sobota, 10 grudnia 2022

Ludzie

 tak długo nie żyją, Kochany Pamiętniczku, niestety.

Ale Inżynier od razu sprostował, że Wiedźmy tak, a on zawsze ma rację.

Zatem bez jojczenia, wzdechów i innych tam, SJ wkroczyła uroczyście w 68. rok życia, wspominając z łezką w oku wróżbę Zmorki, że najgorzej to 66, bo z góry to inaczej widzą.

A więc dalej w tę piękną podróż, życiem zwaną.

Mieliśmy mieć powtórkę z rozrywki i jak cztery lata temu w St Albans, iść na jarmark na MTP, a potem do knajpy, ale Kalafiorkówna na złość babci nie czuła się najlepiej (a, kiedyś wątroba by mi spuchła, a teraz tabletki uspokajające działają i jestem kwiatem lotosu), więc wyjście na jarmark zmieniło się na nasiadówkę w chaupce, a obiad w knajpie na burgery w domu. Oczywiście, jubilatka dostojna, czyli ja, wybierałam knajpę, trafiłam znakomicie, burgery były fantastyczne. To były piękne urodziny. 

Nikt z mojej najbliższej rodziny nie dożył tak pięknego wieku, więc jestem szczęściarą.

I dziękuję za to losowi.

Złamała się szóstka, ale to dobry znak, bo muszę do siódemki dociągnąć, co nie?

Trochę zabolało, że moje drugie osobiste dziecko z leksza zapomniało, ale nauczyłam się mieć wyjebane i nie oczekiwać za dużo. Pod wieczór przypomniało sobie, że ma matkę.

A matka wcześniej posłała mu kasę na święta dla dzieci i na urodziny dla Papryczka, żeby mogli sobie prezenty wybrać. 

Dostała kciuk na MSG. Tyż piknie.

Dalej uczę się mania wyjebane.

Ale do brzegu, praca mnie kocha, a że dni szare i ponure, to sobie je rozświetlam, jak mogę...



W sumie jak w amerykańskim filmie u mnie, ale bez przesadyzmu z wrzucaniem zdjęć.

Mam tak "hamerykańsko", że zastanawiam się, czy warto iść do komórki po choinkę.

Może dojrzeję i pójdę, nie wiem :)

Luz i hasta manana, bo ciśnienie nie jest idealne, ale jest dobre w porównaniu z początkiem kuracji, a ja odżywiam się tak zdrowo, że aż ojapierdolę.

Z tej okazji pozwoliłam sobie dziś na kieliszek wina, bo nie samą dietą człowiek żyje, co nie?

Co do świąt nic jeszcze nie wiadomo, ale szczerze? Mam na to absolutnie w Kosmos wyjebane. Całokształt grudniowy, łącznie z urodzinami, ogarnięty na maksa. Okien nie myję, bratki przykrywane co wieczór folia bąbelkową mają się znakomicie, relaksuję się przy Każda miłość jest pierwsza i innych cudach...

Pierworodny, nieszczęście moje, był u lekarza w tygodniu (kolano stłukł o szafkę, ponoć), pocałował klamkę u mnie, bo sierota jedna, nie uprzedził mnie, że wleci. Tak, u mnie wizyta tylko po zapowiedzeniu. Post factum zauważyłam, że był u moich drzwi. A wystarczyło MSG wysłać.

Wpadł next time.

Dziś wpadł z wnukami, ale bez połowicy i dobrze, bo chuj jej w plecy, w dupę by miała jeszcze przyjemność.

Jej matka wysyła mi zdjęcia naszych wnuków, ona nie raczy.

Kurwa, jestem gorsza, bo mam mniejsze możliwości finansowe niż ona? Bo nie widzę sensu topienia kasy w najukochańsze nawet wnuki? Bo ciężko wciąż na nią pracuję? A ile bym nie dała, to i tak tego magicznego słowa "dziękuję" nie słyszę?

Moja Mała Wiedźma jest już cudną dziewczyną z problemami.

Ma problemy natury fizycznej i psychicznej też. Coś jest nie tak w szkole i starają się o nauczanie indywidualne. Nie dogaduje się z rówieśnikami, wyśmiewają ją.

Moje "anse" do rodziny jej wielkiej przyjaciółki okazały się zasadne dziś, choć o nic nie pytałam. Mój wiedźmowski nos działa. A że jest jak jest, cóż mam rzec?

Nikogo nie skreślam.

No nic i to muszę przerobić.

Ale jak rozmawiamy, mamy wspólny język, więc może się poukłada?

Pomagałabym tak, jak pomagam Inżynierowi, bo mogę. Nie oczekuję czerwonego dywanu, bicia w bębny, orkiestra touche, żadnych imprez. Ale oczekuję zrozumienia mnie, moich dziwactw, moich zasad - w moim domu. To nie jest tak, że wkroczy do mojej chaty królowa świata, żona mojego syna i będzie żyła tu na swoich zasadach. Nie. My home is my castle. Umiem już wyznaczać granice. 

Jest jak jest. Może będzie lepiej, nie wiem.

Mnie jest dobrze.

Łobuzy dziś były u Mikołaja (a idi na chuj z tym Mikołajem, jest li i jedynie Gwiazdor). 

Trzy godziny stania i jakieś kilka minut wizyty, w sumie więc cieszę się, że mnie jarmark ominął, choć tam nie było prawdziwego Gwiazdora, ale jakaś podróba, kolejki były tak samo wyjebane.

Dobrze czasem być starą, wleźć do drogerii i upolować sobie Euphorię w promocji :) 

Lubię nią śmierdzieć, a co.

W ogóle lubię pachnieć smrodem :)

Jako że włości terminowo odsunęły się na styczeń, a w święta Inżynier planuje malowanie (niestety, woreczek też ma dno), mam nadzieję, że uda się zorganizować święta cudnie...
Ja, karp, butelka wina, którą dostałam awansem, na czas, kiedy zacznę znów pić. Tort bezowy i takie tam.

Żyć nie umierać.

Pierworodny jedzie do teściów, co raduje me serce.

Inżynier maluje (hahaha, jeden też tak zaczynał, a I. jako małolat w internetach miał ksywkę Adolf) :) 

A na mnie czeka i atlas, chyba roślin, i Analiza porównawcza zasilaczy wieloelektrodowych reaktorów nietermicznej plazmy generowanej ślizgającym się wyładowaniem łukowym...

Auć :) 

Ale  ponoć człowiek całe życie się kształci, a gość się na mnie uparł... :) 

Ja to mam wielbicieli, co nie?


 



22 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego! :) Analiza porównawcza tych tam....brzmi bosko! Aż zazdroszczę...;) A co do zasad - rozumiem, bo mam podobnie.
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Joanno :) Haha, nie zachwycałabyś się tak, wyłapując literówki i zastanawiając się, gdzie przecinek wstawić, by sensu nie stracić, ale życie bez hardcore to nie życie :)

      Usuń
  2. S.J.Najlepszego! Niech się dobrze dzieje i spełnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehhh... czlowiek rodzi w bolach, potem cieszy sie z wnukow, a tu takie afronty, nie wiadomo dlaczego. MJ jest piekna dziewczyna, ale chyba nieco zaniedbana, jak wynika z tego, co piszesz. Szkoda jej. Szkoda Ciebie, Was jako rodziny. Bez wzgledu na to, co piszesz, na pewno nie masz na to wyjebane, bo bys nie pisala. Wiem, ze boli i jak boli.
    Dobrze, ze choc drugi syn nie stracil rozumu i kontaktu z Toba, bo, jak powiadajo, matka jest tylko jedna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomyślności, droga Jubilatko :) Niech Ci los sprzyja i nie brakuje wokół dobrych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz tam droga, złamanego grosza za mnie nie dają, ale dziękuję :)

      Usuń
  5. Wszystkiego najlepszego kochana Jedzo, tak trzymaj kochana, nie jestes sama w tym rozgardiaszu rodzinnym, inni czytaj ja tez tak maja. Zdrowych i wesolych swiat zycze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo z rodziną to najlepiej na fotografii. W następnej rzeczywistości sama się wyskrobię, żeby innym kłopotu oszczędzić ze mną :) Dzięki i wzajemnie :)

      Usuń
  6. No cóż wiedźmy żyją o wiele dłużej , więc przygotuj się ...
    Najważniejsze, że jesteś młoda duchem , dlatego min. Przypuszczam dobrze się Ciebie czyta.
    Amarylisa czyli zwartnicę , kupiłaś czy wyhodowałaś?
    Uwielbiam , ale moje cebulę ,które troskliwie przechowywuję są nieprzewidywalne. Raz kwitną, a innym razem mam same liście.
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku zapomniałam o moich, kupiłam, ale też potwierdzam, że z własnymi to na dwoje babka wróżyła. Mnie kiedyś wyrósł przepiękny ze świchniętego w kąt i zapomnianego. Badyle są kapryśniejsze nawet ode mnie :) Ale cieszę się, że wciąż mam kasę na kupowanie dobrze rokujących. A, nie strasz mnie, dziś mnie boli każda kosteczka po szalonym dniu i tak mam żyć? ;)

      Usuń
  7. Wszystkiego, co najlepsze, radości, miłości serdecznej od tych, których kochasz, a życzliwości od innych i dużo dobrego zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Jaskółeczko... Czekam na jaskółki, z nadzieją...

      Usuń
  8. Najlepsze życzenia!
    I cieszę się, że dałaś głos. Długo Cię nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tak czasem jest. Życie pędzi coraz prędzej, a ja się starzeję, powoli, ale zawsze, choć czasem sama w to nie wierzę...

      Usuń
  9. Wszystkiego najlepszego! Zdrowia, szczęścia i pomyślności wszelkiej!

    OdpowiedzUsuń
  10. 100 lat zdrowia za 2 dni ja świętuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i Tobie najlepszego :) Ja świętowałam dawno przed notką, ale wyszło jak wyszło :)

      Usuń
  11. chciałam donieść, że moja kumpelka bardzo się zdziwiła, że masz tyle lat, ona po czytaniu Twoich komciów na FB myślała, że Ty w naszym wieku jesteś, oczywiście potwierdziłam, że jesteś no bo wszystkie jesteśmy w dwudziestym pierwszym wieku co nie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, jak dobrze się maskuję. :) Oj tam, oj tam, osiemnastki jak Wy na pewno nie mam, ale dwadzieścia lat, a może mniej, uczyłam się dopiero żyć... Serio? :) :*

      Usuń