sobota, 24 grudnia 2022

Wigilia

 minęła spokojnie, wyjątkowo spokojnie, Kochany Pamiętniczku.

Wyjątkowo i pięknie, mimo mego czarnowidztwa.

Rankiem posłałam Baranowi raport


że świętowanie zaczęłam tak jak mnie nauczył i znów...

... jak za dawnych lat, jak od dawna nie...

... pogawędziliśmy, widać, że to jednak jest Przyjaźń...

A i Inżynier zaskoczył jak zepsuty motocykl, bo wleciał po mnie, nic to, że w sumie wlazłam na to 4. piętro (na 3. mamo, na trzecie, no ma rację, ale co mi szkodzi mówić, że na czwarte?), jakoś mniej męczące to było niż niedawno, by zobaczyć zawiedzoną minkę Kalafiorkówny, że nic dla niej nie mam (wychowała sobie mama łapówkarę sama), wpaść w miziaste ramionka Alienka, szczęśliwego, że jest batia... I spierdalać w podskokach po pięciu minutach na dół i na przystanek, by dojechać do Z., znaczy się teścia I., u którego miała być wigilia, albowiem o 16 MPK jeździć przestawało. Jak lamenci czasem I., za mały samochód kupił, bo dwa foteliki z tyłu i ani żona, ani matka się między nimi nie mieści.

Ale pojechałam spokojnie, bo tylko jedna bimba od nich bez przesiadki, a PEKA świeżo załadowana za całe 90 zyla na rok się nie wyjeździ sama, co nie?

Godzina z teściem I. była spoko, aczkolwiek to nie moje klimaty, ale tym razem nie było większego zamętu, a babcia Inżynierowej, lat 98, leżała z TV u siebie. Mieszka z zięciem, znaczy się, z Z., dzieci mają ją raczej w pompie, choć... wnuki chowała hurtem.

Nie moja bajka.

Z.nie chciał żadnej pomocy, miał wszystko ogarnięte, łącznie z karpiem, którego wczoraj jeszcze łowił (pyszny, ale z leksza przypalony i ciekący od oleju, co opłaciłam bólem wątroby, ale od czego leki) i grzybami, które dziś zbierał.

Było miło, spokojnie i dobrze.


Łobuzy doczekały się wreszcie św. Mikołaja (na moje protesty, że Gwiazdor, usadził mnie Inżynier, że św. Mikołaj, bo tak mówią książeczki, więc morda w kubeł). Moje prezenty były wyjątkowo trafione (dzięki Inżynierowej, ja dałam tylko kasę, bo nie ogarniam dzisiejszych mód), więc nawet od Kalafiorkówny dostałam buziaka, bo samochód Barbie od babci okazał się hitem :) Nosz, trafiło się ślepej kurze ziarno.

Z. mimo umowy miał prezenty, w tym i dla mnie, co mnie znów sfrustrowało, bo umawialiśmy się, że dorośli się nie prezentują.

Nieważne, czy ma kasę, czy nie, umowa to umowa.

Nieładnie.

No dobra, ja też ją złamałam, w stosunku do młodych, ale morda w kubeł. Bo mogłam i to nie była fantazja, ale konieczność. Dla mnie, nie dla nich. Bo zasnę spokojnie, jak się wyniosą na włości. 

Ostatnio, gdy  byli u mnie Inżynierowa odbierając skarpetki dla Alienka zauważyła Małego księcia, którego sama uzupełniła o angielską wersję i zapytała, czemu nie mam oryginału.

Głupia odrzekłam, że za drogi, po czym wydałam trzy razy tyle na resztę skarpetek dla Alienka :)

No i dostałam



Mam 11 wersji, w tym jedną po niemiecku od Dory - mała rzecz, a cieszy, co nie... :) 

Po ociekającym tłuszczem karpiu (aczkolwiek smacznym, nie mówię, bo zeżarłam dużo), po nacieszeniu się widokiem oszalałych z radości Łobuzów, zostałam z należytą czcią i szacunkiem odwieziona do domowych pieleszy przez Inżyniera, który też cały i zdrowy zlądował w pieleszach, jeszcze wioskowych...

I te kradzione chwile w samochodzie, gdy jesteśmy tylko my.

Jest cudnie.

Pojutrze replay u Z., bo urodziny, już kurde, czwarte, Kalafiorkówny. 

U Z., bo będzie tam reszta jego rodziny, znaczy się też w sumie Kalafiorkówny, a w mieszkaniu I. są pudła, pudełka, pudełeczka, przeprowadzka na włości w toku... Kalafiorkówna sama biszkopt robiła, mam film na dowód, bo tak sobie dzień wybrała, że nie ma opcji zamówienia tortu w cukierni. Co ja wtedy przez nią przeszłam, to głowa mała, a ona na mnie patrzy jak na wroga osobistego. No cóż, może jej kiedyś przejdzie :) 

Nie upiekę jej tortu, nie ma opcji w tym modelu babci.

Dziękuję, życie, za piękne chwile.

No i mam dla Kalafiorkówny prezent, tym razem wiem, co jej kupiłam :) Dołożyłam się do rowerka, a co... 

Jutro się wyśpię, karp i sandacz się moczą w mleku, i nie, nie będę ich topiła w tłuszczu.

Może upiekę w piekarniku, może zrobię na parze.

A do Bóg się rodzi, potańczyłam do wypęku.

Bo to polonez, a ja kocham poloneza...

I jakoś nie czuję, by to było świętokradztwo, no bo niby dlaczego?

Dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami...

Tyle jest bóstw, to niech choć to jedno, z in vitro (tak wyklętego dziś, a tak pięknego) pobłogosławi dziś mą wioskę.

I odda mą prawdziwą, cudną ojczyznę, gdzie człowiek jest człowiekowi bratem, nie wilkiem...

A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami.

To takie proste i tak trudne zarazem, co nie?



15 komentarzy:

  1. By na co dzień gościł optymizm a na twarzy zawsze promieniał uśmiech. ( Babcia Ania)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, babciu Aniu, jako i Tobie, bo bez tego nie ma życia :*

      Usuń
  2. Moja wigilia byla pelna zdarzen, ale opisze to w osobnym poscie. W sumie bylo fajnie i troche straszno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bywa... Taki urok szkrabów, że najczęściej to się dzieje w weekendy i święta. U mnie Pierworodny wybił w sobotę Inżynierowi podczas gry w piłkę dwie stałe jedynki. Uratowałam je, Inżynier dalej jest mister Colgate, więc poniekąd rozumiem Twoje perypetie :)

      Usuń
  3. Zacznę od życzeń tych urodzinowo imieninowych i tych świątecznych...
    Cudnych świąt i spełnienia marzeń i jeszcze Sto lat 😘
    A mnie poskładało przed świętami, dziś po wigilii już o 21.00 leżałam pod kocykiem ,zdrzemnęłam się, teraz pije herbatkę i zaraz z powrotem lulu...
    A sowy Twojej mamy cudne są,nawet nie wiesz jakby pasowały do mojej biblioteki 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i wzajemnie świątecznie Lilijko, zdrowia... Do mojej też pasują, ale co będzie potem, nie wiem... :) Takie tam dywagacje nad losem rzeczy... Tak przemija wielkość tego świata i to, co miało dla kogoś znaczenie, dla innego nie ma. Dlatego podoba mi się fejsbukowa moda wystawiania rzeczy z likwidowanych mieszkań na śmieciarka jedzie. Daje to drugie życie nawet temu, co dla najbliższych jest śmieciem. Są amatorzy kwaśnych jabłek, co nie?

      Usuń
  4. Pięknych Świąt życzy Joanna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Joanno, mam nadzieję, że i Twoje takie były :)

      Usuń
  5. Trudne coraz bardziej.
    Spokojnych i radosnych 🌲🌲🌲☃️⭐⭐⭐

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i u Ciebie tak było, Nicko :)

      Usuń
  7. Świeta, świeta i ... Wszystkiego dobrego poswietnie😃

    OdpowiedzUsuń