Nie, nie mam krzywo pod kapturkiem i nie potrzebuję walca, żeby wyrównał.
Psychiatra też mi się nie kłania.
Po prostu wykorzystałam sprawdzoną technologię. Enterpise... Proszę nie dzwonić na pogotowie, to naprawdę działa...
No bo najpierw
Biedne kaczuszki wciąż łażą po zamarzniętym stawie, mają krzywe nóżki...
Wrona bije się ze srajdą o kawałek zmarzniętego chleba...
A ja...
Robię "enterprise"...
I...
Fuj, źle wcisnęłam guzik, wylądowałam już na śniadaniu wielkanocnym...
... a biedne kurczaczki w kojcu dostały taką oto sztuczną kwokę. Świat na psy schodzi, oszukują biedne kurczęta.
Więc jeszcze raz "enterprise" i...
Kuba wyspa jak wulkan gorąca...
Było tak gorąco, że aż obiektyw aparatu zaparował....
Papugom upał nie przeszkadzał...
Woda lśniła...
Tropikalne owoce kusiły...
... i w ogóle hasta maniana...
Żłówiki wyciągały łepki do słońca, leniwie, niespiesznie...
Ten tropikalny gąszcz, ten upał...
Krystalicznie czysta woda i rybeńki...
Kwiaty...
... i clou dnia: stołówka dla motyli. Nażarte, skubańce, bo żaden nie korzystał ze smakołyków...
Wyglądają jak rasowe żmije...
Pozują niechętnie...
A na dokładkę oślepiające słońce nie pomaga w robieniu zdjęć...
Po drodze trafiłam na prawie złotą rybkę, ale...
... że miała tylko złote plamki, nie za bardzo mogła spełnic moje życzenie, choć bardzo się starała...
Pozazdrościłam Baranowi i co tam... znów "enterprise" i kłania się meksykańska pustynia...
Jak widać, wszystkie węże linieją ;)
A to skrzyp, który u nas rośnie na polach i rowach, tu w wersji full wypas...
Biczogon miał mnie w pompie, wypiął się...
Za to uzupełnienie jego diety z rozkoszą żarło jego śniadanko...
A żłowiki, mimo wczesnej pory uprawiały ostry seks i w ogóle im nie przeszkadzało, że ja paczę!!! Świntuchy...
Ale znów "enterprise" i wróciłam do motylich klimatów...
... tym razem wśród orchidei...
Niektórzy - wzorem Inżyniera - mieli na wszystko wyjebane...
I znów Meksyk, a co??
O mało się nie potknęłam o kamyczek...
Przemknęłam szybko. Nie kochamy się z kaktusami, oj nie...
I znów paczyły na mnie z politowaniem - co się paczysz???
Chciałam zerwać pomarańcze, ale były już przejrzałe...
A i na wdzięki tego młodzieńca nie dałam się nabrać...
... bo "enterprise" okna czekały...
I tym sposobem wielkanocne sprzątanie jest już prawie na finiszu...
Ale Enterpise to fantastyczna technologia :)
Wiedziałam, że będę się świetnie bawić.
I Mała Wiedźma dziś wpadła, coraz większy z niej chuligan, chociaż taka mała jest.
I Inżynier rozpiskę wizyty zrobił, zatwierdzając godziny audiencji.
A i ja mam "zlecenia", więc jutro będę latać...
Ale to dobrze.
Nie czekam w napięciu...
Jakby ktoś ze mną chciał zapolować na motyle, zapraszam. Jeszcze dwa tygodnie można...












































































