wtorek, 12 listopada 2013

Fourth day - make rogal, not war

Oj działo się w slolycy, aż przykro być Polakiem.
A w mojej wiosce wszyscy bawili się wyśmienicie, jedyne co latało w powietrzu, nie licząc srajd, samolotów, balonów, które zerwały się z uwięzi, bakterii i innych takich tam, było pierze :) Latało aż miło :)






Były u nas imieniny ulicy

na które tłumnie i licznie przybyli goście. Zdjęć z parady (a była taka) nie ma, z tego prostego powodu, że ważne obowiązki zatrzymały SJ w tym momencie w chaupce) :) Ale są inne, fajne zdjątka :)
Zatem goście

Nawet cudzoziemcy czuli się Polakami :)

A jakże, pępek świata :)


Odpustowo było, a tłumy takie, że nie dałam rady zdjęć robić, więc jest tylko parę. Bo co kawałek ktoś w kadr właził zanim spust nacisnęłam i mam całą galerię rozmazanych łbów :)

I nawet policja radośnie błyszczała i uśmiechała się do obywateli, znaczy się, do piękniejszej części społeczeństwa...











Na Placu Wolności była przedtem parada wojskowa, to już resztki wojska, ale super, że są tacy zapaleńcy jeszcze, duch w narodzie nie ginie :)

Na Starym rynku spotkaliśmy grającą rodzinę - Wikingów??? - tato mocarzem był, ale aż mi ciarki przeszły po plecach, ja można tak robić dziecku ;)

Tam trwał festiwal gęsiny, nie skosztowałam nic, bo kolejki były jak za komuny do wszystkich straganów


... ale w jednej z kafejek udało nam się dostać jeszcze ciepłego rogala, który wbrew wrogim pogłoskom rozsiewanym przez Zmorkę pyszny jest, tylko trzeba wiedzieć, gdzie kupować :D

I wreszcie trauma

klaun w ciemności brrr... a że zimno już było i nawet SJ łapy marzły, poszliśmy w tango




... w Brovarii, gdzie sączyliśmy grzane piwko miodowe, rodzinnym już zwyczajem, czekając na KB, który wpadł jak po ogień, bez dziewczyny leczącej kaca (hahahaha, pić też trzeba umieć ;) ), po czym wróciliśmy po miłym spotkaniu na domowy memłon, gdzie kolejne wieczorne godziny miło upłynęły na kłapaniu dziobem :) Tym razem bez bitwy morskiej, ale to nie znaczy, że o suchym pysku...
A dziś (wtorek) partyzantki ciąg dalszy ;)


2 komentarze:

  1. Fajnie było u Was, czy tak nie mogłoby być wszędzie?
    mam takie pytanie
    dotyczy tego piwa
    do zwykłego dodają miodu i pomarańcz czy jak?
    bo coś marznę i może bym na rozgrzanie sobie zapodała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. To jest kawiarnia-browar i oni w tej kawiarni warzą piwo, są różne rodzaje. To akurat jest pszeniczne miodowe, podgrzewają, co dodają nie wiem, ale pływa w tym kawałek pomarańczy. Smakuje niebiańsko i rozgrzewa, ale nie ma smaku typowego grzańca...

      Usuń