niedziela, 31 lipca 2016

Po raz trzeci

mam szansę zostać babcią.
Dowiedziałam się dziś rano.
Żona Inżyniera jest od czerwca w ciąży.
Przyzwyczaiłam się już do babciowania i jestem szczęśliwa ich szczęściem.
I rozumiem, dlaczego Inżynier nalegał na randkę dziś, choć mi nie za bardzo pasowało :P

Niedziela upłynęła fantastycznie, spotkałam się z dziewczyną z grupy korektorskiej na FB, znaną dotąd wirtualnie.
Wpadła do PZ do swojej koleżanki, z synkiem.
Koleżanka "wuchtę wiary" zabrała na tę randkę, znaczy się dwójkę dzieci i męża.
Najmłodsze spało w wózku cały czas (bite 5 godzin), uśmiechając się przez sen, jakby mu się aniołki śniły. Dwa razy w tym czasie przystawione do piersi na chwilę, zapadało z powrotem w błogi sen.
Nie widziałam jeszcze takiego dziecka.
Przeraziło mnie... :)
Serio.

Kolejna z internetowych znajomości, zapisanych na plus, nie na minus.
Nawet jeśli nie przerodzi się w nic trwałego, dała parę miłych chwil, spędzonych w przesympatycznym towarzystwie.
I to się liczy, nieprawdaż, Kochany Pamiętniczku?

A za oknem kolejna burza tego lata... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz