poniedziałek, 19 lipca 2021

Nie ma

 wody na pustyni, Kochany Pamiętniczku.

Tak się zapracowałam, że nawet nie zauważyłam, że wodę wyłączyli. Jak ostatnio byłam w kibelku, woda była :)

Obiad jeszcze ugotowałam (kalafior na denaturacie, błyskawicznie, a i robaczki w środku się ugotowały, znaczy się gąsienice, ale nie wybrzydzałam, białko, jako jednak, że białka nie jadam, wywaliłam), ale że po śniadaniu nie zmywałam, bo nie było wolnej chwili, siedzę teraz w mieszkaniu, którego nie lubię. Niepozmywane statki. Mam co pić, albowiem wodę mineralną przytachałam z piątki. Nie mam czym spłukiwać kibla, bo do przepompowni po wodę z plastikowym wiaderkiem, w którym jak coś może się uchwyt urwać, nie polecę, bo nie mam zielonego pojęcia, czy nie padnę, dygając rzeczone.
Nie ma wody na pustyni, a Europa pod wodą tonie.

Pracowo też utonęłam, że odsyłając ostatni tekst nie byłam pewna, jak się nazywam (brakuje mi pod ręką Inżyniera, który na takie dictum recytował PT obojga imion i nazwisk).

No nic, kiedyś wodę włączą, oby prędzej niż później. Znikąd informacji, bo ani Aquanet nie podaje, ani to miastowe alarmowanie, ani żaden inny chuj.

A informatyk się nawet nie odezwał, ale chuj mu w oko, na razie drukarka drukuje.

Nawet nie miałam czasu zamonitować.

Jakiś popierdolony robal mnie żre, mimo zapór z komarzyc, jestem cała obolała, szpikuję się wapnem i niech się, jebaniutki, zatruje moją krwią.

Zmęczona jestem szalenie, a to dopiero poniedziałek, sama sobie zgotowałam taki los, napisałam do Bossa, pogonił ekipę i...

Może następne dni będą lżejsze? (Nie sądzę, warzywka znów mają chujowy harmonogram, a i teatr wpadł w trans, ojapierdolę.)

A może już pora do urenki? No ale nie mogę zasmucić Alienka...

I tak się to kółko kręci :) 

Apiać :D 




2 komentarze:

  1. Nie ma sprawiedliwosci, jednych zalewa, innych suszy, nie tylko od kaca. Ale brak wody w rezerwuarze kiblowym to chyba wiekszy dopust od braku wody pitnej, no bo myc sie za czesto nie powinno, nieprawdaz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak słyszałam, czasem mam napady, żeby się jeden dzień nie kąpać (nie, że nie myć w ogóle). Ale cieszę się, że urodziłam się na tyle wcześnie, żeby nie musieć zabijać kogoś za szklankę wody. A w kibelku zaraz spuszczę :)

    OdpowiedzUsuń