niedziela, 23 marca 2025

Coś

 jest ze mną nie tak, Kochany Pamiętniczku. 

Od kilku dni wciąż mi tak szumi w tym nieszumiącym uchu (to szumiące to szumi odkąd pamięcią sięgam), ale wczoraj to już było przegięcie, a i czułam się gorzej niż dwunasta w nocy. Idąc na Manhattan myślałam, że ducha wyzionę, ale robiłam dobrą minę do złej gry i bumtarara, bum...

Po południu czułam, że schodzę, więc zaczęłam na serio myśleć, że zepsuję Alienkowi urodziny...

Wyciągnęłam ciśnieniomierz i ja, rasowy nadciśnieniowiec miałam wynik 78/50. Toż to zgon. Nie wierzyłam własnym oczom, ale tak pokazywało przy kolejnych pomiarach.

Se herbatę zaparzyłam, bo lepiej podnosi ciśnienie niż kawa - piguł żadnych na podniesienie nie mam. Eks brał zawsze Cardiamid Coffein, bo miał ciśnienie jak zdechła żaba.

Posoliłam sobie kolacyjkę.

Mierzę wieczorem - 105/70, no trochę skoczyło.

I czytam i co ja czytam?

Że melatonina MOŻE zaszkodzić osobom z nadciśnieniem...

Że wcale nie jest taka cudowna...

No a ja na dobranoc dwie tabletki uspokajające, melatoninę i magnez, bo magnez jest na sen.

No i zdrowy tryb życia od dawna, bez alkoholu, bez herbaty, bez kawy, mało soli, w sumie mięsa specjalnie nie ograniczam, ale też nigdy go tonami nie jadłam, no i raczej dietę układam pod kątem niejedzenia tego, co na dnę szkodzi, ziółka pijam jak smok po zjedzeniu owieczki, słodkie też odstawiam powoli...

I tak jak kiedyś mi Inżynier tłumaczył jak krowie na rowie, że zdrowy tryb życia jest niezdrowy na dłuższą metę, gdy na szparagowej diecie wyhodowałam sobie dnę...

Do tego odszedł stres pracowy razem z Bossem...

Znaczy się, być może coś innego się stanęło, bo ani kilograma nie zgubiłam, gruba jestem jak beka wciąż (choć dziś, patrząc na moje synowe stwierdziłam, że niektórzy mają gorzej - bez obrazy, ale jednak ;) 

Rano zmierzyłam ciśnienie - 101 na 70, więc nie wzięłam piguł, bo pewno znów by zjechało do 70 w dół...

Na włości zajechałam idealnie - znaczy się za wcześnie, ale miałam zapowiedziane, że mam przyjechać, jak mi pasuje, a z tramwaju miałam minutę na autobus i zdążyłam, wsiadłam siadłam i ruszył :)

Kawę sobie zażyczyłam, mają fajny ekspres - można wybrać moc kawy, wzięłam 3 z 5 i nic...

Nie uprzedził mnie, że robi grilla - wprawdzie nie mogliśmy siedzieć na ogrodzie, bo się ochłodziło, a i ja nie zabrałam swetra, a w kurtce nie chciałam skakać koło grilla, bo zaśmierdłabym na amen... Pożyczył swoją bluzę, mówiąc, że nie wejdę, ale weszłam :) Hahahaha :)

I tak z wnukami się trochę ogarnęłam, potem poszliśmy z kundlami (bo przyjechał jeszcze jeden w gości) na spacery dwa. Kundel (nasz) kamienie nałogowo je, był z tego ubaw... A i widoki na włościach coraz fajniejsze, taki skrzynka amerykańska wpadła mi w oko


 I pierwszy mniszek, ale ledwo zrobiłam mu zdjęcie, Kundel rzucił się na niego i już nie było kwiatka...

Zeżarł


 Gdy byliśmy na spacerku z oboma kundlami, jak na zamówienie oba się skupczyły, no i żarty były, że ja się migam od zbierania kup. Ani mi się śniło, nie mój cyrk, nie moje pchły, nie moje kupy :P Gdybym była sama z nimi, to tak, zbierałabym, świnią nie jestem... :) Koronę bym poprawiła i byłoby OK :) 

Chłopcy, znaczy się Alienek i Papryczek nie chcą z kundlami wychodzić i tak sobie myślę, że wbrew temu, co jojczą, że mieli ciężkie dzieciństwo, tragiczne, bo nie mieli pieska, miałam nosa, twierdząc, że pies spadnie na moją głowę. Nie miałam córki :) Bo dziewczęta chodzą z kundlami i to chętnie.

Trochę pogawędziłam z Małą Wiedźmą, ale potem dzieci zajęły się sobą, nie dziwota, widzą się rzadko, a były dwa kundle, kot (Księżniczka się w ogóle nie pokazała), doszedł Mały T., w sumie było nas 15 osób, więc działo się. Miło było. I Alienek się u mnie zamelinował na kolanach z książką na dobre 20 minut, miałam łebek do całowania - i tak czułam, że znów mam te 30 parę lat i Inżyniera przylepę... Ot, tak, wystarczyło oczy zamknąć.

A żarełko było przepyszne (myślałam, że jak zwykle będzie pizza, ale Inżynier spojrzał na mnie z politowaniem i mówił: na 15 osób pizza - zwariowałbym). 


 Sąsiad się buduje, mury pną się do góry :) 



się działo, grzało, kurzyło, ciepło było


 Miło mieć moich chłopców - już nie chłopców, a dojrzałych mężczyzn - razem...

 


 Tak zwiększaliśmy ślad węglowy :) To tylko jeden grill, a były dwa :)




 Synowa też się napracowała, bo i sałatki (robi przepyszne) i ciasta (plus tort) własnoręcznie zrobiła.

Impreza i prezenty były minecraftowe,  bo Jubilat jest zwariowanym fanem.

Tym razem odmówiłam powrotu do domu z podwózką, chciałam trochę być z drugą połową, tą niekompatybilną... Więc wracaliśmy już po ciemku


 W autobusie okazało się, że dzieci Pierworodnego są niekompatybilne - MW przeszkadzało, że brat na nią patrzy i całe towarzystwo rozsiadło się osobno po autobusie, dobrze, że były wolne miejsca na takie roszady.

Na rondzie kierowca chwilę po roszadzie zahamował, bo mu ktoś wjechał pod koła i dzięki temu mam cudnego siniaka na przedramieniu, Synowa na kolanie, a ja mam lekko wybity palec...

I tak w sumie niewiele pogadaliśmy, bo MW miała focha (jest w spektrum, to widać, teraz wszyscy są w jakimś spektrum, Papryczek też coś ma, ale jest niezdiagnozowany).

A ja, patrząc w okno, mimo ciemności widziałam i wciąż udekorowane na gwiazdkowo drzewa (tak, zostawili te dekoracje na stałe), John Deere, Class, Massey Ferguson, Kioto - nówki nieśmigane na placach dealerów, bo jest ich tam jak mrówków, ładowarki, koparki i...

Kocham to, cudne są te maszynki, choć nudne, jak muszę korekcić, ale cóż - można się w nich zakochać, a jeszcze jak pomyśleć o przystojnych kierowcach to ach i  och, wsiadłabym i jechała, to są traktory, które potrafią już (niektóre) same jeździć...

Nawet mnie nie wkurzało, że w sumie jechałam sama.

Nie poruszałam żadnych DRAŻLIWYCH tematów...

Bo po chuja?

Do tramwaju wparował żul,  z Wareczką w ręku, grzecznie się przywitał, było widać, że jest w szampańskim humorze...

Odwitałam się, bo dlaczego nie?

Niestety, biedak zasnął i z Wareczki połowa mu się wylała.

Porządny był, bo chusteczkami higienicznymi sprzątał :) 

A Synowa była nim zniesmaczona bardzo.

No cóż, był czysty, nie śmierdział, a że miał humorek?

Też bym chciała tak brać życie na luzie, bez zahamowań.

Jest tylko jedno.

Na jutro mam zaproszenie na pożegnanie kolegi, przechodzi na emeryturę. Młodszy ode mnie.

Zazdroszczę.

Też bym chciała, choć w sumie nie chcę.

Zobaczymy, co da los.

Jak mi ciśnienie znów nie zwariuje, może być całkiem fajnie :)

W sumie cieszę się, że miałam taki superdzień.

Dziękuję, życie :) 

14 komentarzy:

  1. Qrna, siedzisz w tym rolnictwie, a nie odrozniasz podbialu od mniszka? Po pierwsze primo na mniszki jeszcze za wczesnie, a po drugie primo podobne sa tylko z koloru.
    Zaprzeczam teorii, ze dziewczyny chetnie chodza z kundlami, otoz mialam w domu trzy sztuki i sama latalam z jamnikiem, czasem slubny latal, a bestie tylko wtedy, kiedy szantazowalam. Kiedy pies byl nowy, to w kolejce staly do wyprowadzania, a krotko potem nie mialy czasu. Ale ok, psa nabylam dla siebie, zeby mnie motywowal do spacerow.
    Ciesze sie, ze mialas tak udany dzien, ja dzisiaj oddalam sie totalnemu lenistwu, kolano mi spuchlo, wiec siedzialam w domu caly dzien.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, nawet atlas chwastów korekciłam :) Ale wydruki były czarno-białe, nie odróżniam :) O, to jednak miałam nosa w młodości, niezależnie od puci (hehehehe) potomstwa, że nie chciałam sierści... Jedno wiem, że Kundlowi toto smakowało, chapnął i nie było opcji wyciągania z pyska. Kamienie też żre, więc wyprowadzanie go polega na wrzeszczeniu: nie, i wyrywaniu mu kamieni z pyska, albowiem droga jest kamienista i nieutwardzona... Zwykły kamień wysra, ale ostry może mu pokaleczyć jelita. Gorzej jak z dzieckiem karmionym BLW... :) Dziękuję, jednak przychylam się do tezy, że bapciowanie (zwłaszcza kundlom) to jazda bez trzymanki i po bandzie :)

      Usuń
    2. Podbial jest zdrowy, wiec Wasz siersc wie, co dobre, a z tymi kamieniami to bym weta spytala, to nie jest normalne. Kupcie mu duzo gryzakow.

      Usuń
    3. Ma więcej gryzaków niż ja mam włosów na głowie. Te sierściuchy dostają lepsze wyprawki niż moje dzieci, jak się rodziły :P Ale przekażę.

      Usuń
  2. Kochana, wiem o Twojej dnie, i znam to, bo też mam, a raczej miałam.
    Raz na parkingu pod sklepem zdejmowałam trampki, bo byłam pewna, że stanęłam nogą na bardzo ostre szkło. A to była ona :).
    Wyczytałam, że trzeba narwać zielska pod nazwą podagrycznik, zagotować to zielsko w białym winie, i popijać. Tak zrobiłam, bo podagrycznika od lat nie mogę wyplenić z mojego ogrodu.
    Pomogło. Jadam i szparagi, i rolmopsy i wędzone ryby. Jakoś dna nie wraca, a gdyby zabolało, to będę gotować zielsko i pić.
    Miłego tygodnia Jędzo, u mnie to ostatnie podrygi tutaj, bo w początkach kwietnia wracam w swoje polskie pokrzywy.
    Całuję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dziękuję, mam mieszankę na dnę, a że ma dużo innych zielsk, tak się zastanawiam, które mi tak obniżyło ciśnienie. Dna mi nie dokucza, jem, na co mam ochotę, ale coś się dzieje z moim ciśnieniem i to mnie - poniekąd martwi. Nie że spadło, ale że aż tak zleciało, bo to nie jest normalne :P Nie gotuję podagrycznika w winie, normalne herbatki wciągam :) Szczęśliwego powrotu na Ojczyzny łono :)

      Usuń
  3. Hej! Byłam tu codziennie, ale że na raty obchodziłam pierwszą siódemkę z przodu( hurra, nie będę już szukać biletomatu!), nie miałam siły się odezwać! Raz o3. w nocy napisałam duuuzo, ale żle kliknęłam i się nie opublikowało.No, to trochę wstecz- mamy coś wspólnego z wizytami u giną,- chyba też 20 lat temu?A spiralę kupowałam za marki albo i bony!( ano i J.jest jedynaczką. Często mi coś szumi w uszach, a to możebyć za niskie?! Nno, może jednak za bardzo obniżyłaś tym zdrowym trybem życia:)Ja wybieram moc kawy 5, a i tak mi nie podnosi!Za to mały stres i odlot w kosmos! Z okazji tych moich urodzin mogłam przez cały weekend nacieszyć się moimi i dziećmi, i ( przede wszystkim!) wnuczkami.Ale moje to bardzo chudzieńkie, w porównaniu z Twoim! Kościste😜Jedna słodycz dziennie, warzywa, owoceitdmoje dziecię ma coś na tym punkcie( no i rozmiar XS, ale jest niewysoka, ).Mam wrażenie, że mój zięć nareszcie u mnie może się najeść do syta, zresztą z tych, co nigy nie wybrzydzają:)No i oni są bardzo ruchliwi - dziewczynki pływają, wspinają się a od tego roku doszły narty i była Biała szkoła w Bukowinie,więc się nasluchalam opowieści.Fajnie, że tak miło spędziłaś tę niedzielę( a miałaś obawy!), ważne, że " chłopcy " się że sobą dogadują,.Dobrego tygodnia z idealnym ciśnieniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kup ciśnieniomierz i mierz :) Mam w tej chwili idealne, a jestem już 3. dzień bez piguł. Zobaczymy :) Też chcę takiego zięcia :P

      Usuń
  4. To jakieś obrzeża Poznania czy zupełnie za miastem? Kawał ogrodu tam chyba mają? Ja bym już tam pewno biegała z metrem i kombinowała, gdzie warzywnik, gdzie kwiaty, jakiś mini sad z drzewkami i krzewami owocowymi i szklarnia 😄😄😄
    -Aśka-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest wieś. Ale wiele domów tam tak wygląda, cóż - życie - ważniejszy jest dom niż ogród, a kredyty są jakie są. Próbowałam sugerować, ale raz, że nie są fanami zielsk, dwa, mają swoje argumenty i plany - nie mój cyrk, nie moje pchły, nie układam im życia :) Mam swój świat, uporządkowany po mojemu, ważne, że i oni, i ja jesteśmy zadowoleni z naszych miejsc :)

      Usuń
    2. Nie, no jasne, jeżeli ktoś tego nie czuje, to się go ani nie zmusi, ani nie przekona 🙂 Ja zawsze patrzę na domy z ogrodem przez pryzmat ogrodnika 😄😄 A potencjał zauważam nawet w balkonie, więc tutaj tymbardziej oko mi się wyostrzyło i wyobraźnia pogalopowała 😄
      -Aśka-

      Usuń
    3. Ja też i serce mi pęka, ale co pani zrobisz jak nic nie zrobisz? :) Przecież im najazdu na działkę nie zrobię, bo nawet nie dam rady skopać :D

      Usuń
  5. te sałatki wyglądają obłędnie ! żarłabym ;-) ciśnienie 90/60 to moja norma, chciałam jeszcze napisać, że chłopaki na fotce na FB z tymi brodziskami wyglądają właśnie jak takie żule hahaha sorki, mój Kubix też żul, nie wiem co oni mają z zapuszczaniem brodziska ? Paskud w związku ze swoją nową pracą musi być zawsze pięknie ogolony i kurdesz potrafi hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale przy moim nadciśnieniu taki zjazd to mogiła i to głęboka :) Wrzucę Ci fotkę jak wyglądali bez... Teraz wyglądają faktycznie jak żule. Mój ojciec nigdy nie miał cienia wąsa czy brody - taki mężczyzna to mój wzorzec :) Codziennie rano o 4 wstawał, żeby się ogolić. Im się nie chce golić, chociaż ja im nawet maszynki elektryczne kupiłam jak jeszcze kawalerami byli. A te ich głupie połowice są zachwycone tym zarostem. Fuj, ile tam jest bakterii... I psy im mordę liżą, dosłownie... Ja już nie cmokam, fuj :P Pozdrów Paskuda ;) Jak mój okulista się ogolił (też był taki zarostek), tom mu powiedziała, że jest boski i już więcej zarostu nie hoduje :P

      Usuń