czwartek, 15 stycznia 2015

Od kobiety

z menopauzą groźniejszy jest tylko mężczyzna z andropauzą. Tego nic nie przebije, a jaka fajna rozpierducha i rozpiździel jest.
No więc... Ochłonęłam.
Lekarz kazał potakiwać, więc potakiwałam.
Jako doświadczona przez lata pracy mam zwyczaj mieć wszystko na piśmie.
I co się okazało?? Że mając pół etatu pracuję co najmniej na 3/4. Bez uścisku dłoni prezesa, nie mówiąc o pieniądzach.
Ale fajnie, bo dla mnie to w sumie małe piwo, a i mam za co żyć.
Więc moje nadgodziny to nie jakiś kant, ale ciężka praca.
I tłumaczysz mu jak dziecku, po polsku, po niemiecku, jak krowie na rowie, pokazując paluszkiem i co??
Działa jak kuzynka Postmana, zadaje pytanie i nie słucha odpowiedzi...
Mówi swoje, że wiecie, rozumiecie, że się umawiamy,
Of course.
Nie ma innej metody, jak stosowana wobec Eksa: pierdol, pierdol, ja posłucham.
Od dziś będę miała wszystko na piśmie.
A będzie wesoło, bo skoro dziś sprawca zamętu zniknął, praca wrzała, a i rozmowy też.
I pielgrzymki: niech Stara Jędza nie bierze już więcej urlopu, bo to tragedia.
Że błędy, które mi wytykano, aż mnie zatkało, poszły w numerze, którego robić nie mogłam, bo szalałam z Baranem na parkiecie...
Że mam zrobić again styczniowy nr w ramach czynu stachanowskiego, bo pokażą palcem, że co złego to nie ja... (znaczy się, załoga pójdzie do jaskini i pokaże).
Nie, nie zrobię tego, pierdolę.
Kocham pracę, a co kocham, to pierdolę :D
Ale gram w totka z nadzieją, że jednak, i że pójdę na emeryturę. Albo pojadę do "mojego pokoju" i będę gotowała, a jak im się znudzę, hycnę do PL, a jak zatęsknią, wrócę, albo jak mi się tam znudzi, co też jest opcją, wrócę, a jak dostanę alzheimera z parkinsonem, sama sobie opłacę dom opieki, a co?? Fajnie mieć marzenia i niech wszystkie samochody schodzą mi jutro z drogi, bo kocham życie. Wciąż...
Wszystkim obcięto wypłaty (mam na myśli, że na święta dostałam czekoladki Lindta, zamiast corocznej premii, Bogiem a prawdą Postman lepsze mi dał...), atmosfera jest plująca i ziejąca. A tego nie lubię...
Znaczy się, są gorsze ode mnie, jak wywnioskowałam z rozmów i z całokształtu...
W sumie szkoda mojego zdrowia, nerwów i nieprzespanych nocy, bo...
Nie mam alzheimera, wciąż jestem na chodzie, choć na trzeźwo ślizgam się na zamarzniętych chodnikach, robię literówki, ale kto pracującemu po 12 godzin non stop zabroni?? Ważne, że nie puszczam ortografów i merytorycznych.
Gdyby to od ludzi zależało, nosiliby mnie na rękach.
Jako i Baran, i Postman... Ale to mięczaki, polecieli na kuchnię... :)
Hmm... Baran, cwaniak jeden wysyłając mi lampę, owinął ją w swój sweterek, który pachnie tak, że mogłabym się w nim zakochać... W sweterku, of course, nie w Baranie, bo w nim kocham się od lat, ale jakoś... Nie wychodzi nam z powodu, no... Drobnej różnicy...
Ehhh. C'est la petite difference :D I dobrze, że ona w tańcu nie przeszkadza, bo pomijając obijanie się o te kościste kosteczki, to... nie wiem nawet, jak podziękować Mu za powrót do młodości... :)
Dziś do redakcji dotarł urodzinowy prezent od Chłopaków... Rozważałam transport komunikacją miejską, ale... Prawie 7 kilo... Wzięłam taksówkę, za co dzięki Bogu i partii... I znów mi się gawędziarz erotoman trafił, nienawidzę taksówek!!!! Chcę Kijankę... Ewentualnie Pudełko albo Fokusika... Tja. Kazdemu wolno marzyć...
Ale...
W domu






 ... obok tego co powyżej...

mam teraz...



... idealnie, co nie??

PS Wino sama wypiję, bo po małym qui pro quo (miało czekać za szafą na mój powrót) okazało się, że dostało się do paczki, żebym mogła wykorzystać nowe kieliszki z Ikei... I dotarło w całości :) Ani kropla się nie wylała... A ten, który wsadził czekoladki dostanie po mordzie i nie załapie się na obiad... A zrobię przepyszny pasztet, że ojapierdolę... Wegeteriański :)
Mam nadzieję, że ten sok wciąż czeka za szafą na wódkę, którą przywiozę.

Kiedy uwierzę, że wciąż warto żyć.
Że i tak warto żyć.

Ale...
Wiem, że warto...
Reszta to ściema...

PS Dla zainteresowanych. Kotecka, a raczej koteckę wysterylizowano, nie dając jej szans na nic. Jako i kocurka (tego wykastrowano), który do Aryi dołączy za niedługo...
Nie wiem, brak mi słów.
Rozumiem wszystko.
Ale...
Zabiłabym jakby mi odebrano szansę na mienie dziecków.
No ale jestem Starą Jędzą, nie koteckiem... Z rodowodem, of course i mam nadzieję, że w nastepnym życiu też będę po dziadkach chłopach pańszczyźnianych i rzemieślnikach. Precz ze szlachtą i z rodowodem...
Choć drapać umiem, i to nieźle...

8 komentarzy:

  1. a to będzie można Ci coś przesłać na firmę bo to poleconym raczej będę słała żeby dotarło w całości i nie zagubiło się gdzieś
    na dzień babci raczej się już nie wyrobię ale będziemy się starać jak już jesteś tą przyszywaną ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecony spokojnie do domu, na poczcie odbiorę co najwyżej następnego dnia. Tylko kurier to problem w domu, zwłaszcza jak pracuję. Ale nie rób sobie kłopotów! Zawsze można odpruć ;)

      Usuń
  2. lampa śliczna !
    rozpieszczają Cię chłopaki fiu fiu fiu musiałaś im na prawdę dogadzać :P
    i jak wygrasz zafundujesz mi lot balonem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie tak uważali, bo orałam w nich jak w łyse konie, ale może oni sadomaso są? I balon, i bunngee, i spadochron, i lot w Kosmos, czego tylko zapragniesz :)

      Usuń
    2. Właśnie sprawdziłam, nawet trójki nie mam, ale nic to, gramy dalej :D

      Usuń
  3. Pięknie i nastrojowo! co do reszty,ech, dobrze,że możesz się oderwac,wyjechać daleko,pooddychać zdrowszym powietrzem.Tylko te powroty póxniej bolesne,ale jakieś koszty muszą być.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję. Święte słowa, Doro. No cóż, świat jest piękny, tylko ludzie czasem kurwy, nie zmienisz tego, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ano! Ale na nasze szczęscie też są wspaniali ludzie z korymi mamy do czynienai i tego sie trzymajmy,że są i ze ich znamy,inaczej zycie byłoby trudne do zniesienia.

    OdpowiedzUsuń