Tak wyszło. Myślałam, że to buraczki zamroziłam, ale nie, chłodnik ;) Odgrzany, gorący też dobry :) Jak jeszcze parę dni popada, będę tynk ze ścian jadła ;) Bo w zamrażalniku jeszcze zupa ogórkowa, cyc kurzęcy, zwłoki i przeterminowana resztka lodów. Plus kawałek chleba baltonowskiego i masa zieleniny: pietruszki i koperku tudzież maggi :)
LOL :)
ale co w deszczu nie idziesz po zakupy ?
OdpowiedzUsuńno dobra mam plan jak mnie zabierzesz do ikei to ja Ci te zakupy przywiozę hehehe ( tak jakby droga do ikei nie była zachlapana deszczem heh )
no gupi plan no
O, chętnie bym z Tobą do Ikei pojechała. Nawet byśmy nie zmokły, bo tylko hyc na autobus, przesiadka na tramwaj i już hyc pod Ikeą :) To co, jesteśmy umówione??
UsuńNie idę, bo mam lenia, a w domu wszystko mam, to po co się włóczyć? Pora zapasy wykonczyc ;)
a zielona ryba najżarłoczniejsza jest hahahaha
OdpowiedzUsuńTeż się tym bawisz?? ;)
UsuńCałkiem spore zapasy,do jedzenia tynku jeszcze daleko:)))
OdpowiedzUsuńNo wiem, wiem, ale za parę dni zacznę tynk jeść i chudnąć :D :) W sumie jakiś miesiąc na oko bym przetrzymała, licząc makaron, ryż, kasze, herbatę... :) Zabrakłoby mi tylko warzyw i owoców, bo te mam na bieżąco i właśnie po zielsko chciałam iść...
Usuń