Łobuzów. Co nie znaczy, że w dzień mnie odstawiają, nie jesteśmy razem, ale...
No cóż, taki już los staruchów, a memy z FB, że możesz z mamą to jednak tylko memy.
Zobaczymy, nie piszę scenariuszy na zapas.
Jednak z przeglądania FB mam dreszcze, albowiem... MW puścili z kobietą, hmmm, od razu miałam wąty na tym tle, ale mówię sobie: SJ nie pierdol.
Po kolejnej porcji newsów z FB mam jeszcze gorsze dreszcze i piszę popierdolone scenariusze, albowiem pan tej pani jest...
Zawsze człowiekowi raźniej, kiedy nie ma wyobraźni.
I nie, nie puściłabym mojej nastoletniej, seksownej córki na wczasy z gościówą, będącą od 4 lat w związku z kimś z kibolskich memów. Może i jest złotym człowiekiem, ale nie znam go, nie znam też jej, nikt nie poczuwa się do rozwiania moich obaw. Gość z brakami w przednim uzębieniu - jak po mordobiciu, z idiotyczną koszulką, łysą głową i bogoojczyźnianymi hasłami na profilu nie jest dla mnie towarzystwem.
Tak, Inżynier też się kiedyś golił na łyso, pakował się na siłowni, bo był mikry i go kroili. Ale z oczu mu dobrze patrzy, wiedziałam, kim jest.
Więc rozdarta jestem, bo rozmowa z Pierworodnym prowadzi donikąd, jego żona jest jaka jest.
A MW na zdjęciach nie wygląda na szaloną, zadowoloną małolatę.
I nie wiem, czy znów jej coś nie boli.
Kurwa mać.
Więc... Nie zaczyna się zdania od więc, ale co tam...
Więc wróciłam do Gotowych na wszystko po latach i boję się, że życia mi nie starczy na te 180 odcinków. Pierwszy sezon już za mną, jednak wiele rzeczy uleciało mi z pamięci, a serial wart grzechu, no pokazuje jak nic w życiu nie jest pewne i oczywiste.
W moim również nie ma pewników, a myślałam, że na stare lata spocznę na liściu bobkowym, otoczona kochającymi wnukami, ciesząca się każdym dniem bez pracy.
No i jak nie urok, to sraczka. Na razie zamknięte dwa ekstrasy, jeszcze do 25 orka na ugorze, potem ten jebany lekarz medycyny pracy, aaaa, nowe pismo do ZUS, bo nawet te kilkanaście złotych więcej w emeryturze się liczy, życie pędzi coraz prędzej... Potem urlop, maszynki i znów kierat, i tak da capo al fine...
Będzie dobrze,
OdpowiedzUsuńBrzmi jak plan :) Ale na dwoje babka wróżyła ;)
UsuńSkoro pracujesz, dajesz radę i nadal chcesz pracować, to orzeczenie musi być pozytywne i tego się trzymajmy :) Wrocław chętnie bym odwiedziła, muszę kiedyś podpowiedzieć młodzieży pomysł na zabranie mnie jako babci- sitter.
OdpowiedzUsuńTego się trzymam. Zwłaszcza że jest tam lekarz starszy ode mnie, który tłumaczył mi, że żyje się, dopóki się pracuje i nie ma letko :) Może nadal jest?
Usuńniektórzy rodzice mają wyjebane, też bym nie puściła nastolatki z kimś kogo nie znam, jak braliśmy kolegę Jakuba do Rumunii ( już pełnoletniego ale w dalszym ciągu ucznia mieszkającego z mamą ) to rozmawiałyśmy wcześniej, znała nasze numery tel, wiedziała gdzie będziemy ( choć sami do końca nie znaliśmy trasy hihihi)
OdpowiedzUsuńA u Ciebie tak ciepło ? u nas piździ zimny wiatr i normalnie w cieniu było mi zimno dziś.
Oni się znają, ale rozmawiając z synem nic z niego nie mogę wyciągnąć i widzę, że ma dystans i nie jest fanem. To są klimaty jego żony, a ona jest jaka jest. Widać też, że w tym związku on ma niewiele do powiedzenia. Ja nie angażowałabym się w takie klimaty, pomijając dzień dobry z dystansu. U mnie ludzie zapierdalają w kurteczkach i dżinsach, a mnie gorąco jest w sandałkach i bermudach. Jak nic guz na mózgu. Mówiłam. Bo na klimakterium już dawno po terminie :)
UsuńByleby się nikt do niej nie dobierał. Powiem brzydko.
Usuń