niedziela, 14 września 2025

Chora

 chorsza, Kochany Pamiętniczku.

Jeszcze nie trup, ale kto wie?

No nic.

Leżing.

 

16 komentarzy:

  1. Zdrowiej szybko, Kochana Jędzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowia!🍀❤️Podobno wirusy szaleją - w szkołach np.Może podłapałam w autobusie albo w tym przybytku NFZ🏥 ?Nie daj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, że podłapałam tam. Już jak się obudziłam rano, "rozbierało mnie". Być może dobił mnie gość, który na korytarzu przychodni kichał jak z armaty. No cóż, chora, chorsza - dawno mi nic nie dolegało.

      Usuń
  3. Och, moja Ty biedaczko! Wracaj szybko do zdrowia.
    Masz w domu testy covidowe, bo teraz ta zaraza panuje w Polsce.
    Gute Besserung!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Ani mi się śni testować. Nie, nie mam testów i nie mam zamiaru wydawać na nie kasy. Tak samo przebiega i grypa, i COVID, i RVS. Zapasy mam, leki mam, z domu nie wyjdę, sama sobie kwarantannę zrobiłam. Zakaża się 7 dni od pojawienia objawów, więc tyle minie, zanim wyjdę. I tak nie ma na żadne z tych paskudztw leków. Ostatnio jak to miałam (kilka lat temu, jeszcze przed pandemią), zapisała mi tyle leków, że ledwo do domu doniosłam. Jak już w domu siadłam, to okazało się, że to w większości suplementy. Podziękuję. Czosnek mam (wiem, że go nie trawisz, ale ja lubię, poza tym nikomu tym wonieć nie będę), aspirynę też, syrop na kaszel, tabletki na gardło (płukanie gardła ze solą też działa dobrze). Albo przeżyję, albo umrę :P

      Usuń
    2. Pochlaniaj czosnek, jak mozesz, bo wiem, ze to samo zdrowie, a nie mam chwilowo w planach Cie odwiedzac i buziowac, wiec zdalnie mi nie przeszkadza. Ino obiecaj, ze jak bede przyjezdzac, to tydzien wczesniej przestaniesz sie czosnkowac. ;)
      Ja tam zawsze wole wiedziec, co za zaraza mnie dopadla, mam jeszcze zapas testow z pandemii, bo dobrze miec je w domu.
      Nieodmiennie zycze powrotu do zdrowia.

      Usuń
    3. Nieustannie dziękuję :) Obiecuję, że nie tknę czosnku miesiąc przed spotkaniem z Tobą. Coraz sceptyczniej podchodzę również do farmaceutów, bo wtykają ludziom te nowe cuda wianki, które nie pomagają. W mojej osiedlowej aptece nie mieli polopiryny, za to była aspiryna Bayera. Ona jest chyba 3 razy droższa od polopiryny, a zawiera to samo: kwas acetylosalicylowy. Tak się składa, że farmakopeę mam w małym paluszku - 10 lat pracy w wydawnictwie medycznym, teść lekarz i Vademecum leków w domowej biblioteczce. Mój brat jadł i paracetamol, i apap, i gripex razem, nie zdając sobie sprawy z tego, że wszędzie jest paracetamol i nieźle się urządził. Tak samo jak kupuję aspargin, aptekarz wtyka mi asparginian, który jest suplementem, nie lekiem - lekiem jest aspargin. Nie było syropku pini, za to wetknęłam mi jakiś nowy, bo coś musiałam wziąć - no ulotkę czytasz dopiero w domu - a tak tyle przeciwwskazań, że ojapierdolę - przy nadciśnieniu nie za bardzo wskazany i masa działań ubocznych. Aptekarz ma to w pompie. Mam cytrynę, imbir, czosnek, miód tymiankowo-podbiałowy. Jak mnie to w powietrze nie wysadzi, to będę żyć :)

      Usuń
    4. Musisz zyc! Bo ja w koncu kiedys przyjade. :)))

      Usuń
  4. Dużo zdrowia kochana Jędzo! Jakieś pandemonium z tymi wirusami teraz, moja mama i koleżanki też chorują. I masz świętą rację z tymi lekami. Wtykają to samo pod inną nazwą, ale drożej. A na wirusy to niczego specjalnego nie trzeba oprócz czegoś przeciwgorączkowego i naturalnych wspomagaczy typu miód, imbir cytryna i czosnek.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale czasem nie ma tak letko, dalej się dzieje...

      Usuń
  5. Dużo zdrowia życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, potrzebne, ale wciąż nie wraca, skubane :)

      Usuń
  6. Zdrówka, zdrówka.... Joanna

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślę usciski i głaski :-) Wracaj do zdrowia jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń