czwartek, 23 września 2021

Czwartek

 Kochany Pamiętniczku, za mną.

A, zatwierdzony namaszczeniem Bossa, że mogę se iść.

Zauważam, że coraz więcej go wszędzie i zastanawiam się: facet, naprawdę warto?

Ma tyle, że mógłby leżeć i nic nie robić, a wciąż się wmela. 

Widocznie tak jest u tych, co mają już wszystko, czują się niezastąpieni. I kłamią, chociaż może sami sobie nie zdają z tego sprawy (wiadomo, różne są ułomności mózgowe, co najlepiej widać po elytach niemiłościwie nam panujących).
W mniejszej skali przerabiam to na własnej skórze, ale może spuścimy na to zasłonę milczenia, bo pracy potrzebuję jak kania dżdżu, a coraz mi ciężej. 

Nevermind. 

Jesień jest, bo o 20 już na tyle ciemno, że bez wyrzutów sumienia rozkładam wyrko do spania.

Zwłaszcza w tym tygodniu, ciężki miesiąc był.

Aczkolwiek już dziś lżejszy dzień i nie, nie wzrusza mnie to, że młody ojciec (młody, hmmm, w wieku Inżyniera, a Inżynier to już niedługo dziadkiem będzie) wysyła tekst o pierwszej w nocy. Fakt, na gospodarstwo i trójkę małych dzieci, w tym jedno niemowlę na karku. A ja sobie tak na serio kalkuluję, czy i qui bono kisiłabym się w jego sytuacji? No chyba że ma z tego kiszenia profity jak stąd do  Rio de Janeiro. O bardzo wielu rzeczach w firmie nie wiem i w sumie mi to rybka.

Niech mają miliony, mnie wkurwia maksymalnie niedocenianie i niemożliwość wywalczenia czegokolwiek, bo: przecież ma pani emeryturę.

Tak, mam.

Kurwa.

A dziś w szparze unijnej kopertka, zaklejona, a jakże, z czynszem na... styczeń 2022 r. Bo wzrośnie, bo znów wzrasta (wycofana) opłata za windę. I będę płaciła ponad 500 zł znów...

No, kurwa.

I bezradnie rozłożone ręce pani z piątki, że prąd tak znów podrożeje.

Kiedy otwierała tam sklepik, ile to już lat temu, chyba bez mała trzydzieści, ostrzegałam ją, że w tym pomieszczeniu były już dwa sklepiki i padły. Wprawdzie nie spożywcze, ale padły. Na to pani A. uśmiechnęła się i powiedziała, że postara się przetrwać.

I cieszę się, że trwa, bo gdzie ja bym leciała po alkohol w czasie ulewy czy innych W?

Z rzadka kupuję tam coś innego, bo ma drogo, alkohol też ma nietani, ale...

Jest blisko.

Stacja benzynowa też jest niedaleko, ale to już nie to...

Aby jeszcze jutro przetrwać..

Potem tylko maszynki, ale to już małe miki.

I to już będzie październiko-listopad.

Trzeba sprawdzić baterie w światełkach i to jest TEN czas. 


9 komentarzy:

  1. Chciałam zameldować, że pomidory przerobione 😃
    Padam na ryj ,ale co tam... A Ty nie masz się co kajac ,bo to ja taka głupia jestem,że jak usłyszę czy zobaczę,że o to dobre na upchanie w sloiki czy inne przerobienie to już mnie nosi. Ja to jakaś niereformowalna jestem 🤷‍♀️ No i jak się teraz milo patrzy na te pełne półki w spiżarni
    Życzę Ci miłych wieczorów przy tych Twoich światełkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, wiem, żartowałam, kajając się. Na mnie tak działają przypomnienia lat poprzednich na fejsie... I zapachy na Manhattanie, a jak widzę i czuję zapach włoszczyzny, to muszę rosół gotować, choć potem to tragedia i marnotrawstwo, bo ile jedna osoba może sałatki warzywnej zjeść? Więc włoszczyzna często ląduje w koszu, o ile nie mamy jakiejś zupy porosołowej w planach :) Dziękuję, jeszcze muszę uzupełnić zapas baterii, bo akumulatorki popadały ze starości już...

      Usuń
  2. ale, że już na styczeń ? sorry pojebało ich, chyba, że chcą dać szansę na wyprowadzkę. u nas na razie nosili rozliczenia za ogrzewanie i wodę, okazało się, że siedzimy zimno i się nie myjemy bo mamy duży zwrot ;-)
    a i zaczęli grzać ale to mi sąsiadka powiedziała bo wiadomix my siedzimy zimno hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja spółdzielnia jest w ogóle wielkim przekrętem. Już raz podnieśli ceny za windę z wyprzedzeniem i się z tego wycofali. Inna para kaloszy, że to są windy tak stare, jak ten blok, a on już chyba ma 35 lat. Spółdzielnia niegospodarna, co było widać,jak rury od wody wymieniali. Winda jadąc zgrzyta, jak umierające zwierzę, podłoga nie staje na piętrze, czasem strach jechać. Na moje piętro z zakupami już nie wlezę, więc jeżdżę z duszą na ramieniu. Ogrzewanie to inna bajka i inne oszustwo. No nic, trzeba żyć, chyba że za jakiś czas wyprowadzę się do L., co też mi się nie uśmiecha :)

      Usuń
  3. Ja czekam na nowe naliczenie za gaz, cos dziwnie dlugo nie przysyłają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja za gaz, odkąd się tu wprowadziłam zawsze płacę 8 zł (od 35 lat). Nie wiem, dlaczego. Nie ma znaczenia, ile gotuję i ile piekę. Nie mam licznika na gaz. Nie drążę tematu, bo po co? :)

      Usuń
    2. No i bardzo dobrze😀

      Usuń
  4. Inne oplaty przyszly z nowym naliczeniem od wrzesnia, a ja juz zaplacilam po staremu, trudno dorzucę przy nastepnych oplatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tak przejechałam na wodzie i ogrzewaniu. Kiedyś miesiąc w UK obniżał mi rachunki, bo nic się nie zużywało, ale pandemia i praca w domu - wiadomo, grzanie,kibelek, picie - i rachunek pojechał, a zaliczki wzorem poprzednich lat były niskie.Tak to się już plecie.

      Usuń