Będę, jak wrócę, nie wcześniej.
Schodzę do podziemia, tak wyszło.
W poniedziałek o mało co orła nie wywinęłam na torowisku idąc do pracy, dobrze, że przechodzę na zielonym, to nawet jak rozłożyłabym się, tramwaj łaskawie by mnie nie przejechał. Leciałam, ho, ho, ho, ho, śpiewałam, ho, ho, ho, ho. Gleby nie zaliczyłam, aczkolwiek przez pół dnia miałam wrażenie, że zaraz umrę, tak miałam wszystko ściśnięte bólem wszystkiego, nie palucha, w który się wyrżnęłam. Teraz boli paluch, jest pięknie fioletowy, może złamany, nie wiem, nie byłam u lekarza i nie pójdę, palców nie gipsują.
Ale jedno pewne: kości mam mocne :)
Urlop podpisany. A dziś kolejka chętnych do skorzystania z moich usług i moje rozbrajające słowa, z tym niewinnym spojrzeniem szarych oczków, co to wiecie, rozumiecie: niestety, idę od jutra na urlop i niestety, nie będę osiągalna w żaden sposób. Idę na urlop. Idę na urlop po raz pierwszy od 3 lat tak naprawdę, nie że w ramach: firma nie może żyć bez Starej Jędzy nawet z urlopu za granicą na Internecie z wiaderka pracowałam!!! Na kradzionym od sąsiada...
Boss, który urlop w ciemno podpisał, miał ze mną rozmawiać, ale... zapomniał i wyjechał, zarobiony taki, a ja cóż - sierota, bez polecenia nie pracuję, a polecenia nie było. I się cenię od ostatniego wykorzystania i sorry, Winnetou, business is business... Moja praca jest pracą i jak każda zasługuje na wynagrodzenie, a nie na pierdolenie kotka za pomocą młotka.
Trudno.
Znaczy się, nie, nie jest mi przykro, nie mogę pomóc i nie będę osiągalna.
Chciałabym, żeby załatwił zastępstwo i zobaczył, że w zasadzie to robię to za półdarmo i lepiej. Z moją pracą jak z pracą chirurga - widać dopiero, jak coś sknocę, a tak wygląda, że nic nie robię, tylko w mahjonga gram.
No to na zasłużonym urlopie pogram w różne gierki i broń blog, nie ma mnie w necie.
Tak wyszło.
Więc będę, jak wrócę, a w międzyczasie mnie nie ma. Relacji nie będzie, bo zeszłam do podziemi, zresztą - jestem na urlopie i mam fantastyczne towarzystwo - my Friend i nas troje: mój cień, moje echo i ja, więc sorry, Winnetou :D
Do napisania kiedyś tam :)
Nooooo,pełny kamuflaż ,ale ja nie wytrzymię za długo bez Cię,pamiętaj o tym!
OdpowiedzUsuńWysyłaj grypsy,albo wydawaj bibułe,jak podziemie,to podziemie:)
Urlopuj się,urlopuj, a jak ci sie zrobi smutno to przypomnij sobie dorę z wiszącym ozorem,która czeak na nową notkę i foto!
czeka*
OdpowiedzUsuńDzięki Doro :*
Usuńja Ci przyznaję rację we wszystkim :-) Ty jesteś najważniejsza i tego się 3majmy :-) Bawcie się dobrze :*
OdpowiedzUsuńZmorko, podporo Ty moja :) :*
OdpowiedzUsuńOj,oj,patrz pod nogi,i dobrej zabawy w..podziemiu,serdecznosci,ktosia
OdpowiedzUsuńczekam z utęsknieniem:)
OdpowiedzUsuńmama Klary