Oj działo się w slolycy, aż przykro być Polakiem.
A w mojej wiosce wszyscy bawili się wyśmienicie, jedyne co latało w powietrzu, nie licząc srajd, samolotów, balonów, które zerwały się z uwięzi, bakterii i innych takich tam, było pierze :) Latało aż miło :)
Były u nas imieniny ulicy
na które tłumnie i licznie przybyli goście. Zdjęć z parady (a była taka) nie ma, z tego prostego powodu, że ważne obowiązki zatrzymały SJ w tym momencie w chaupce) :) Ale są inne, fajne zdjątka :)
Zatem goście
Nawet cudzoziemcy czuli się Polakami :)
A jakże, pępek świata :)
Odpustowo było, a tłumy takie, że nie dałam rady zdjęć robić, więc jest tylko parę. Bo co kawałek ktoś w kadr właził zanim spust nacisnęłam i mam całą galerię rozmazanych łbów :)
I nawet policja radośnie błyszczała i uśmiechała się do obywateli, znaczy się, do piękniejszej części społeczeństwa...
Na Placu Wolności była przedtem parada wojskowa, to już resztki wojska, ale super, że są tacy zapaleńcy jeszcze, duch w narodzie nie ginie :)
Na Starym rynku spotkaliśmy grającą rodzinę - Wikingów??? - tato mocarzem był, ale aż mi ciarki przeszły po plecach, ja można tak robić dziecku ;)
Tam trwał festiwal gęsiny, nie skosztowałam nic, bo kolejki były jak za komuny do wszystkich straganów
... ale w jednej z kafejek udało nam się dostać jeszcze ciepłego rogala, który wbrew wrogim pogłoskom rozsiewanym przez Zmorkę pyszny jest, tylko trzeba wiedzieć, gdzie kupować :D
I wreszcie trauma
klaun w ciemności brrr... a że zimno już było i nawet SJ łapy marzły, poszliśmy w tango
... w Brovarii, gdzie sączyliśmy grzane piwko miodowe, rodzinnym już zwyczajem, czekając na KB, który wpadł jak po ogień, bez dziewczyny leczącej kaca (hahahaha, pić też trzeba umieć ;) ), po czym wróciliśmy po miłym spotkaniu na domowy memłon, gdzie kolejne wieczorne godziny miło upłynęły na kłapaniu dziobem :) Tym razem bez bitwy morskiej, ale to nie znaczy, że o suchym pysku...
A dziś (wtorek) partyzantki ciąg dalszy ;)

























Fajnie było u Was, czy tak nie mogłoby być wszędzie?
OdpowiedzUsuńmam takie pytanie
dotyczy tego piwa
do zwykłego dodają miodu i pomarańcz czy jak?
bo coś marznę i może bym na rozgrzanie sobie zapodała?
Nie. To jest kawiarnia-browar i oni w tej kawiarni warzą piwo, są różne rodzaje. To akurat jest pszeniczne miodowe, podgrzewają, co dodają nie wiem, ale pływa w tym kawałek pomarańczy. Smakuje niebiańsko i rozgrzewa, ale nie ma smaku typowego grzańca...
Usuń