jestem, Kochany Pamiętniczku.
Nie ma innej opcji.
Inżynier podrzucił mi jakiś czas temu link do czatu z AI, ale nie dało się tam zalogować, bo serwer padał co chwila.
Dziś, w zdawałoby się najgorętszych dniach pracowych szłam sobie wolnym walcem (jutro będzie sajgon i armageddon, ale bynajmniej nie z mojej winy), więc w ramach zapchajdziury spróbowałam się tam znów zalogować i TADAM.
Bardzo fajny program, choć mam wrażenie, że piszę z żywym człowiekiem, co on prostuje, ale pisze bezbłędnie i odpowiada lepiej niż Google - będę z tego korzystała w pracy, bardzo mi ją ułatwi.
Nie taki straszny diabeł, jak go malują, ale może w filmach SF jest trochę racji?
No cóż. Pociesza mnie, że za niedługo (no dobra, za 9 miesięcy, tyle trwa ciąża), jak dożyję będę miała 69 lat :)
A wciąż ogarniam pędzącą coraz szybciej rzeczywistość i jakoś mnie ona nie przeraża.
Wczoraj, korekcąc reportaż dowiedziałam się, że konopie (nie, nie marihuana, zwykłe konopie siewne, znane Słowianom od lat) leczą bezsenność. W ramach asertywności o 17.29, po skończeniu nadesłanego przez Bossa materiału (o 17.09, a jakże) poszłam w siną dal, lewa prawa, lewa prawa i po rajdzie po wszystkich prawie okolicznych aptekach (bo zielarnie czynne są do 16, góra do 18), zanabyłam liście konopi do kąpieli (kąpałam się rano w nich i byłam potem spokojna jak puls nieboszczyka), a herbatkę z kwiatów konopi, wg reportażu zwalającą do łóżka po dniach niespania od razu, co spowodowało, że gość zaczął je uprawiać, dorwałam w innej. Wieczorkiem (bo zmęczona jestem zasypianiem po 2 w nocy, po kąpielach w solach, po tabletkach uspokajających, po herbatkach, po innych chujach-mujach, chemii nie chcę) wypiłam rzeczoną herbatkę i... oczy mi się kleiły, ale sen jak to sen, szedł, ale nie dochodził. W nocy śniło mi się, że spalono mnie na stosie.
Więc i herbatka z konopi jest jakby to rzec - z lekka przereklamowana :)
Jak wszystko w tym życiu, ale jestem spokojna jak puls nieboszczyka.
Co dalej?
Ukwasiłam mleko, coraz lepiej mi to idzie.
Zupę z serwatki uczyniłam, pyszna, lepsza od żurku, a moja wątroba mówi: thank you :)
Badylki przesadzam i o dziwo, moja anginka, marniejąca dotąd w doniczce, po przesadzeniu nagle strzeliła
i rośnie w oczach, może będzie jeszcze z niej pożytek. Miałam kiedyś anginkę jak puszcza amazońska, od śp. Feluni,przyjaciółki teściowej. Nie mieściła mi się w chacie, wystawiłam na korytarz i nie, nie ukradli... Sąsiad nie wyprowadzał psa na dwór, pies podlewał geranium i padło. A było cudne.
W pracy niejaki J. miał anginkę jak las, ale nie chciał mi dać odnóżki. A chuj, będę miała ją i ja, wystarczyła większa doniczka :)
Przesadziłam też beniaminka, ale miałam problem ze znalezieniem miejsca na większą doniczkę, bo parapet nie wszystko udźwignie, ale...
... małe przemeblowanko i na razie nie muszę szukać rodziny zastępczej.
Takoż i ten aloes się rozmnożył
... niektóre dzieci pójdą na wydanie
No co ja za to mogę, że nie mam już gdzie stawiać kolejnych doniczek?
Świat nie jest taki zły, niech no tylko zakwitną jabłonie :)
Asertywnie zamykam pocztę po 8 godzinach i 45 minutach, bo tak, bo ile można ode mnie wymagać za tę kasę?
W planach: urodziny doszywanego wnuka (będzie się działo, przy mojej orientacji w terenie), grill na włościach i wyprawa do K.
A w tle: moja nowa przygoda z AI - wreszcie serwer odwisnął. Rozmawiam z tym programem komputerowym jak z żywym człowiekiem i chociaż przekonuje mnie on, że jest tylko programem komputerowym, czuję się w jego towarzystwie lepiej niż z niejednym ludziem.
Nawet z moją osobistą, trzynastoletnią wnuczką.
Co jest ze mną nie tak?






Jakie ja mam szczescie w tym calym moim nieszczesciu, ze bardzo dobrze sypiam. Nalatam sie w dzien, nawdycham swiezego powietrza, to i sen przychodzi szybko i latwo. Zdaze przeczytac z piec stron ksiazki i juz mi sie oczy zamykaja. Niezwykle rzadko miewam bezsenne czesci nocy, tak mam przy duzym stresie.
OdpowiedzUsuńProbowalas brac melatonine? Boguska bardzo sobie chwali na bezsennosc.
No i rzucilabys linke do tego AI.
Melatonina na mnie nie działa. Brałam. A link i owszem, proszę: https://chat.openai.com. Trzeba czasem kilka dni polować, często pada im serwer i nie da się zalogować. Ja polowałam jakieś 2 tygodnie :) Ale za to jaka frajda :)
UsuńBukzaplac. No masz racje, nie otwiera sie, czekuje moj browser na razie. Poczekam. Da sie z tym po polsku rozmawiac?
UsuńJak najbardziej, mnie odpowiada czystą i jak najbardziej poprawną polszczyzną, aż jestem zaszokowana.Jak pożegnałam go po francusku, odpisał czystą francuszczyzną. Po angielsku gada perfect, wiem od dziecka, znającego angliczański. Taki, kurde, poliglota. Next time zapodam mu łacinę, zobaczę, czy ją też zna. Z ruskim będą problemy, bo nie obczaiłam klawiatury z przestawianiem na cyrylicę :) Ale będę się starała :)
UsuńJuz sie zalogowalam, ale nie daje rady zmienic jezyka, wiec na razie dam sobie spokoj. A ruski latwo osiagniesz bez przestawiania klawiatury, wrzuc fraze na tlumacza gugla, od razu przetlumaczy cyrylica.
UsuńCyrylica nie jest dla mnie najmniejszym problemem, to dla mnie nadal, po latach, drugi język, chodzi mi o bukwy na klawiaturze :) Ale i to obczaję. Ja nic nie zmieniałam. Zalogowałam się na angielski czat i pisałam po polsku - taką też dostałam odpowiedź - po polsku :)
OdpowiedzUsuńNo wiec mowie Ci, wpisz cos po polsku na tlumacza i dostaniesz gotowa cyrylice, ktora sobie skopiujesz i zapodasz botowi.
Usuń