czwartek, 19 października 2017

Jedenasty

numer tego roku za mną, Kochany Pamiętniczku.
Zatem w następnym miesiącu zamykamy kolejny rok.
Rano Boss znów jak za dawnych lat i o dziwo, wszystko od niego w tempie amerykańskim za jedyne dwa złote polskie.
Koło 11 wyjechał.
O 11 mój ulubiony dziennikarz przychodzi i mówi, że mam olać emilka od wice, bo... on ogarnia tę kuwetę.
Bo wice wymiotło.
I co?
Spokojnie, bez nerwów, wolnym walcem, 14.28 wszystko szło do drukarni na amen, a jeszcze na papieroska skoczyłam z łamaczką. Nie, że jaram, ale czasem trzeba wyjść na papieroska. Nie palę od 1992 roku :)
Według rozpiski miało iść 14.30.
Brak naczalstwa łagodzi atmosferę w pracy, wszyscy pracują, jak fabryka nakazała.
To lubię.
Polazłam potem do warzywek, ale nie było naczelnej.
Zamykają się w grudniu 18 i 19, a jak życie da, nie będzie mnie wtedy. Napisałam do niej, zobaczymy. Przebolałabym jedną pensję, aczkolwiek można to inaczej rozwiązać, ale... Nie ode mnie to zależy :)
Z Il Divo w słuchawkach polazłam do domu, lewa, prawa, rozkoszując się spacerkiem w T-shircie w ostatnich promieniach jesiennego słońca...

==> Forget everything while you dance Angelina,
==> until the dawn or dying of thirst.
I tak dokulałam się do chaupki, gdzie zlikwidowałam resztki żurku i zapadłam w letarg...
Pierworodny dostał pracę, o której marzył, 5 minut od domu.
Jednak czekali na niego.
Dostał dzięki temu, że ma paszport.
Jest jebnięty, zakręcony, okropny, nie do zniesienia, ale to dobry człowiek. 
Jak jego ojciec.
Inżynier dzielnie stoi na posterunku, aczkolwiek moje matczyne serce przepełnione jest troską o jego zdrowie,
Bo kto, jak nie matka się o to martwi?
Synowa jest zapatrzona w siebie do bólu, w swoje cierpienie, w uciążliwość bycia matką karmiącą... Ale to młode pokolenie, ma czas na FB, zakłada Instagrama, bo FB to przeżytek, nie wypełnia życia, a... Nie ma czasu na codzienną prozę życia, choć nie stoi w kolejkach za srajtaśmą, masłem, herbatą, cukrem...
Mimo "mania" pralki, zmywarki, wszystkich tych cywilizacyjnych wynalazków (mam i ja, żeby nie było, że się skarżę, ale nie miałam, gdy tego potrzebowałam), samochodów, prawa jazdy, fotelików, chust, wszystkiego, co śpiewa, tańczy, recytuje, daje dupy i gotuje - nie ogarnia.
Ale planuje: więcej i więcej.

Nevermind...

Parę dni wrzucę na luz i nie pęknę, zaliczę - tak planuję - Umarlaków, bo zaniedbani okrutnie. Aczkolwiek kuzynka, z którą koty darłam napisała, że ona Cioci grób ogarnie, bo Ciocia i jej chrzestną była.
Bezinteresownie, ojapierdolę.
Zatem zostaje mi tylko mój grób (mój przyszły, of course),  za co jestem L. niewymownie wdzięczna.

No i potem wizyta u Eksa, gdzie nie wiadomo co zastanę.
Ale nieważne.
Świeczkę zapalę, a co ja o nim myślę, to on chyba dobrze wie.
Pogadamy jak czekista z czekistą, taką mam nadzieję.

W sobotę będą mnie zaś maglowali.
I znów się łamię, zwłaszcza że Baran ma focha, a wiadomo, że Barani foch to ojapierdolę. 

No nic, życie pędzi coraz prędzej.

Adwokat, EKUZ (jednak) i inne takie tam.
A choć chciałam się umówić z tym od jerychonki, delikatnie ominął temat.
Szanuję.

Życie nie składa się z oddychania, tylko z chwil zapierających dech..
A utkwiłam dziś, wracając z pracy na zamkniętym przejeździe kolejowym.
Nie zdążyłam sfocić, bo towarowy jednak jechał, a nie wlókł się, a telefon w kieszeni dżinsów, wyciągnąć, odblokować, przycisk się zacina, kod, nie było szans. 
Na wagonie cudny napis: USA über alles. Karel Gott mit uns.
Życie naprawdę zaskakuje czasami :) 




2 komentarze:

  1. Witaj wcale nie taka Jędzo :) Zaczyna się smutny okres, przełom października i listopada jest dla mnie taki przejmujący... Już mam więcej bliskich na cmentarzach niż wokół siebie. Jadę w moje strony na groby i o ile kiedyś uważąłam to za dobrą okazję do rodzinnych i towarzyskich spotkań to niestety jest już przeszłość :(
    No ale po pierwszej dekadzie listopada otrząsam się ze smutku, nastawiam ciasto na piernik staropolski, potem zaczyna się pieczenie pierniczków i szykowanie paczki do Hani i jakoś humor się poprawia :)
    Może w dodatku uda się jeszcze złapać kilka pięknych jesiennych dni....

    OdpowiedzUsuń
  2. :*
    U mnie w tym roku zakręcone, jeszcze u Umarlaków nie byłam, Eks też czeka, a gdzie moja Samotna?
    Widziałam, że miałaś piękna wycieczkę, cieszę się, że Ci się udała.
    To taki nostalgiczny czas, a każdy ma swoje nielubiane miesiące...

    OdpowiedzUsuń