cieplej, zgon, Kochany Pamiętniczku.
Ja tak sobie od wtorku latam na Manhattan, bo zależy mi na uzupełnienie zapasów dupomirków od Pana od Pomidorków.
Wtorek - nie ma. Ale nie było AŻ tak gorąco.
Środa - nie ma - pytam panią z budki obok - mówi, że będzie jutro.
Lezę do Lidla i kupuję te malinowe niewymiarowe, jak całą zimę, ale to nie to.
W czwartek planuję ostateczny desant na Manhattan, lecę jak na skrzydłach i...
Amba fatima, było i ni ma.
Nie ma go.
Obkupuję się "na do wtorku", wracam do chaty i myślę, że może w Biedrze będą te dupomirki.
Ale...
Piszę na MSG, bo nie ukrywam, scenariusze pisać zaczęłam w moim stylu i... o dziwo, odpisuje mi, że będzie jutro, że się poprawi.
Więc rada nierada polecę jutro jeszcze raz.
A po wyjściu do Biedry wróciłam do chaty jak burak, jakbym za chwilę miała na apopleksję zejść.
Cóż, ten model tak ma po każdym wyjściu na słońce.
Ale cóż, bez dupomirków nie da się żyć, polecę :)
A na balkonie wyrósł w donicy z sadzonkami od PoP
taki agregat :)
Zachody słoneczka na wschodzie są przecudne
Frezje pachną obłędnie
Asparagus znów zaczął szaleć
Poprałam dziś 4 koce, bo ostatnio Łobuzy urządziły sobie włóczenie kocków po podłodze. Niby takie nie za grube, polarowe, ale... pół godzinki i suche jak pieprz. Pościel prałam wczoraj.
Wkurza mnie siedzenie ze spuszczonymi roletami. Kocham półmrok i półcień, ale badylki potrzebują światła. A jak chcę coś ogarnąć, muszę zapalać lampę :>
Mieszkanie ogarnięte już gospodarczo. Gubię się w dniach, nic mi się nie zgadza, dziś czwartek, a czuję się piątkowo.
Zła, bo nie ma nic ciekawego na streamingach. Mam trzy :| Zaczynam rozglądać się za lekturą, bo ile można siedzieć w necie?
No gry też mam, zabawki, ale jak nie mogę wyjść (a nie mogę, bo zdechnę) to chcę wyjść i mnie kurwica bierze.
Muszę przetrwać do wtorku, środa ma znormalnieć. W miarę. I w środę znów do pracy, co mnie, o dziwo, kręci :)
Zboczona jestem, nie da się ukryć.
Dobrze, że w nocy temperatura spada, nad ranem przerzucam się spod poszwy pod kordełkę, bo tak lepiej mi się śpi. Jak pogaszę światła w pokoju (znaczy się monitorki), otworzę balkon.
Znaczki zanabyłam, kartkę też, pora życzenia do Postmana słać, urodzinowe.
Jak ten czas zapinkala, prawie dzień w dzień z I. będzie chłopak miał 42 lata.
Serio?
Serio?
Nie mogę uwierzyć, że to tak przeleciało.
A jutro zakończenie szkoły. Nieproszona chciałam jechać na włości i pójść z Łobuzami na lody.
Ale nie chcę im zepsuć tego dnia zwłokami ukochanej (tak jakby babci).
Więc łapówkę na lody poślę, tym z Dżemorem też :)
I zaopatrzona w dupomirki zamknę się na trzy spusty.
Rachunek z Enea przyszedł - 301,16 zł.
Drogo mnie ta niepotrzebna w sumie wymiana rur kosztowała - licząc kuchenkę, rachunek za prąd i samą maszynkę - lekko poszły 2 tysiaki.
Nic dziwnego, że oszczędności nie rosną tak, jakbym chciała :(
Chociaż w sumie - chyba pojebało mnie do reszty :)
Najważniejsze, że człowiek zdrowy, ale znów - na horyzoncie dentysta, więc lekko nie będzie.
A teraz sobie wentylatorek puszczam, ale najmądrzejsza na świecie AI (bywają i takie, bo ta z Orange doradziła mi jak ocalić na ponad rok 180 GB za jedyne 39 zł, choć strona twierdziła, że nie ma opcji, że tylko dodatkowe 5 GB na 5 dni za 9 zł, a ja - choćbym się zesrała, nie zużyję 5 GB w 5 dni, nawet, gdyby mi padł mój net i musiałabym korzystać z mobilnego, więc tak - jest i mądra AI) AI rzekła, że godzina wentylatorka to 80 groszy. Zaszalałam zatem za te 80 gr, choć na noc wentylatora nie włączę, bom go sama skręcała, a mam ograniczone zaufanie do siebie samej.
28 na termometrze.
A świnie i krófki dobrze się czują w granicach 20.
I montuje im się w oborach cuda wianki, żeby miały komfortową temperaturę.
A kiedyś świnki lazły do błotka, a krófki w cień drzew.
Jeszcze nie zdecydowałam, kim chcę być w następnym wcieleniu, bo opcji mam sporo: krófką, świnką, a może kotełkiem albo mopsikiem u I.?
Na pewno nie biedną korektorką :)
Chociaż - dziękuję ci, życie, że jesteś cudne - nawet takiej biednej korektorki :)




skąd masz frezyje ? kurde u nas gwożdziki lub róże no i gipsówka a nie czekaj czasem w lidlu gerbery są. Mówisz upał ? nie zauważyłam :D Pomidorki i u nas się pokazały takie prawdziwe. Bobik był po 11 zika a czareśnie po 15zł generalnie ja mogę jeść lody big milki śmietankowe i arbuza. A najbardziej nawadniam organizm piwem, niestety bez alko bo wątroba jest na cenzurowanym, dziwię się moim kotom jak wytrzymują w futrach, mówię leziesz na podwórko zdejmij ale nieee kto tam będzie matki słuchał hahaha
OdpowiedzUsuńaaa i mam już swoje pomidorki na razie zielone ale już duże ;-) i arbuza posadziłam i też pięknie rośnie ;-)
Frezje były w Aldiku.. Bobik u mnie po 20 zyla za kilo wciąż. Czereśnie, takie zjadliwe - po 18. No ja sądzę, że zwierzaki powinny mieć futra na zamek błyskawiczny, ale to takie zboczuchy są. Arbuza kupiłam, skuszona przez Ciebie, ale leży, mnie nie ciągnie do niego aż tak. Ostatni leżał tak długo, aż wybuchł :)
Usuńja pisałam o bobiku w paczce pół kilograma :o Aldika ja nie maju, mój Paskud mówi, że ja nie zarobię na arbuzy bo serio wciągam ich kilogramami :D ale za to nie jem nic innego no może pawełka adwokata albo kulkę mozarelli
UsuńJa kupuję bobik tylko na wagę, luzem. Ten w folii teraz w te upały to fujka. Podoba mi się Twój jadłospis, a Paskud niech nie marudzi 😘
Usuń