piątek, 2 lipca 2021

No to

 wzięłam się do kupki, Kochany Pamiętniczku.

Wstaję i nie bladym świtem, bo urlop mam, łażę jak mucha w smole, idę się wykąpać, a tu ciśnienie jak u nieboszczyka, zatem łapię wodę, klnąc, bo jak to, bez wody w dzień gospodarczy? Nałapałam, śniadanie zjadłam, odkręcam wodę w kuchni, a ona sruuu... A ja pół garów wody nałapałam, wiadra i takie tam. Szlag.

Urlop mam od wczoraj, ale wyjebane mam od tygodnia.Teraz wyjebane mam jeszcze bardziej. Ale się dziś stracha najadłam, serce stanęło mi w gardełku. W szparze unijnej albowiem znalazłam list z firmy, taki prawie A4 (powinnam znać wszystkie formaty, wszak się o tym na studiach uczyłam, no i w wydawnictwie pracuję, ale nie znam). Pierwsza myśl, jaka przeleciała mi przez łeb: wypowiedzenie. Zdrętwiałam, ale że miałam obie ręce zajęte, otworzyć koperty nie mogłam, więc kurcgalopkiem do windy, mieczyki rzuciłam na kanapę i drżącymi ręcami rozrywam kopertę.

A, sztywna kartka od sekretarki, że przesyła, i zaklejona koperta z kadr. Wiedziałam...

Do rąk własnych Pleno Titulo Starej Jędzy.

No szlag, teraz nad Wartę, kamień do szyi i chlup, żegnaj życie jak w Madrycie.

No ale otwieram, bo muszę wiedzieć od kiedy, wszak może jeszcze jeden numerek skorecę ku chwale ojczyzny...

(A za jebane świnie do dziś mi nie zapłacił, znów będę się musiała prosić jak ta maciora, więc zanim ten kamolek i hyc do rzeczki, to jeszcze muszę reklamować i dzieciom dyspozycje wydać... Nie odpuszczę).

(A sny były z błotem i kąpielą, znów woda, przesrane i przerąbane jak w ruskim czołgu,co nie?) 

Więc (wiem, nie zaczyna się zdania od więc, ale kto bogatemu zabroni) kopertę (grubą) otwieram, a tam...

Ojaciepierdolę.

Skierowanie na badania okresowe (z poślizgiem bodaj dwuletnim, jak nie dłuższym).

Skoro badają, to znaczy zwalniać nie chcą. 

I cały pogrzeb znów na nic. Nienawidzę badań okresowych, bo to pic na wodę i fotomontaż, a zależy jeszcze, na jakiego idiotę lekarza się trafi. Kiedyś z powodu słuchu nie chciał mi podpisać zdolności do pracy, tłumacząc mi, że kieruje się moim dobrem (jak słyszę o moim dobrze, idę je głęboko schować), bo mogę nie przypasować jakiemuś klientowi i nie zrozumieć, co do mnie mówi. Wkurwiona, powiedziałam, że pracuję z lekarzami i profesorami, którzy czytać umieją, pisać też, jak czegoś nie zrozumiem, dam im kartkę i ołówek i napiszą, co chcą, ale to do konowała nie trafiło (pracowałam wtedy w wydawnictwie medycznym). Więc się rozdarłam, że w takim razie poproszę kierownika, nie ustąpiłam i zrozpaczony konował podpisał mi zdolność do pracy.

A innym razem Lekarz, na widok orzeczenia komisji "praca nie wymagająca kontaktu z ludźmi" spojrzał na mnie i zapytał: co za chuj to pani napisał.

Więc każde takie badanie to dla mnie loteria i wkurw.

Skoro pracuję, chcę pracować, sprawdzam się przez lata, to dlaczego mam być dyskryminowana?

Podatki płacę.

Zawsze wizytę załatwiała mi D., dzwoniąc, no ale D. nie pracuje, a nowa sekretarka nie jest chętna do takich akcji. 

Ale jest e-mail. Teoretycznie mam urlop i mogłabym to załatwiać po, ale jestem w gorącej wodzie kąpana. Więc emilka piszę i szok: parę emilków później jestem umówiona na wizytę 16 lipca :) Piszę do kadr, ale kadry milczą jak zaklęte, a mi usta milczą, serce śpiewa, że załatwiłam sobie, tralalalalalala :) I mam poszukać orzeczenia, o grupie inwalidzkiej, za chuja nie wiem, gdzie papierek mam, ale pani pisze: jakikolwiek. Ano, niczego nie kocham bardziej niż zaginionych niepotrzebnych papierków. Nie mam pojęcia, gdzie mam dyplom, gdybym zmieniała pracę (hahahahaha) i musiała go pokazać, to w ciemnej dupie jestem.

No nic :) 

Urlop to taki radosny czas, zatem 

beza z Zagrodniczej, złotych polskich 6 za sztukę...


takie cuś, złotych 7 za sztukę. Przedobre, ani odrobiny chemii, wszystko świeżutkie, śmietana smakująca śmietaną, a nie śmietanfixem...


I mieczyki moje ukochane już są. Nie mogę postawić na stole, bo podmuch wiatru mi je wywalą, nie mam takiego wazonu, który byłby na 100% stabilny przy mieczykach :) Jeżu kolczasty, jak ja je kocham :) 

Inżynier awansem dostał ode mnie na urodziny klimator, pracuje w takiej ciupie, gdzie ma jak w piekarniku, a dzieli go jeszcze dużo czasu od wymarzonego biura. Dostał więcej niż Pierworodny, sumitował się, alem wrzasnęła i się zamknął. Zasłużył. Pierworodny do dziś nie zapytał o moje szczepienie, nie odezwał się też słowem, a od wczoraj miał pracować w nowym miejscu. Nie ukrywam - boli. 

Więc tak jak całe życie byłam sprawiedliwa (co Inżynier podkreślił, mówiąc, że sobie dołoży), tak przestałam kierować się ślepą sprawiedliwością.

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom, trudno. 

A i o siebie zadbałam. Skoro Kitty mi tak dobrze doradziła z tą czarnuszką, postanowiłam posłuchać i...


i faktycznie. Maznęłam po brzuszku, klnąc, że nie znika, że będę ojodynowana łaziła (no ale kto mi w gacie będzie zaglądał), a 10 minut później po jodynie ani śladu.


Biotyna, pani poleciła skrzyp z biotyną, a że skrzyp też jest dobry na włosy, a jedna kapsułka dziennie zaspokaja zapotrzebowanie, tom wzięła, wzdech... Kolejna piguła...

I dokupiłam


jednak w pigule, bo ile mogę dziennie wypić herbatek i naparów, zwłaszcza jak są dni, że nie mam czasu nic sparzyć. Więc piguły, zwłaszcza że cena była atrakcyjna.

Na moje kłopoty z niespaniem kupiłam lipę i głóg, bo to nie tylko na niespanie.

Gdy się człowiek robi starszy, wszystko w nim po trochu parszy...

wieje ;) 

Dzięki Kitty, mam zamiar stosować regularnie, bo zdaję sobie sprawę z tego, że zioła działają po jakimś czasie, a nie tak hop siup :) 

Dzień gospodarczy zakończony sukcesem, za oknem pogoda idealna (no prawie, z 19 skoczyło do 24 stopni), a jutro może będę miała kolorowego kalafiorka (uwielbiam). 

Najfajniejsze są małe szczęścia. 




24 komentarze:

  1. Brawo za dzien gospodarczy,weekend masz już swiateczny, mozesz robic co chcesz😄
    Jak kwiatki na balkonie, nic nie piszesz.
    Ja mam fsjny duzy krysztalowy wazon na takie duze kwiaty, chociaz,pewnwi i tak bym skrocila nieco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na balkonie aktualnie wiszą gacie na szpagacie, zasłaniają kwiatki :) Wrzucę jutro, jak pranie wyschnie,ale mają się dobrze. W tym roku tylko komarzyce, begonie no i smętny już winobluszcz. I dwa krzaczki ocalałych bratków. No mam urlop, to i lenia hoduję bez krępacji ;) Ja moje skróciłam, ale stół mam w takim miejscu, że obawiam się, że silniejszy podmuch wszystko wywróci.

      Usuń
  2. Już są mieczyki! Też uwielbiam! Ogrodowe są już dorodne ale jeszcze trochę poczekamy na nie.Badania okresowe -to był dla mnie koszmarek do czasu gdy pojawiła się przemiła młoda normalna pani doktor a nie wiecznie skrzywiony i nadęty starzec:).
    Jodyną smarowałam mojej córce migdały:) z zewnątrz i o dziwo-plama znikała natychmiast dopóki poziom jodu się nie wyrównał (?)-gdy nie znikała -znaczyło stop!
    A co do listu= mnie stresują wszystkie urzędowe oficjalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też stresują i zaraz myslę co tam znow chcą, czy jakąś kasę wydrzeć, albo cos trzeba wyjasniać, wypelniać,bleh 😄

      Usuń
  3. Mnie denerwują, bo w żadnym cywilizowanym kraju tego nie ma. I fakt, tam same matuzalemy siedzą. Rozumiem badania kontrolerów lotu, pilotów, operatorów żurawia, zawodów ryzyka. Ale taki gryzipiórek jak ja? Jak mi szajba odbije, to co mogę zniszczyć? Służbowy komputer? Błędów full puścić? Jak mi wzrok padnie, to zacznę puszczać błędy i wywalą mnie z pracy. Te badania nie wykryją ani raka, ani nic innego. Kiedyś prześwietlano płuca, od lat tego nie robią. A ja tracę czas, by usłyszeć: tak ma pani OK okulary, no i wieczne boje o mój słuch. Skoro jestem już od 6 lat na emeryturze i wciąż pracuję, to zapewne nawet jeżeli słuch mi się pogorszy, nie będzie to miało wpływu na moją pracę, więc wszelkie stawianie mnie na drugim końcu pokoju i szeptanie do mnie można sobie w dupę wsadzić :) O jodynie słyszę dopiero teraz. A pisma urzędowe i awiza przypłacam sraczką.Na szczęście dziś nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedzo, mylisz sie!! W wielu krajach to jest - m.in. w UK! Jak sie ubiegalam o prace to musialam przejsc tzw. Medical , byla to formalnosc, ale byla - ha ha malo tego , do " badania" , ktore odbywalo sie w zakladzie byla przypisana przyzwoitka! Jaja jak berety - tutaj tak jest. Lekarz mezczyzna przyjmuje w obecnosci pielegniarki zwanej chaperone :)) O ile wiem , w Niemczach tez niektore firmy wymagaja ...Faktem jest, ze pozniej juz mnie nie szarpali ...

      Usuń
    2. A gacie na szpagacie mnie polozyly na lopatki😁😁😁

      Usuń
    3. Mnie szarpią co dwa lata odkąd zaczęłam pracować. Bez żadnej przyzwoitki. Kiedyś taki doktor zabrał się za macanie moich cycków. Rzecz niespotykana, aczkolwiek to lekarz rodzinny powinien mi cycki macać. Na moje protesty, że nie ma co macać, bo mikre, odrzekł, że takie są fajne do macania, bo łatwo w nich coś wykryć, a te wielkie to się maca i maca, i nic... Nie chciałam Cię położyć na łopatki, za bardzo Cię cenię (i Twoje rady) ;)

      Usuń
    4. No nie moge - widzisz jednak przyzwoitki to dobra rzecz👍🤗 Raz tu polecialam do rodzinnego, byl starszy , bardzo mily doktor, taki ze "starej szkoly" , a wlasnie polecialam badac cycek, bo mialam w nim wielka sliwke. Najpierw zawolal pielegniarke , a potem bardzo delikatnie pomacal te moje cycki, uspokoil ze mam normalne gruczoly powiekszone tuz przed okresem ( wtedy jeszcze mialam:) , a na moje domaganie sie mammografii stwierdzil, ze nie ma takiej potrzeby , a przed 50-tka nie zaleca sie. I ja go posluchalam, cycki wrocily do normy, sliwki faktycznie po okresie znikaly, a na mammografie na pewno juz nie pojde... Jest to nieslychanie szkodliwe i uszkadzajace niezwykle delikatna tkanke piersi badanie , ktore samo w sobie wlasnie przyczynia sie do raka ... raz ze napromieniowanie, a dwa : splaszcza piersi na cienki placek ( mialam raz w zyciu jako studentka) i przy okazji moze rozerwac i uszkodzic delikatna tkanke , doprowadzajac do zrostow i zrakowienia ... Tak dziala wlasnie " korporacyjna medycyna " - jak najwiecej nagonic pod strachem i uszkodzic pod pozorem " prewencji". Podobnych "badan" jest zreszta cala gama...Ech ..

      Usuń
  4. Na mammografii nigdy nie byłam, bo popatrz na fotkę z tym Kudłatym - miesiąc po porodzie dalej cycków nie miałam, to co miałam pchać pod tę dźwignię? Nigdy nie poszłam na to badanie ze względu na kompleksy. Jak widzę, wyszło mi to na dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O co chodzi z tą jodyną? Doroto, czytam systematycznie. Jednak chyba coś przeoczyłam. Proszę podpowiedzcie. Ostatnio zaczęło mi chodzić po głowie, że coś ze mną nie halo. Niby upały, a mnie niekoniecznie ciepło. Inni chodzą prawie w bieliźnie, a ja niekoniecznie. Może coś z tarczycą? Pomocy. Pozdrawiam Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jodyna wchlaniajac się przez skóre, uzupelnia poziom jodu.Ja tak przy anginach, a wlasciwie zapobiegawczo stosowalam u corki.

      Usuń
    2. Powinnaś iść do lekarza. Nie mam pojęcia, jak to jest, jak jest zimno, mnie wciąż gorąco jest. Nie podejmę się zalecania komukolwiek czegokolwiek, bo można zaszkodzić. Sama posłuchałam Kitty na moje własne ryzyko,albowiem o pewnych rzeczach (oprócz jodyny) wiem od dawna, że powinnam to robić, ale... Tak jakoś wyszło, że Kitty mnie zmotywowała do działania :) Z tym jodem to może być coś, bo ja od wieków szukam soli niejodowanej.

      Usuń
  6. Łączę się w bólu! Też nie znoszę badań okresowych. Mnie kiedyś nie chciał podpisać, bo guzki na krtani. Kazał się przekwalifikować. Aż się tam poryczałam. Musiałam przejść dodatkowe badania i dostać opinię od foniatry. Następnym razem już inny powiedział, że takie guzki, to pikuś... Loteria! W zależności na kogo się trafi, to albo jestem zdolna do pracy, albo nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, mamoKlary, w punkt. Badania okresowe i komisje inwalidzkie w ZUS to przekleństwo ludzkości :) Odnoszę wrażenie, że siedzą w nich ludzie sfrustrowani, których jedynym celem i sposobem na osiągnięcie orgazmu jest dopierdolenie petentom :)

      Usuń
  7. Po pierwsze w pandemii pracownik ma wciąż ważne badania okresowe do momentu odwołania stanu pandemii .To jakie badania obejmują w czasie wizyty zależy od tego co wymaga pracodawca.Zatem to nie wina systemu tylko założeń pracodawcy.Orzeczenie o stopniu niepełnosprawności czy też decyzja o przyznaniu renty jest ważna dla pracodawcy-zatem nie wiem skąd zdziwienie.Gdyby nie ilość przekleństw we wpisie lepiej by się go czytało.No,ale to tylko taka moja opinia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wiedziałam, dzięki za wyjaśnienie - o tej pandemii. Moje orzeczenie o niepełnosprawności jest w aktach od wieków, ja jestem już na emeryturze. Co do klnięcia - to jest mój blog, moje zasady, nie ma przymusu czytania. Klnę, bo mogę, bo lubię, o czym też ostrzega komunikat przed wejściem na bloga :)

      Usuń
    2. Chyba,ze mamy na myśli badania kontrolne po chorobie wtedy trzeba je wykonać.Pewnie wszytko można ,ale ja tylko wyraziłam swoją opinię.

      Usuń
  8. Jedzo, zaraz mnie utluczesz tepym mlotkiem, ale zapomnialam jeszcze o czyms , co powinno byc w komplecie, bo choc to pierwiastek sladowy jest nieslychanie wazny, i odpowiada za mase reakcji chemicznych w naszym ciele, bez niego nie ma np. zdrowych jelit... i wlosow. W skrocie : Cynk. Min . 20 mg dziennie. Poniewaz masz urlop to pomyslalam, ze dasz jeszcze rade wyskoczyc do sklepu w tygodniu 😬Tylko nie bij prosze 🙏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ubiję, bo kto mi będzie doradzał? Dziękuję, Kitty :)

      Usuń
  9. Kochana. madrze sie, bo po pierwsze wiem, co przechodzisz, mialam dokladnie to samo i prawie 7 lat mnie trzymalo, wiec rozpoznaje wszystkie objawy i chce ci pomoc, a po drugie naprawde przetestowalam na sobie i wyszlo mi to na zdrowie👍Wiedzy tej nie posiadlam tak z kapelusza, ostatni durny rok covidowy wykorzystalam . Dano nam jedno - czas. Doksztalcilam sie, ale nie w mediach glownego nurtu, bo te reklamuja tylko nowe chemikalia i uszkadzaja ile moga. Sa natomiast wspaniali lekarze, ktorzy najpierw wskazuja PRZYCZYNE choroby i potrafia ja usunac , a nie tylko zamaskowac objawy. Okazuje sie , ze praktycznie kazda z wiekszosci chorob jakie wystepuja u ludzi ( nsdcisnienie, chore nerki, jelita, cukrzyca, refluks, i setki innych lacznie z rakiem ) , to wynik zaburzonego metabolizmu, zlego odzywiania, braku jakiegos mineralu, witaminy, metalu sladowego czy hormonu, ktory tworzy otwarte wrota dla choroby. Wszystko to daje sie prosto uzupelnic i przywrocic organizm do " pionu" , ale do tego wspolczesna " medycyna" nie chce dopuscic... Co by to bylo, gdyby ludzie zaczeli leczyc sie sami i to prostymi metodami? Wyobrazasz sobie? Na kim zarabialiby te miliardy, ktore plyna nieprzerwanym strumieniem z aptek i szpitali? A ten strumien to wlasciwie rwaca rzeka, ktora zalewa juz praktycznie wszystko... i to wszystko dla naszego " dobra i zdrowia". Anyway - slucham naprawde madrych lekarzy - wszystko sie potwierdza co do joty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dziękuję, że dzielisz się tą wiedzą. Ja niby też wszystko wiem, ale... No ja z tych opornych, ale uderzenia gorąca (mam je rzadko, ale od 15 lat) były coraz bardziej wkurwiające, a hormony mi się nie uśmiechały. Więc skoro zwykły olej pomógł, to dlaczego nie słuchać dalej? Na wspaniałego lekarza trafiłam tylko raz, ale on już nie żyje. A reszta to szkoda słów... I to niezależnie od tego, czy idziesz na NFZ, czy za pieniądze. Dlatego stosuję zasadę niechodzenia do lekarzy i albo przejdzie, albo będę się męczyła, trudno, taki los :) Thank You :*

      Usuń
  10. Kitty Katty bardzo dobrze radzi :)
    a Stara Jedza piekie pisze :)
    pozdrawiam wszystkich czytajacych :)

    OdpowiedzUsuń