wtorek, 29 czerwca 2021

Z nadzieją

 że to koniec tej historii, Kochany Pamiętniczku. Raz na zawsze. Amen.

Po nieprzespanej nocy wstałam o 5, delektując się faktem, że jeszcze mam tyle czasu. Tradycyjnie, ajpadzik, gierki, hyc do łazienki, śniadanko, codziennie pasjansiki, ogarnianie kuwety i marsz na przystanek. 

Rolna, spacerek do HCP, blady świt (no bez przesady, koło 8), wszędzie już bez cienia, robię się coraz bardziej purpurowa, lecę do pawilonu F, a tam kolejka jak świński ogonek, dobrze, że nie ma napierdalających się tłumów. Mam wypełniony druczek, więc omijam płotki i stoję już przed samym namiotem. Podchodzi małolat i pyta, na którą. Na całe moje szczęście, mimo maseczki go rozumiem i tłumaczę, jak krowie na rowie, że i owszem, druczek mam, godziny nie mam, ale pisałam na emilka i pani odpowiedziała, że mam wpadać, kiedy chcę, tom wleciała. Zostawia mnie w spokoju. Za moment pojawia się supernieprzyjemny osobnik, z tymi samymi pytaniami, tłumaczę jak krowie na rowie, ale nie, każe mi wypierdalać z kolejki do szpitala, bo... w punkcie szczepień w szpitalu NIE MA LEKARZA. Mam iść do szpitala i znaleźć sobie lekarza, który podpisze mi papierek, że nie ma przeciwwskazań do zaszczepienia SJ...

Rzucam brzydkim słowem, przepraszając stojącego za mną młodzieńca i w pełnym słońcu lezę do szpitala, w stronę słońca, lewa, prawa, lewa, prawa...

Nieopierzony małolat na portierni trzaska szczęką o podłogę i każe mi iść za drzwi, do "stoiska", do koleżanki. Koleżanka mówi niewyraźnie, ale z miłą chęcią zdejmuje maseczkę, jebie mi po czole termometrem bezdotykowym i... nie wie, co ze mną zrobić. Każe mi iść na I piętro, do rejestracji i zarejestrować się do lekarza I kontaktu.

Rejestratorka (bez maseczki), za szybą, patrzy na mnie jak na ET i mówi, żebym w podskokach zapierdalała do swojego lekarza rodzinnego po zaświadczenie, że mogę być zaszczepiona...

WTF? KURWA?

W szpitalu duszno, zero wentylacji, wychodzę i z ulgą ściągam namordnik :) 

Piszę do Inżyniera (bo ja jestem PORZĄDNĄ i PODPORZĄDKOWANĄ matką), odpisuje: nie szczepi się mama.

Jak mówiłam OD POCZĄTKU, że w moim przypadku to bez sensu, nie wierzył. No więc sam teraz doszedł do wniosku, powertował i go olśniło, że ten cały wielki program szczepień to pic na wodę i fotomontaż. Żaden lekarz nie chce podjąć ryzyka wyrażenia zgody na szczepienie osoby z przeciwwskazaniami do tego, każdy asekuruje swoją dupę, jak może. I to nie jest tak, że w szpitalu w punkcie szczepień dyżuruje lekarz z uprawnieniami do intubowania w razie W.  To co może rodzinny? Jak oceni ryzyko? Pojedzie ze mną na szczepienie,trzymając mnie za rączkę, żebym mu z tego świata nie zeszła? Pewno też intubować nie umie, to nie amerykański film.

Więc ja podziękuję, Inżynier dokładnie (TERAZ) poczytał, powinnam być zbadana przez alergologa, mieć orzeczone uczulenie na glikol i inne takie tam.

Więc nie, mam swoje lata i nie będę z siebie robiła królika doświadczalnego, dzięki niebiosom, że mnie już ten zakładający hasełka na kompika nie męczy. Wnuki będę miała, jak będą bez obsmarkaństwa, trudno, przeżyję.

Pierworodny o niczym nie wie, w sumie mam na to wyjebane.

I tak, moja teściowa nauczyła mnie wierzyć w gusła (kto wierzy w gusła, temu dupa uschła), mówiła zawsze, że jak coś nie wychodzi, to nie napierać się, bo widocznie ma nie wyjść. O dziwo, Inżynier wyzywający mnie za wiarę w gusła przytaknął, klnąc na służbę zdrowia.

Zatem akcja: szczepienie SJ na razie jest zamknięta, co będzie dalej, chuj wie, ale nie zostawiam już karteczek z instrukcjami i schłodzone piwko dziś mam :) 

Wracając na Manhattanie zanabyłam


 wyszły 3 słoiczki maggi i zamrożone łodyżki, bo Inżynier wpadł w zachwyt nad lubczykiem, że zupa była wyjebana w Kosmos, a bronił się przed słoiczkiem jak Kordecki w Częstochowie :) 

A dla Alienka kolejne słoiczki zblendowanego (fuj) 


dżemu (o ile to można nazwać dżemem) truskawkowego...

W szparze unijnej moja praca



miała być z dedykacją, ale chyba autorka ma sklerozę, nic, będę w redakcji, podsunę, korekciłam to za frico... bo tak, bo mogę...

... a na MSG


... od syna szwagra, mam takie, niezniszczone, ale fajnie, że ktoś pomyślał...

To na balkonie naszego pierwszego mieszkania na poddaszu. Kiedyś była tam służbówka, za nami winda na korbkę, którą służba spuszczała jedzenie państwu. Przedwojenna kamienica, własność stolarza. Dwa piętra po 150 m kw. Z lokatorami, płacącymi na dzisiejszą kasę 15 zł miesięcznie. Teściowa w piwnicy, wprawdzie też na 150 m kw., ale suterena. My na poddaszu, 16 m kw.całość, bo reszta to strych i pralnia. Nie możemy ich zaadaptować, bo... lokatorzy potrzebują suszarni i pralni...

Na propozycję wyprowadzki do mojego obecnego mieszkania w bloku, które dostaliśmy jako rotacyjne, śmieją się nam w nos.

Teściowa wynosi się za miasto do syna, ma tam małe, ale własne mieszkanie w przybudówce, dwa pokoje, kuchnia, łazienka, pralnia, z osobnym wejściem.

My we czwórkę lądujemy na rotacyjnym mieszkaniu, które wykupuję od spółdzielni cudem i psim swędem. I tu albo dokonam żywota, albo zacznę nowy rozdział w życiu, los pokaże.

A tak niewinnie się zaczęła ta notka ;) 

A dzień zrobiła mi



coś jak 12 gniewnych ludzi.

Perełka...


I tylko zmianami w klimacie jestem przerażona.

Coraz bardziej.

Może to dlatego, że łączności z 5G nie nawiążę przez brak szczepienia? ;) 

No cóż, nie można mieć wszystkiego...


29 komentarzy:

  1. O! to musiał być znak, żebyś się nie szczepiła! ja tam w takie akurat wierzę,ktoś tam może czuwa, jakkolwiek by się zwał:)
    Ale czadowa para! W takich gęstych czarnych kudłach też się zakochałam:)i były uprzejme nie wypaść do dziś!
    Zimne piwo...no nie mam, tylko woda - jak zwierzęta!ale chociaż z lodem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ironia losu, pięknie osiwiał,miał wciąż taki kudłaty łeb. Pierworodny ma to po nim. A ja łysieję, tyję i się starzeję... Niesprawiedliwe to...
      Też wierzę:)

      Usuń
    2. Jedzo, moalam to samo jak weszlam w menopauze - wszystko opanowane, odwrocone , mozna zatrzymac lysienie ( zbyt duzo estrogenow - lykaj albo pij pokrzywe), mozna zatrzymac tycie i pocenie - wszystko zmiana w jedzeniu i 100% naturalnie👍Jak chcesz szczegoly to mailem ci napisze co i jak. Ja odzylam , wrocilam do siebie samej po 7 latach meki , przechodzilam dokladnie to co Ty i wiem, ze to nie musi tak byc. Jestesmy w grupie kobiet, ktorym organizm produkuje estrogen w nadwyzce, a nie ma progesteronu aby to zrownowazyc. To samo dzieje sie u mezczyzn z przerostem prostaty - nadmiar estrogenow ( ktore sa wszedzie : w wodzie, w zelach do kapieli i mycia, zywnosci itp). Pokrzywa Pokrzywa Pokrzywa!!!

      Usuń
    3. Ponieważ Twoja rada na temat czarnuszki mi pomogła, to przerzucę się na pokrzywę. Jak nie pomoże, to nie zaszkodzi. A jem naprawdę dobrze, jestem bardziej wybredna, niż moje wnuki-niejadki :) Dzięki Kitty :)

      Usuń
    4. Ciesze sie Jedzo, ze pomogla! Nie przerzucaj sie , tylko dodaj pokrzywe do codziennego menu i do czarnuszki 👍🤗 Mozesz pic jako napar z ziolek ( dwie lyzki duze na szklanke ) albo kupic pastylki i 2 x na dzien po 1 rano i wieczorem. A poniewaz mieszkasz w glebi ladu, nie nad morzem - przydalby ci sie jeszcze jod. Wystarczy kupic mala jodyne w aptece i raz dziennie maznac sobie palcem po brzuchu - zobaczysz ze brazowa plama zniknie i wchlonie sie w mgnieniu oka! Tylko nie na noc, bo jod pobudza organizm ( i metabolizm) i w ogole prace tarczycy... Pozniej juz ta jodyna bedzie sie wchlaniac dluzej, jak organizm uzupelni braki... No to na razie tyle w pakiecie porad 😁👍

      Usuń
    5. Dziękuję :) Na jodynę bym nigdy nie wpadła :O Będę pić, bo człowiek nie wielbłąd i pić musi, a organicznie nie znoszę łykania pastylek :)

      Usuń
    6. Jedzo, jodyny nie pic tylko wcierac!😬Pokrzywe pic👍Nie chce cie zarzucic zbyt duza iloscia wiedzy , ale jak chcesz ratowac wlosy ( ja chcialam, bo stracilam wiecej niz polowe ), to trzeba dodac jeszcze jeden element, bardzo wazny i tu nie obejdzie sie bez tabletek. BIOTYNA czyli biotin po angielsku. Jest to najwaznieszy skladnik wlosow , wit. z grupy B. 60% skladu wlosow to biotyna. I zadne tam szampony z biotyna czy odzywki nie pomoga , to jak smarowanie kupy kremem:) I tak nie wypachnisz:) To tylko od srodka zadziala - trzeba przyjmowac ok 60 jednostek dziennie. Pociesze cie, ze tableteczki sa maciupenkie, jak ziarnko pieprzu. Kochana, po dwoch miesiacach brania wreszcie widze, ze wlosy mi " nie znikaja" , i ze robi sie ich jakby wiecej ... 🤞🤞🤞Dlatego mowie, ze na maila , ale na razie dam ci spokoj 😁😁😁Jak wlaczysz to wszystko to zobaczysz bedzie poprawa👍

      Usuń
    7. Nie jestem kretynką. Myślałam o piciu pokrzywy, ja ją nawet lubię. Widziałam, że są też tabletki z pokrzywy i sok. Biotynę wpisałam na listę, jodyna do smarowania brzuszka. Dziś lezę do zielarni 😂

      Usuń
    8. No przecie zartowalam Babo Jago :)) Juz ja w Twoja inteligenje nie watpie - dlatego tak lubie tu przylazic ..😉👍

      Usuń
    9. No przecież wiem :) Ale czasem z inteligencją mi nie po drodze - przy pierwszej gorączce Pierworodnego wsadziłam termometr do wrzątku, żeby go zdezynfekować, bo wyparzałam wszystko :)

      Usuń
    10. 😁😁😁😁😁To przy pierwszym dziecku normalne. Ja prawie podobnie 😂Ponoc przy drugim gotowanie pieluch i wyparzanie butelek konczy sie wraz z wyjsciem ze szpitala :)) Kolezanka mnie zapewnila , ze przy drugim oleje to wariactwo cieplym moczem , a dziecku wyplucze butelke pod kranem i bedzie git 👍😁Wierze jej na slowo, ale niestety nie dane mi bylo , bo drugiego niet😂

      Usuń
    11. Taka prawda. Przy drugim się nie patyczkowałam i pacz pani, na porządnego człowieka wyrósł, a ten pierwszy taka łajza... :)

      Usuń
    12. Takie fajne porady Kitty, musze spisać w notesiku i jak wroce do domu to polatam po sklepach, aptekach i sie zaopatrzę.

      Usuń
    13. Ja założyłam, że poeksperymentuję miesiąc i dam znać, jak poszło :)

      Usuń
  2. Teściowa miała rację. Doświadczenie mi mówi,że jak się sprężę (moje dzieci mówią na to:choćby skały srały musi być zrobione)to zwykle obraca się przeciwko mnie. W tej chwili nie podam przykładu, bo nie pamiętam. Kochana Doroto (prywata)jak zrobić maggi do słoika. Mam krzak na jakieś dwa metry. Zaraz zakwitnie. Trzeba to przerobić, bo już nie mam chętnych:)))na darowizny.

    OdpowiedzUsuń
  3. https://przepisyjoli.com/2019/05/jak-zrobic-domowa-maggi-najlepszy-przepis/
    Ja daję olej czarnuszkowy i ostropestowy, reszta na oko :) Oleju daję więcej niż w przepisie, bo trudno te liście zblendować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łodyżki siekam na mniejsze kawałki i zamrażam, też się do zupy nadają. Nie mam nic, co dałoby radę je zblendować.

      Usuń
  4. Jedzo, trzy razy los ci dawal szanse i nie przyjelas:)) I cale szczescie!
    By the way, "straszliwy" wariant Delta, ktorym strasza w Polsce i w Europie charakteryzuje sie nowymi objawami: katarkiem, bolem gardla i ewentualnie glowy. No straszny jest, dziwnie zbiegl sie z sezonem kwitnienia i hay fever (katarem alergicznym), na ktory corocznie cierpia tu miliony ludzi. Wystarczy lyknac anyhistamine i przechodzi jak reka odjal...

    A zdjecie cudne! Piekna dziewczyna,dzidzius i czochraty nieziemsko Brunet Wieczorowa pora...:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytalam od poczatku wszystkie notki w temacie i musze przyznac, ze jestes bardzo ambitna. Ja jak bym uslyszala na wstepie o mozliwosci lub jej braku intubacji to bym spier**lala w podskokach z szybkoscia swiatla i tyle by mnie widzieli:))))))))) Jakims cudem przezylam juz te poltora roku "ogromnie grozniej i smiertelnej pandemii" bez maski, bez "szczepionki", bez testow i bez strachu. Nie wiem to musi byc jakis cud:)))
    I powtorze za Kitty - zdjecie z mlodosci cudne:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Stardust. Wspomnienia, smukłość cienia... Bez ćwiczeń, diet, samo wszystko spadało, tu jest miesiąc po porodzie... No ale cycków też nie miałam. Nigdy :)
      Ja w nieszczepieniu kierowałam się też tym, co Ty pisałaś, mówiłam Inżynierowi, ale on Tomasz niewierny, jak nie wsadził łapy, to nie wierzył. Dobrze, że łaził ze mną, bo powziąłby przekonanie, że karkulę.Jest dobrze. Przebąkują o przymusowych, zobaczymy, który lekarz podpisze mi zgodę ;)

      Usuń
  6. Los czuwa na Tobą Jędzo.
    Dlaczego zblendowany dżem to fuj? Lubczyk mrożę, najprostszy sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, mam takiego przystojnego Anioła Stróża, jakiem niewierząca, ale anioł jest :)
      Bo ja lubię dżem z kawałkami owoców (ale Alienek kijem tego nie tknie). Może i najprostszy, ale nie każdy ma miejsce w zamrażalniku, oni mają lodówkę na wynajetym mieszkaniu, nie mają jeszcze swoich sprzętów. No i poza tym - mówię z własnego doświadczenia - zblendowany a mrożony lubczyk to jednak inna gama smaku, a z olejem z czarnuszki to już jest poezja. Dokładam do tego olej z ostropestu i mam 3 w jednym :)

      Usuń
  7. Tak, z pewnoscią jest super, ale to trzebaxw szybkim czasie zuzyc a intensywne, a ja lubczyk to do zup dodaje, wiec mrozony mi najbardziej pasuje, mamzapas na całą zimę, tutaj mi pieknie rosnie, wiec zabiorę do PL i zamrożę.

    No a dżemik z truskawek to wciagnelabym czy to miksowwny czy z owocami😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Tam jest też sól dodawana i w słoiczku w chłodnym miejscu może stać i rok. Inżynierowi podpasował, to dostanie, oni dużo zup gotują. Ja mam mrożony jeszcze z zeszłego roku :|

      Usuń
  8. Aaa, no to może wypróbuję, chociaz kiedys zrobiłam takie cudo z czosnku niedźwiedziego i dlugo nie wytrzymał.

    OdpowiedzUsuń