trzynastego.
Dla mnie listopadowy trzynasty jest szczególny, albowiem 36 lat temu o trzynastej, a wtedy też był piątek, ślub brałam.
Trzynasta rocznica też wypadła w piątek.
Nie, nie żałuję, choć boli, że nie wyszło. Formalnie wciąż jestem mężatką, więc się liczy ;) Mam dwóch wspaniałych synów. I tak, zrobiłabym to jeszcze raz. Wyszłabym za niego. No chyba, że... :) Ale nie, nawet cofając czas nie zrezygnowałabym ze studiów i nie zostałabym z tamtym obcym już, dalekim, wciąż bolącym. Nie żałuję :) I już :D
W zalewie trzynastopiątkowych nieszczęść i akcji na FB dla mnie to był fajny dzień.
Znów zboczyłam w lewo, no ale wiadomo, pies Pawłowa. Dzisiejszy dzień sponsorował Cohen, a ja szłam, rozmawiając z NIM całe 53 minuty i tłumacząc MU, pourquoi. Milczał jak zaklęty, ten typ tak ma (nie, nie rozmawiałam z Cohenem, on śpiewał).
W pracy surprise...
Najpierw emilek od praktykantki, że prosi najlepszą korektorkę na świecie...
Miło...
Potem emilek od kolegi, że "działa Pani jak błyskawica", na co skromnie odemilkowałam, że staram się nikogo nie zabić.
A potem kolega-korespondent, jedyny z piórem ostrym jak brzytwa po sprawdzeniu tekstu napisał mi: "Znowu "chapeau bas" za bystre oko i czytanie ze zrozumieniem! Jest OK.". Podziękowałam, a on na to: "Z Panią naprawdę b. dobrze mi się współpracuje, m.in. dlatego, że "czuje" Pani tekst. Wyrazu szacunku." (skopiowane, nie mój błąd ;)
Poległam. Wszyscy mnie jakoś dziś komplementowali, choć mam przeczucie, że to norma, będzie się działo w poniedziałek, asekurują się skubańce, tym bardziej, że Bossa dalej dziś nie było, więc rozpierducha będzie w poniedziałek. Zamykamy we wtorek, a ja na razie nie licząc pierwszych korekt miałam może ze trzy wydruczki...
No jestem "Pani Starojędzulka, of course".
Ale w głębi duszy wiem, że mnie lubią i doceniają, i to jest miłe.
W międzyczasie (hahahaha, kolega przywlókł nawet zwłoki, żeby zapytać, czy w międzyczasie mogę coś zrobić pozaregulaminowo, mogłam, zawsze mam moce przerobowe), skrobnęłam do NIEGO emilka, streszczając rozmowę. Mam nadzieję, że do jutra przeczyta, a jutro będzie dla mnie płacz i zgrzytanie zębów. Trudno. Życie.
Wianuszek na drzwi kupiłam, ale zawieszę od środka, bo znając życie z zewnątrz ukradną... W tym roku gorsza jestem, kurde, jak dziecko, ciągnie mnie do światełek, ozdóbek, nawet kalendarz adwentowy sobie kupiłam :)
Stara wariatka.
Tereso, schab zrobiłam wg przepisu ze strony
http://ugotuj.to/ugotuj/-163541910/schab+z+ponczochy+przepis+blogera/p/
Mój wyglądał tak:
i mogę z czystym sumieniem polecić przepis, z tym że zasypałam go cukrem trzcinowym, jako że innego w domu nie mam (znaczy się, później znalazłam kilo, ale tak schowane, że ojapierdolę, a że cukier jeszcze z czasów kartkowych niedawno zużywałam, to temu cukrowi nic nie będzie) ;)
Może to cukier trzcinowy takie cuda zrobił? Nie wiem :D
W tajemnicy przyznam się, że wlazłam do sklepiku, gdzie zawsze mają LED, i skąd mam zeszłoroczne lampki. I będą mieli znów, ale po dwudziestym i oj tam, oj tam, nie piję, nie palę, nie podrywam, to mogę sobie kolejne lampki kupić za 15 zł, co nie??
Kochany Pamiętniczku, teraz zostawię Cię samego i pójdę szukać dobrego specjalisty od nóg, bo na głowę już za późno...
W tym roku pokochałam szarość, światła i inne takie tam.
Coś jest na rzeczy...
Go home, a po drodze w oknie kot, czarny, z białym krawatem, zdjęcie z telefonu tego nie uchwyci.
Jest obok daru blasku łaska cienia...

W końcu w tym roku, pomimo kota, będę miała (jeśli zamieszkam) choinkę. Też myślę o światełkach LED. Będzie stała na tarasie poza zasięgiem kota. Tylko gdzie położyć prezenty? Na śniegu???
OdpowiedzUsuńMoja przyszła synowa, dzięki której mój syn jest współwłaścicielem dwóch sztuk brytyjczyków, kupuje im nie tylko kalendarze adwentowe (ojapierdolę), na które kotki mają hmmm... wyrąbane, bo im zawartość nie smakuje, ale także specjalną choinkę dla kotków. Nietłukącą. Ponoć są takie wszędzie w dobrych sklepach zoologicznych. Spróbuj tam zajrzeć :D U nich choinka stoi na blacie w kuchni i jakoś nic się nie dzieje...
UsuńJak chcesz, zapytam gdzie kupili. Sądzę, że na Amazonie czy innym e-bayu... Ale sama byłam w centrum ogrodniczym w UK i... ojapierdolę :D
UsuńW końcu w tym roku, pomimo kota, będę miała (jeśli zamieszkam) choinkę. Też myślę o światełkach LED. Będzie stała na tarasie poza zasięgiem kota. Tylko gdzie położyć prezenty? Na śniegu???
OdpowiedzUsuń