Kochany Pamiętniczku.
Jestem starą wariatką i panikarą.
Teams jest bardzo fajnym programem.
Na początku nie miałam głosu, ale to dlatego, że Pani A. nie włączyła mikrofonu...
A ja szukałam błędu w moim lapku i w słuchawkach.
Widziałam wszystkich, którzy byli na szkoleniu, ale tak naprawdę tylko Panią A., bo tylko ona i ja włączyłyśmy kamerki. Reszta miała kwadraciki z inicjałami. Można bez pokazywania ryja (taki rodzinny szlagwort, kulało się czasem do człowieka dziecko, na pytanie zaś, po co przylazło, odpowiadało: pokazywać ryja i nie, nie było to dla nikogo obraźliwe), ale co to za frajda?
Przerzuciłam się ze słuchawek na aparaty słuchowe - jakość dźwięku była o niebo lepsza, ale i tak niewiele rozumiałam z tego, co mówił prelegent z firmy zewnętrznej. Z jednej strony przeszkadzało mi to, że nie widziałam jego ust (tak, mi to zawsze pomaga, nawet z aparatami), bo gość w sumie pokazał zamiast swojego pyska dwie (sic!) ilustracje, jak siedzieć przy kompie (co sobie mogę znaleźć w necie i co nijak ma się do naszych warunków, jak wiele z tych durnych przepisów), i jak można spaść ze schodów i z fotela (i tu się kłania mój zdrowy rozsądek, że kupiłam nowy fotel). Do tego gość pewno miał urodę radiową, że się nie pokazał, głosu radiowego za to nie miał - gadał tak szybko, jak karabin maszynowy i rozumiałam piąte przez dziesiąte.
W sumie mogłam też wyłączyć kamerkę (albo i nie), włączyć film i zamiast 45-minutowego wysłuchiwania zdań, z których wyławiałam poszczególne wyrazy, pooglądać coś miłego. Sprawdzianu żadnego nie było (przy stacjonarnych szkoleniach był zawsze, tutaj bym nie ogarnęła nic, bo też nic z tego szkolenia nie wyniosłam).
Absurd - szkolenie trzeba powtarzać co 5 lat.
Czyli to jakaś trampolina dla krewnych i znajomych królika.
Bo przecież firma za to płaci i pewno niemało.
Gość na zakończenie zapytał, czy są jakieś pytania, a cisza była jak makiem zasiał...
Ikonki zaczęły znikać, pożegnałam się z Panią Anią i tyle było mojego ponadmiesięcznego martwienia się o szkolenie BHP.
Jestem jednak starą panikarą i to muszę sobie wyryć na jakiejś tabliczce i powiesić na ścianie.
Ochłodziło się, nareszcie, ale już mi się dziś nie chciało jechać szukać okryjbidy.
Pomyślę o tym jutro...
Panikara - tak, ale stara??? No wez!
OdpowiedzUsuńA poza tym te goopie szkolenia to pieprzenie w kolko tego samego, przeciez przez piec lat nie zmianiaja sie, czy moze ktos wymysla inny rodzaj siedzenia przy kompie? Ale lepszy taki onlajn niz mialabys gdzies jezdzic i wysluchiwac na lajfie tego, co znasz na pamiesc.
Tak, oczywiście. Ale wkurwiło mnie to też, że znów poszła moja prywatna godzina. Przed nie chciało mi się wyjść, bo lubię wyjść i wracać bez patrzenia na zegarek. Po wzięłam się za obiad i potem też już mi się nie chciało wyjść, bo były godziny szczytu, a chciałam spokojnie jechać do miasta. I tak mi dzień między palcami przeleciał :) To całe BHP, tak samo jak badania okresowe to pierdolenie kotka za pomocą młotka. Rozumiem - przy przyjęciu do pracy, ale potem? Pracodawca za to na okrągło płaci, więc to takie perpetuum mobile.
UsuńNo jesteś, jesteś:) Prawie dorównujesz mi w tej dziedzinie! Ja czarnowidzę ( okulista potrzebny albo psychiatra?) i panikuję , co pewnie wkurza innych, więc duszę w sobie te niepokoje , a to jeszcze gorzej!
OdpowiedzUsuńJa się wywnętrzam temu, kto się nawinie. Najczęściej cierpi najmłodsze dziecko, ale innym też marudzę. Nawet pracowym ludkom :P
Usuń