Nie, nie, nie mam zamiaru nikogo zabijać, choć parę obiektów korci, ale gdzie ja znajdę takiego adwokata, jak Annelise i ekipa??
How to Get Away with Murder oglądnęłam cały sezon i z niecierpliwością będę czekała na kolejny. Jeśli można na 14 odcinków rozciągnąć zabawę w to, kto jest winny, to ten serial wymiata.
I jeszcze wyjść z każdej sytuacji obronną ręką...
Za to kocham amerykańskie sądownictwo, w sumie jest sprawiedliwsze od naszego.
Wiem, co mówię.
Ale ja nie o tym.
Chłopcy mnie dorwali wczoraj, utulili, po główce pogłaskali i zaczęli kombinować, jak mnie Inżynierowi zwinąć. Nice, nie ukrywam. Też kombinuję. Dziękuję :* I też się cieszę, że znów będzie parę darowanych dni, bo z nikim się tak nie bawię, jak z Wami.
A dziś rano Inżynier się odezwał, a newsem dnia było, że Arya ma urodziny i wieczorem dostanie tort. Arya to jak pamiętasz, Kochany Pamiętniczku, kot.
A mnie zaprosił(li) w ubiegłym roku na moje 60. urodziny i... tortu nie było. Zresztą nigdy nikt na moje urodziny nie pomyślał o torcie, oprócz oczywiście, ekipy kradnącej :) No to wyszczekałam Inżynierowi, a ten zasłaniał się sklerozą, że jak to, tort był, a sprowadzony do parteru powiedział, że przecież impreza była planowana w R.
Tyle, że tamtą zorganizowała ekipa kradnąca... W sumie, nevermind. Przynajmniej mi dupa nie urosła...
To moje zapiski i w dupie mam, kto co o mnie myśli. A wiem, że większość czytających to wielcy miłośnicy zwierząt i że zwierzątka są och i ach, a ludzie są be.
Do tej kategorii należy moja Przyszła Synowa, a widzę, że Inżynier do tej partii też się zapisał.
Może to i drobiazg, może ja jestem małostkowa, ale jestem ciekawa jak poczuje się za parę dni, gdy okaże się, że jest mniej ważny od kota?
Że nie dostanie torciku z kurczaka i innych cudów wianków? Że ich dzieci nie dostaną kalendarzy adwentowych i specjalnej choinki?
No cóż, jestem Starą Wariatką i nic się już nie zmienię. Nie krzywdzę zwierząt, ale uważam, że ludzie są ważniejsi. Choćby zdradzali, oszukiwali i kombinowali. Odchodzili. Zostawiali. Inaczej musiałabym skreślić własne dzieci, bo w sumie taki kundel czy kotecek wierniejszy byłby od nich. Więc?? Dobrze mówię, proszę Kochanego Pamiętniczka? I jakkolwiek znam osoby, które nad własne dziecko przekładają kotecki i inne piesecki, osobom tym nic nie odbierając, nie rozumiem. Dla mnie liczy się Człowiek. Na pierwszym miejscu. Bo życie to nie jest amerykański film, w którym z najgorszego kataklizmu ocaleje zawsze kotecek i inny kundelek... A jeszcze niedawno Inżynier śmiał się z takich scenariuszy, mówiąc, że przecież nie może żadne zwierzę zginąć, choćby był koniec świata... Ano... I tu zaszła zmiana w polu mojego widzenia...
W tym roku wszystkim na złość zaszaleję, jak dożyję, kupię sobie tort bezowy za całe 19,90 (o ile do tego czasu nie podrożeje) i wpierdolę go sama. Ostatnio wszystko idzie mi w cycki, nawet mi zwrócono uwagę, że mam je chować, a co ja za to mogę, że same na wierzch wyłażą? Nigdy nie miałam cycków, bo jak je dawali to stałam w kolejce po rozum. A teraz wyskoczyły hyc i są :D Fajne, jędrne, nieobwisłe :D Nie będę się ich wstydziła, a co?? :)
Sobota oprócz porannej wizyty na Manhattanie, skąd bladym świtem spieprzałam w podskokach, upłynęła mi na leżąco i kontemplująco. A spierdalałam, bo kurde!! ludzie oszczędzają na praniu i... co kolejka to woń przepoconych lumpów. Nie rozumiem, jak można tego nie czuć, bo ja swoje czuję, jak się spocę. I zmieniam. Ludzka rzecz się spocić, ale zaśmierdły, stary zapach, to powinno być karane. Rokiem ciężkich robót...
Niedziela też leżąco i nawet niegotująco minęła. Od 3. dni jem chłodnik i nareszcie się skończył, a nic więcej już nie zmieszczę, więc spokojnie.
Jutro do pracy. Nie martwi mnie to, bo mam w pokoju klimatyzację i pilota, martwi mnie dotarcie, bo droga bez cienia. Wezmę parasol, powinno pomóc.
Skóra z palców od nóg mi schodzi, a przecież się nie opalałam. Tylko z palców. Ojapierdolę... :)
Upały dobijają mnie w sensie węchowym nie tylko z powodu potu, ale i grillowania...
Wczoraj, gdy poszłam spać, a upał zelżał, otworzyłam balkon i... Najpierw ktoś pieczeń piekł, potem popcorn prażył...
Zasnęłam przed północą.
Z bólem głowy.
W międzyczasie wylazłam na balkon, żeby sprawdzić, czy faktycznie te zapachy jadą, czy mam guza mózgu i co ja paczę? Na ławeczce pod moim blokiem ekipa. Wesoła. Piwko sączy. Skaczą. Mocują się. Niebiosom dzięki, że nie jarali. Ale pomyślałam sobie, jaką szczęściarą jestem, bo wydzierania się nie słyszę. Żeby nie te zapachy spałabym jak aniołek.
No cóż, nie można mieć wszystkiego ;)
Do następnego napisania, Kochany Pamiętniczku :P
Sikora wciąż prosi o kciuki. Leży plackiem, zastrzyki w dupę dzielnie bierze, i walczy.
Dobrze, że Sówka na tyle mała, że jeszcze nie rozumie i nie będzie pamiętała traumy...
Zatem kciuki i fluidy, please...
ZOO. Podesłałam linka i Dziewczynie, i Inżynierowi. Na razie jeden odcinek, ale zapowiada się świetnie. Zwierzęta dostają na łeb i atakują ludzi. Łącznie z przeuroczymi koteckami z pewnej dzielnicy, które gromadzą się na drzewie koło szkoły w charakterze winogron ;) I o ile mnie ślepe oczka nie mylą weterynarza gra Dexter. Albo i inne ciacho do niego podobne. Ciekawe, kto komu wpierdol spuści... Bo że ostatecznie zwyciężą komputery to nie ulega najmniejszej wątpliwości... :)
"A wiem, że większość czytających to wielcy miłośnicy zwierząt i że zwierzątka są och i ach, a ludzie są be." no kochana tym zdaniem to mi ciśnienie podniosłaś ! generalizujesz ! mam kota , i kota na punkcie tego kota ale nie żeby mi odpierdalało wyprawiać mu bal urodzinowy a tez jakoś teraz je posiada to że Twój syn ocipiał to nie znaczy że wszyscy tak mają ! ale prawdą jest to że lepiej czasem pobyć ze zwierzątkiem jak z niektórymi ludźmi !
OdpowiedzUsuńa ten tort bezowy to dakłas ? bo ja też lubię :D
Dakłas... Czuj się zaproszona, Dostaniesz połowę, nie będę świnia :) Nie generalizuję. Jesteś wyjątkiem... :) Oddychaj do tytki... Jak Stardust pisała, to są jej poglądy,a to co tu jest napisane, moje. Akurat tak mnie życie doświadczyło w tym temacie z obu najbliższych stron... Life :P
UsuńI mówiąc wprost, ze wszystkich zwierzątek najbardziej lubię badylki. Nie twierdzę, że jestem ideałem ;)
Usuńno wiesz połowę ?! kupimy po sztuce dla każdej :D a co jak świętować to na bogato !!! badylki też lubię ale one mnie chyba bardziej bo rosną jak jakieś oszalałe :D
OdpowiedzUsuńDobra, na bogato :) Po Mamie masz tę rączkę :)
OdpowiedzUsuńObejrzelismy wczoraj 1 odcinek, no i ja nie zrozumialam tego momentu w toalecie co zaczela mu mowic o dziecku, na spokojnie obejrze jeszcze raz moze zrozumiem.
OdpowiedzUsuńTo dopiero Ci się zakręci po każdym kolejnym odcinku, a zakończenie wmiecie Cię pod dywan... Tam nic się kupy nie trzyma, a zmienia się jak w kalejdoskopie.
UsuńMiała kochanka, bo chciała mieć dziecko. Myślała, że mąż nie może...
Ok, zrozumialam co mi napisalas :-) ale po co ona to jemu w wc mowila.
UsuńMam Ci streścić serial?
UsuńNie, nie, nie ;-)
UsuńO, brzmi ciekawie, ale dopiero jak wrócę do domu,to na spokojnie poszukam i oglądnę!
UsuńNa kotecki kupilam se karabin maszynowy na wode:))))
OdpowiedzUsuńSpierdalajom jak tylko slyszom ze sie drzwi na patio otwiera:)))
Czasem se nawet mysle, ze se ktorys z pospiechu moze koteckowy leb skrencic, ale co mi tam, przecie ja im krzywdy nie robiem, ja sie tylko karabinem bawie, a to mi wolno:P:P
Baran na kotecki kupił specjalne urządzenie odstraszające, bo mu profanowały trawniczek. Jakieś ultradźwięki i światło. Koty (w tym jeden spasiony ja nie przymierzając mój wnuk) wyniosły się z wrzaskiem, a odstraszacz straszył już tylko mnie. Nie, że ultradźwięki słyszę, ale że się zapalał jak lazłam do śmietnika i z powrotem w najmniej oczekiwanym momencie. Przez miesiąc się do cholerstwa nie przyzwyczaiłam :) No a kto bogatemu zabroni karabin mieć i się bawić, no kto? :)
UsuńO wlasnie, wmuk ile o ecnie wazy i mierzy bo moje dziecie we czwartek tylko 69cm mierzy i 9120g wazy.
UsuńW maju, jak miał 5 miesięcy ważył 10 kilo. Ile waży teraz nie mam pojęcia. Nie odzywają się, a mi to rybka :) Ignacy też z grudnia, więc jak najbardziej OK, bo Paryczek jest Spaślakiem :)
UsuńBoszszsz, czy ta kobieta nic nie czyta, tv nie oglada? 5miesieczne dziecko 10 kilosow wazy, nie wie, ze praktycznie morduje wlasne dziecko? Jaka przyszlosc ona mu szykuje? Moj doktor juz by mnie na policji zadenuncjowal, a co bym sie osluchala, to az sie boje myslec. Zrob cos, moze przez syna? Teresa
OdpowiedzUsuńNo owszem, ja bardziej za zwierzakami, ale też bez przesady i jakiegoś świrowania.
OdpowiedzUsuńObejrzelimy caly sezon no i mnie najbardziej ciekawi kim jest Frank, niezly serial.
OdpowiedzUsuńZnakomity :)
Usuń