ze szczęścia, Kochany Pamiętniczku.
Urlop mam. Cały tydzień, licząc z weekendem.
Tego mi było trzeba, nie można wciąż zapierdalać ze śrubką w dupce, okrętową numer 5.
Okna się proszą o mycie (i tak, nie pamiętam, kiedy je myłam, gdzieś jesienią, a już wiosna jest, nawet mi zimą przez myśl nie przemknęło mycie ich)...
ZUS i renta wdowia nade mną wiszą.
PIT niewypełniony.
Do fotografa muszę iść, bo i dowód, i paszport się kończą.
Dowód to małe miki, przejdę przez jezdnię i załatwię, ale paszport to i wyprawa do miasta, i kolejkowanie.
Ale małymi, maleńkimi kroczkami, da się. Może nie wszystko, ale da się.
Jutro jeszcze dokupię... Znaczek muszę kupić, żeby Baranowi kartkę wysłać, a tu okazało się dziś, że reformują pocztę i to nie takie hop siup znaczek kupić. Już byłam koło poczty (wczoraj, idąc do apteki po leki pamiętałam, ale kolejka była aż na dworze, to odpuściłam), a dziś okazało się, że poczta, od wieków otwierana o 8, otwarta jest dopiero od 11, bo likwidują PP, redukują etaty i inne takie tam. Można online - popatrzyłam właśnie, muszę założyć konto, żeby kupić znaczek, wydrukować go (a czym go przykleję? śliną? kleju nie mam), a i tak kosztuje 13,50 (nie wiem, czy do UK podrożały, ale ostatnio płaciłam 10 zł, 3,50 to jeden bratek, to już wolę iść na pocztę)...
Jak się okazuje, nic nie jest proste w tym kraju, nawet wysłanie listu.
Ale po zamknięciu szeryfa gość, który chciał być ze mną na ty, pięknie podziękował mi za pracę, co było dla mnie zaskoczeniem.
Przedurlopowo już widziałam
od poniedziałku chodzę, bo nogi zaczynają mi odmawiać posłuszeństwa od tego siedzenia przed kompem.
A pogoda idealna.
A wczoraj na FB Pan od Pomidorków wrzucił post, że będą bratki, więc rano, pospawszy, jeszcze nie zwariowałam, żeby bladym świtem w urlop wstawać, polazłam na Manhattan, a tam
Przedtem jeszcze kupiłam w poniedziałek
nie mogąc się doczekać bratków. Te duże to z kwiaciarni, a te z lewej to z Aldiego. Te z kwiaciarni kosztowały 10 zł za sztukę, a z Aldiego 10 stuk 9,90. Fakt, że te marketowe są mizeroty, ale czasem z takich właśnie wyrastają najpiękniejsze.
Pogadawszy z Panem od Pomidorków, miałam wielką ochotę go uściskać, że znów jest, bo to znów wiosna i znów chce się żyć...
... do domu wróciłam, odsapnęłam chwilkę, choć już dziś chodzenie nie sprawia mi tak wielkich trudności, do Lidla poleciałam po ziemię, bo Lidl najbliżej jest. No i zapomniałam kupić jajka od zielononóżki. Bo doczytałam się, że najlepiej robią na oczy, mają najwięcej luteiny, a już patrzeć nie mogę na suplementy.
Ziemię, a jakże, nabyłam, całe 20 litrów, przydasię.
I jako nagrodę
A co, zasłużyłam :) Kraftowe, lubię takie, ale już nie te czasy, że mogłam kilka piw wciągnąć, zadowalam się jednym :) Lubię te z Za miastem.
A tymczasem na włościach
w jeden dzień się uwinęli i Inżynier jest już 19 zł do przodu, bo słońce ładnie świeci :)
Płaci zimą około 2 tys. za 2 miesiące, więc pozostaje mi tylko życzyć mu samych słonecznych dni.
Może i u mnie by się to sprawdziło, bo wbrew temu, że mi mówił, że solary się nie naładują - te porządne ładnie świecą. Ale szkoda mi wydawać na panele, płacę niecałe 200 zł za dwa miesiące, więc niewarta skórka za wyprawkę.
No i ruszyłam do pracy na balkonie, a był tam sajgon. Pół loggii zastawione doniczkami z przekwitniętymi boligłówkami. Same cebulki to małe miki, ale ziemia, co zrobić z ziemią? Nazbierałam do worka i wyniosłam potem za śmietnik, tam są chaszcze, gdzie rosną same chwasty, nikomu tam nie zaszkodzi ziemia. I nie ja jedna wpadłam na ten pomysł, bo ktoś tam już wysypał ziemię po kwiatkach. Zlikwidowałam też dracenę, od lat służącą mi za choinkę, bo mimo przesadzenia do większej doniczki, podlewania, dbania wzięła i ze starości ducha wyzionęła. Nawet nie udało mi się z niej sadzonki zrobić, ale trudno, badyli mam dość. Miała już ponad 20 lat, przyszła na nią pora...
Udało mi się ją do kontenera na zielsko wrzucić (teraz są osobne kontenery na wszystko), ale reszty zielska już nie, bo gdy rano szłam, kontener był pusty, ale gdy uwinęłam się z badylami, kontener był z czubem załadowany gałęziami - krzewy pewno przycinali. Ale że ktoś na wierzch rzucił ogromny bukiet pięknych czerwonych róż, nie miałam wyrzutów sumienia, zostawiając mój worek z zielskiem obok...
Teraz za wywóz śmieci płacimy jak za zboże, nawet gaci nie wolno wywalić do zmieszanych, tylko trzeba je wywozić do PSZOK, jeszcze trochę i nawet tam nie będzie wolno nic wywozić...
Wywalać można tylko rzeczy zalane olejem (nie wiem, czy o tym już pisałam), więc będzie mi się opłacało prosić dziecko o odrobinę oleju i wywalać zalane nim ciuchy :P
I tak powoli, omdlewając z bólu krzyża, ogarnęłam loggię i posadziłam bratki i stokrotki.
Dużo wolnego miejsca jeszcze zostało :P
Więc jutro dokupię. Bo kto bogatemu zabroni? Wiem, mają jeszcze być mrozy, a potem zlecą się mszyce i po moich bratkach, ale co sobie oczy napasę, to moje.
Tylko parapet muszę doszorować, to kamień, taką mam twardą wodę, że przelane korytka kamieniem zarastają :)
I taki malutki amarylis jeszcze mam, będzie i drugi - za oknem widać jeszcze zimowe zmrożone badyle :)
Takie to moje kwietne królestwo i moje małe radości.
Bo tak ogólnie to wesoło nie jest, nawet nie chce mi się opisywać, co jest w polityce, bo wiadomo, syf i malaria.
Najbardziej przeraża mnie to, że młodzi chcą gremialnie głosować na Mentzena - pociąga ich jego program - że bez podatków.
Młodzi, jak to młodzi - rozumiem ich znużenie kolejnymi opcjami, które nie dotrzymują obietnic - jedne na chama, inne w białych rękawiczkach.
Ale młodzi w większości nie płacą jeszcze rachunków.
Nie ogarniają, że bez podatków nie będzie bezpłatnego (teoretycznie, ale jednak, bo ubezpieczeni nie płacą za leczenie onkologiczne - myślę tu o mojej D., pewno chodziła prywatnie, ale za pobyty w szpitalu i za kolejne chemie nie płaciła - gdyby musiała za nie płacić, nie starczyłoby jej tej odłożonej na starość kasy) leczenia, chociażby na OIOM, przeszczepów. Co z tego, że nie działa to idealnie, ale działa. Za moją zaćmę mogę zapłacić i mieć ją od ręki, ale skoro się nie pali i mogę mieć to za darmo (oczywiście, z moich podatków już za to zapłaciłam, przez ponad 20 lat nie korzystając ze zwolnień lekarskich, z rzadka z wizyt u specjalistów, recepty tylko biorę). A jak ich dziecko będzie wcześniakiem? Czy myślą o tym, ile to kosztuje?
Nie będzie też bezpłatnej edukacji. Fakt, Pierworodny płacił na zaocznych, ale sam nie tak dawno stwierdził, że mógł słuchać matki i nie oblewać celowo egzaminu na AE. Oblał, bo chciał politologię. Na politologię zdał, ale mógł studiować w Słubicach - a mnie nie było stać na jego studia tam, na płacenie za akademik. Wybrał Poznań, zaoczne. Inżynier był na dziennych, ogarnął sobie nawet Erasmusa, ale myślał logicznie. Ja sama skończyłam studia dzięki temu, że były bezpłatne i że były stypendia.
Patrzę dziś, ile dokładają moje dzieci na edukację swoich, choć niby dalej jest bezpłatna i włosy mi dęba na łysej głowie stają.
A ja przecież nie miałam bezpłatnych podręczników, tabletów i innych cudów wianków.
Obronność w dzisiejszych zwariowanych i niebezpiecznych czasach nie ogarnie się bez podatków. Chyba że zwolennicy Mentzena chcą być pod ruskim butem.
Moje pokolenie było. I poza zaciekłymi pisiorami, którzy jak wiadomo, są sputinizowani do szpiku kości mówimy ruskim NIE.
Pisałam już o tym - u koleżanki była w odwiedzinach dziewczyna z ZSRR. Chcieli ją zabrać na wycieczkę do K., to się wzbraniała, że kłopot, że jak to gdzie indziej bez bumagi jechać?
Chcą jeździć z bumagą do powiatu - wolna droga. Jak im odetną neta, to dopiero się obudzą?
Więc tak - bliższa koszula ciału jak sukmana i boję się tej pojebanej polityki, tych wszystkich posrańców, którzy są u władzy.
Nawet Lech Wałęsa nie był takim kretynem jak Duduś.
I jakim może być Mentzen.
Bo Trampka, który rozpierdala wszystko zaczęli już diagnozować psychiatrzy i nie brzmi to ciekawie.
A i jego otoczenie nie jest lepsze.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio udzielił wywiadu w Fox News z krzyżem na czole. Bo podkreślał chrześcijańskie wartości w środę popielcową - miał krzyż z popiołu na czole.
Nie rzucam kamieniem - co roku przez lata przeklinałam zmywanie tłustego popiołu z włosów, zanim poszłam po rozum do głowy i nie zmywam.
Ale niby dlaczego chrześcijaństwo jest lepszą opcją od ateizmu, buddyzmu, protestantyzmu czy innych opcji?
Że tęczowi nie powinni się obnosić ze swoją orientacją? A chrześcijanie powinni i jeszcze narzucać ją innym? W mojej wiosce tak samo blokują ruch tęczowe pochody, jak i katolickie procesje. Te drugie nawet więcej, bo pochód tęczowych jest jeden, a procesji z okazji różnych świąt multum.
I jak ma się to całe chrześcijaństwo do odmawiania pomocy walczącej Ukrainie?
Tak, Ukraińcy mordowali Polaków.
Tak, Rosjanie mordowali Polaków.
Tak, Niemcy mordowali Polaków.
Tak, sprzedano Polskę w Jałcie, w czym Ameryka też maczała pazury.
Ale i Polacy nie są kryształowi - spójrzmy chociażby na Jedwabne i szmalcowników, na Czechosłowację, na Zaolzie.
Historia nie jest czarno-biała.
Nikt nie jest bez winy.
I jak w tym kawale, katolickim, żeby nie było:
Jezus mówi:
- Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień!
Nagle ktoś zza pleców Chrystusa rzuca kamień.
- Mamo, mówiłem, żebyś się nie wtrącała!
Więc dlaczego to wszystko jest takie pojebane?
Niech ktoś zatrzyma ten świat, ja wysiadam.
Mnie do szczęścia są potrzebne bratki, słońce tak do 17 stopni grzejące, komputerek, puzzle, muzyka taka moja...
Od czasu do czasu deszcz, bo i on jest potrzebny...
I żeby moje dzieci mogły spokojnie wychować swoje dzieci.
Żeby ten świat się kręcił w swoim tempie.
Tak mało i tak dużo zarazem.
A taki posrany Trampek chce wciąż więcej i więcej... I na co takiemu staremu chujowi, który ma więcej niż potrzebuje do życia, który lada chwila może iść do Abrahama na piwo kolejne miliardy? Mój szwagier, jeden z tych bogatych, ale w miarę porządnych zawsze mawiał: dwóch obiadów nie zeżrę, w dwóch samochodach naraz dupy nie będę woził... Mądrze prawił...
Prosty plan mam na juterko: dzień gospodarczy ze zmianą pościeli...
W moim wieku to już wyczyn :P
Ale mam obiadek i zakupy z głowy :)
No, jeszcze tylko bratki zostały...











Qrna, mnie tez w tym roku konczy sie ausweis, ale dopiero w czerwcu. Na szczescie nie musze juz sie fotografowac, bo niedawno zmienialam prawo jazdy i zostaly mi jeszcze zdjecia, wiec te beda uzyte do dowodu. Paszportu nie wyrabiam, bo po co, nigdzie sie nie wybieram, a kosztuje jak za tesciowa, wystarczy, ze musze placic za ausweis 37 euro, paszport kosztuje ponad 100.
OdpowiedzUsuńTez dzisiaj korzystalam z pogody, razem z Toyka troche polazilysmy, a goraco bylo, ze sie spocilam i zalowalam, ze sandalkow nie zalozylam.
Jutro ma kolejna gastroskopie, trzymaj kciuki o 12.00
Oczywiście, że będę trzymała. U nas (może ze względu na mój wiek, nie wnikam) i dowód, i paszport mam bezpłatnie, wydam tylko na fotkę :) Dziecko poleciło wyrobić również paszport, zakładając, że może być potrzebny do wiania za granicę, czego nie planuję nawet w razie W.
UsuńNo to witaj w marzeniach o sandałkach :)
a mi dziś wyświetliło wspomnienie na FB że 8 lat temu bratki kosztowały 2,20 ;-) nie wiem po ile teraz są bo siedzę u siebie na wsi. Ale może w sobotę sobie zakupam na parapet w kuchni a co ! Robię już przygotowania w folii, zamówiłam gnojóweczkę, zbieram skorupki od jajców i kawę z ekspresu, powiem Ci, że na you tube co film to inna porada, całe szczęście mam dużą folię i będę eksperymentowała takie pólko doświadczalne hihihihi
OdpowiedzUsuńFajnie masz z tą folią. Pamiętam, jak mi te bratki słałaś. U mnie są po 3 zł, a w Lusówku były po 3,50, więc jestem 50 groszy do przodu na każdym, co przy 20 bratkach robi już całą dychę :) Ja to oszczędna jestem, co nie? Powodzenia w uprawie :)
UsuńKurcze, a ja jakoś nigdy bratków nie sądzę. Ani begonii. Nie wiem czemu, ale bratki zawsze wydają mi się strasznie nietrwałe. Za to u mnie już hiacynty na balkonie kwitną, takie ze starych, zapomnianych cebulek posadzonych prawie w grudniu i już prawie zaczynają kwitnąć takie "rasowe", kupione i posadzone jesienią. Na te czekam, bo będą żółte :-) A takich jeszcze nigdy nie miałam 😀
OdpowiedzUsuń-Aśka-
PS.Co to są boligłówki? 🤔
Bo są, u mnie tak w maju padają od mszyc. Boligłówki mówię na hiacynty, bo od ich zapachu w nocy boli głowa. W tym roku nie, jakieś takie mało pachnące są, a węch mam taki sam (jeden kurzy kuper ze zwłok, wyrzucony do śmieci i niewyniesiony, następnego dnia śmierdzi mi tak, że olaboga)... Gratuluję żółtych hiacyntów, nigdy takich nie widziałam. Swoje cebulki daję koleżance, ma ogród i je tam sadzi :) Taki recykling :)
UsuńNo tak, hiacynty faktycznie intensywnie pachną w mieszkaniu. Ja mam nos zwichrowany, więc mi nie przeszkadza, ale moja Mama też na noc wynosi na balkon. A cebulki przekwitnięte też Rodzicom oddaję, sądzą je w ogródku, potem zapominają gdzie, a jeszcze potem cieszą się, kiedy jakiś z ziemi wylezie. Kupa wariatów 😉🤪 Te moje żółte to City of Haarlem, ale jest też odmiana Yellow Queen. Kupiłam z katalogu ogrodniczego, bo nie mogłam się oprzeć kiedy je zobaczyłam 🤷♀️
UsuńA dziś pozazdrościłam Ci bratkowych zakupów i przytargałam z centrum ogrodniczego 10 pierwiosnków 😂 Nie mogłam się powstrzymac. Z resztą, czy trzeba się opierać kiedy możemy sobie choć trochę życie pokolorować? 🙃
-Aśka-
Miłego dnia życzę i pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńThank you :)
UsuńAusweis zrób, tyko dlaczego masz tam kolejki? Nam wyznaczyli termin zdania przez stronę urzędu (nic nie wypełniać) a potem termin odbioru. A robiliśmy w środku sezonu w ubiegłym roku jak stwierdziłam, że nasz pies ma a nasze przeterminowane. W tym roku byłyby za darmo. Mam nadzieję, że syn założył bojler na ciepłą wodę. Mieczykowa z siódmego pietra.
OdpowiedzUsuńZ mojego bloku? Serio? Pora się zamknąć :) Kolejki są w paszportowym, dowód to małe miki... No ja mam za darmo wszystko, bom stara. Oni tam na tym wygnajewie nie mają nic z sieci, wszystko swoje. I z leksza mu w dekielek wali, bo nawet zmywarkę puścił na maksa, ciesząc się słoneczkiem i prądem za darmo :) A tak na serio nie kojarzę nikogo z 7. piętra i jednak... Trzeba się zamknąć, nie ma innej opcji :)
Usuńze śmiechu zaraz się posikam. Mieszkam na południowym zachodzie Pl. Akurat jestem w wieżowcu na siódmym pietrze a jutro na ranczo odwozi mnie mój młodszy syn, zobaczyć co tam kwitnie. Niech na maksa korzysta jak ma taką elektrownie na dachu, dlatego piszę o bojlerze. Jak mi zaproponowano bojler to nie chciałam słuchać . Dziś jestem tej pani z biura od fotowoltaiki niezmiernie wdzięczna. Bojler wisi w garażu i ciepłą wodę mam non stop, a latem przecież nie wykorzysta tej produkcji , chyba, że ma magazyn. Bardzo dobra inwestycja. Pisz uwielbiam do Ciebie zaglądać. Mieczykowa.
OdpowiedzUsuńP.S. Twoje miasto mile wspominam z kontaktów zawodowych.
Ten huk, który słyszałaś, to kamień, który spadł z mojego serca :) Że nikt z bloku mnie rozszyfrował ani nie zabłądził na mojego bloga :) Moje dziecko od początku ogarnia wszystko, nawet znosi moje marudzenie, jak mu dosyłam coś, o czym wie, dziękuje, że trzymam rękę na pulsie :) Miło mi, że lubisz mnie czytać, lubię być czytana :) Nie ma jeszcze magazynu, ale ma na pieńku z Eneą, więc o tym myśli. A może jakiś ma? Bo mówił, że musi korzystać, bo nie zmagazynuje wszystkiego. Jutro ogarnę na żywo, będzie mnie tym zamęczał, ale kogoś musi :) O jeżu, jak Cię lubię, że nie jesteś z mojego bloku :) Serdeczności :)
Usuń