Blady świt tyle razy zastał mnie przy Tobie... ;)
No dobra, w strugach deszczu poleciałam na lotnisko, miotłę mam z turbodoładowaniem, więc za bardzo nie zmokłam.
Tam wkurzył mnie bezdomny, bo siadł koło mnie i śmierdział jak cholera (że też na lotnisku koczują bezdomni, psiakostka), no i głupia tablica
zepsuła mi całą niespodziankę, no prawie całą, bo wciąż było scheduled, a samolot tymczasem landed. No ale najważniejsze, że landed i trochę się udało. Utonęłam w ramionkach i zaczęły się dobre chwile.
Zjadł żurek i animrumrał, nie grymasił, jak zawsze :)
A potem była nocna rodaków rozmowa i jak od lat - nic się nie zmienia.
Wciąż mamy włączone te same fale.
Co mnie niezmiernie cieszy.
W sobotę z niejakimi przeszkodami dotarliśmy do celu, a potem, jako że wredna jestem i nie dałam gościowi śniadania i słaniał się na nogach z głodu, a południe się zbliżało, więc potuptaliśmy, znów okrężną drogą i z przeszkodami, zwiedzając nowe trasy tramwajów w mieście, zaliczając "bileciki do kontroli" i dziwując się (ja)
białym kozaczkom, tracąc fortunę, nie, nie w kasynie, ale w Domu Herbaty, do "Chatki Babuni", do której nie chciała wejść Żaba, a tam nie byłam już taka wredna, bo sama zgłodniałam i wszamaliśmy
omniomniommniom, pyszne było i żurek też był, ale zapomniałam sfocić :)
Zaliczywszy kolejne atrakcje dotarliśmy znużeni do domu i tam, wracając do tradycji sprzed lat, czyli bawiąc się w bitwę morską na u-boty we wspaniałym humorze
w nastroju jak w rodzinnym grobowcu, z przerywnikiem w postaci gawędki z Postmanem o winach bezalkoholowych miło zakończyliśmy kolejny superdzień.
A dziś słonko od rana puka do okien, więc...
Do zobaczenia na kolejnej kartce z pamiętnika.
Bonus dla Zmorki





dziękuję za bonus ale co ja mam tam paczeć ??? buciki czy ten pędzący ludź ?
OdpowiedzUsuńpamiętaj dbaj o wątrobę ;-)
Buciki :) O wątrobę dbam, dziękuję, dostarczam jej od rana alkohol, to się nazywa fachowo ablacja alkoholowa ;)
Usuń:)))))Pięknie!
OdpowiedzUsuń