środa, 21 stycznia 2015

Scarlett

mówiła zawsze: pomyślę o tym jutro.
Też pomyślę o tym jutro, a i ogarnę to jutro.
Zabiorę się też za zdjęcia, pomnę, com obiecała...
Ale teraz mam niechcieja.
Zmęczona jestem.
Życiem.
Wyszłam po zamknięciu nawet wcześnie, koło 14. I Boss znów był jak kiedyś, urlopowe jojczenie mu przeszło i uśmiechał się promiennie i niech mu już tak zostanie.
Pracować będę jak ten siwy mrówek, bo... Ojapierdolę... To już nie blue monday, to blue life...
Ano. Nieciekawie. Ale rachunki trzeba płacić, co nie?? Chociaż czasem korci, że w sumie o co ja się zamartwiam?? Wszystko jest w miarę uporządkowane, a że kogoś po drodze skrzywdziłam? Życia nie starczy na odrobienie. Życie...
Więc bez załamki iść w stronę słońca, aż po horyzontu kres...
Wracając, natknęłam się na klatce schodowej na kobietę. Hmmm. Mieszkamy razem w tym bloku od blisko 30 lat. Od początku mówimy sobie dzień dobry, ale... w sumie przez te lata może zamieniłyśmy ze sobą kilkanaście słów o pogodzie?? Nigdy nie widziałam jej z dzieckiem, z mężczyzną. Zawsze w szpilkach i pod bronią. Zawsze czekała na nią pod blokiem taksówka. Zawsze pachniala dobrymi perfumami. Czasami jej zazdrościłam. Tej taksówki i tych perfum, bo mnie na takie nie stać. I tych szpilek, bo odkąd dorosłam do dźwigania siat, pchania wózka i takich tam atrakcji, zapomniałam, co to szpilki. Choć w snach wciąż je noszę, zwłaszcza jak tańczę walca. Z Markiem H., choć on się za bardzo do szpilek nie nadawał, ale do walca idealnie...
Zawsze myślałam, że jest ode mnie sporo młodsza.
Dziś natknęłam się na nią około 15. O tej porze nigdy nie istniała. W bloku zainstalowano w czasie mojej nieobecności jakieś oświetlenie na fotokomórkę i z LED, co jebie po oczach, a włącza się jak ktoś idzie. I minęłyśmy się na korytarzu na parterze, na którym zazwyczaj ciemno jak w dupie u Murzyna i... zobaczyłam.... Gruba na palec warstwa pudru, niezakrywająca do końca zmarszczek, przy których moja pijacka cera wygląda jak nówka nieśmigana... I... nie pachniało nic a nic, chociaż makijaż perfekcyjny, nienaganny, i te szpilki wciąż... I pod blokiem nie było taksówki...
Nie wiem, co myśleć, ale skoro - jak piszę w scenariuszu, bo tak mi się układa -  ona przeszła na emeryturę i zasuwa na piechotę, to jak ja będę wyglądała??? Choć mogła być na urlopie, zapomnieć się popsikać, ale do śmietnika na pewno nie szła. Nigdy w życiu nie widziałam jej wynoszącej śmieci...
Przez 30 lat. Dziwne, co nie??
W skrzynce było awizo.
Od Dosiaka, a jakże, napisała paluszkami Sikory już dawno, że śle i pamięta.
Jako i Ignaś napisał :D
Awizo na nazwisko "Rogalska", którego jako żyję, nie nosiłam... Listonoszowi się wygło na maksa, bo to zlepek moich nazwisk.
Ojapierdolę :D
A rodzone wnuki?? Hmmm....
Ale nie będę pisać scenariuszy, bo jak na razie to mamy pamiętają, nie wnuki... I mam nadzieję na dożycie momentu, że chociaż Mała Wiedźma będzie pamiętała, choć nas dzielą tysiące mil....
I nie przestanę twierdzić, że te fastrygowane są od serca...
Ano...

I z frontu walki o cnotę kotecka. Nie jest dobrze, będzie reoperacja. Inżynier pisał, że koszta są wliczone w cenę operacji, ale co tam koszta? Kotecka żal, choć hultaj i huncwot i prawdę mówiąc, Sierściuch Jebany.
Wszyscy znający mówią, że kotka powinna rodzić choć raz w życiu.
Nie wymądrzam się, nie znam się.
Ale...
Co tam może wiedzieć Stara Jędza, grożąca wyskrobaniem potomkom w następnym życiu??

Stwierdzam, że w sumie nie znam się na niczym.
Nawet żyć nie potrafię jak należy.
Chyba... :)
I tym optymistycznym akcentem, Kochany Pamiętniczku kończę dzisiejszy wpis...

PS Pirat wraca ponoć 1 lutego... Oj... Baran mi linkiem życie uratował, ale życie bez Pirata jest tragedią... Ile już takich Piratów przeżyłam?
Mam nadzieję, że Internet pozostanie wolny.
Dla takich gołodupców, jak ja, co całe życie do niczego nie doszli...

8 komentarzy:

  1. oj a co to kotecek nabroił że muszą reoperować , nigdy nie słyszałam o teorii pierwszego rodzenia , a jest już drugi huncwot ?
    Mała Wiedźma będzie chciała na pewno utrzymywać kontakt z babcią waryjatką tylko nie wiem czy będzie pamiętała o świetach bo w UK chyba nie ma dnia babci i dziadka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotecek nic nie nabroił. Wysterylizowali ją, bo taka umowe podpisali, jako że rasowa jest. Nie wolno jej rozmnażać. Cos tam nie wyszło. Mała Wiedźma płakała ostatnio, jak ją odłączano od Skype.... Może są babcie wariatki i niewariatki (nie z rzeczownikami piszemy razem), oprócz babci Yody wariatki, Mała Wiedźma posiada również babcię Justynę całkiem normalną i kochaną w skali 1 do 10 na 10. Babcia Yoda ma jakieś 3,5 w porywach... No mówiłam, ważne są te, co urodziły w tym okresie... Na pętli widziałam małolata, co tulił trzy pieścichłopy... Jak nic, lazł Skubany do baci, której zazdrościłam... Dla moich, i tej co mnie ganiała do biblioteki, i tej, co firany prężyła zapaliłam dziś świeczkę... Postaram się dziś nie.... Spada kurtyna...

      Usuń
  2. ja co prawda rodzonych wnuków jeszcze nie posiadam , ale z dalszej krwi a i owszem i maluchy w sensie rodziciele pamiętali

    wieczorowo - Gryzmo vel Dośka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe z tą sąsaidką.
    Generalnie też nie znam sąsiadów okolicznych, ale tych którzy mieszkają z nami jako tak,na dzień dobry i czasem coś tam zagadamy.Ale blizszych integracji nie ma,ale cos tam o każdych sie wie,jak i oni o nas.Nie da sie uniknąć,to tylko 8 rodzin i mieszkają niektórzy też z dziada pradziada niemal ;)

    Dzien babci popchany przeze mnie upłynął miło mojej tesciowej. Dziewczyny po wielokrotnych niezbyt miłych reakcjach babci ,nie lubią jej składać życzen,a co dopiero dzwonić, no ale poszło gładko tym razem,a babcia była wyjatkowo radosna i miła,i nawet zadnej złosliwosci nie sprzedała:))) Alleluja:))

    Drugiej babci tradycyjnie nie składają zyczeń, bo ofgólnie nie skladamy sobie z zadnej okazji,babcia wie,ze wnuczki ja koachają i jej to wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. A u mnie nie ma dnia babci, ani dziadka i tez jest dobrze, bo ja nie lubie zadnych takich wymuszonych dni:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ty nie znasz się na niczym?
    Niczym, nazywasz fakt, że przetrwałaś w tej dżungli życia i nadal funkcjonujesz? :)

    OdpowiedzUsuń