wtorek, 20 grudnia 2016

Berlin

Kochany Pamiętniczku...
Cóż mam rzec, wstrząśnięta jak zawsze, z głową pełną galopujących myśli i z sercem pełnym bólu. Berlin widziałam jako drugą stolicę w życiu i urzekł mnie swym pięknem. A dziś widzę, że żadne miejsce na Ziemi spokojne nie jest. I to jest straszne.
Pierworodny z kompanią dziś do Berlina właśnie lecą, bo im tamtędy taniej wyszło. Boję się o nich. Nie, nie o to, że im się coś stanie, ale dzień po takiej tragedii to tam jest oblężona twierdza. A oni na dokładkę po polsku mówią. No nic... Trzeba żyć, trzeba czekać.
A u mnie wszystko jak dawniej...
Bo znów wpadłam w ten tryb, choć wczoraj za Chiny nie mogłam znaleźć tłuczka do pyr i utłukłam biedne jakimś wynalazkiem.
A dziś ruszam w przedświąteczną krzątaninę, bo moi gospodarze pracujący są, więc chociaż tak się zrewanżuję. Będziemy we trójkę, Proszę Pani w tym roku nie będzie, więc program minimum, a pierogi kupione w polskim sklepie :)
Ojapierdolę, 15 minut walki z tym ustrojstwem, żeby się włączyło, bo się zawiesiło. Shit...
(nie obrażaj się, Netbuczku, ja jestem szybką dziewczynką)...
W planach żurek i zaczynam bigos pichcić.
I niespodziewajka będzie przecudna, bo Inżynier wracając z delegacji w Chesterfield zawita w te niskie progi. Więc zobaczę go jeszcze przed świętami, o czym nawet nie marzyłam. A mógł się, Skubaniec, nie przyznawać do tego, że to na tej trasie jest :) Albo w ogóle do delegacji :P
A moja bajka jest taka:

 Moje łóżeczko (bez ziarnku grochu pod materacem)
 Okienko rano...
 Okienko śpijmą nocą ;)
 Franuś, ten zatopiony przeze mnie w zamierzchłych czasach, jak jeszcze Baran mieszkał z Pierworodnym w takiej pięknej alei, obsadzonej japońskim wiśniami, które kwitły jak szalone, do ostatka, do szału...
 I klon Franusia :)
Ta klateczka to taka lampka, w środku można zapalić podgrzewacz czy świeczkę, ale nie eksperymentuję :P

A za oknem, z tyłu domu, bo przodu jeszcze nie obfociłam, bladym świtem mam tak:


A teraz już słoneczko wychodzi pięknie :)

No głupia byłam, że się broniłam przed tym skokiem w bok, co nie, Kochany Pamiętniczku...

Baran say <there, there> :) Niepotrzebnie mu powiedziałam, że lekarz kazał potakiwać :P

6 komentarzy:

  1. Bardzo,bardzo fajnie.i masz komu dogadzać,i Proszę Pani nie ma, no to już wypas!
    Franusia miałam kiedyś pięknego,rozsadziłam,i po Franusiu:(

    I szklarenka jest,wow,no bardzo mi się podoba Twoja bajka.
    ....

    Bosz, Berlin, no tez mnie tąpnęło, żal tego kierowcy, i ludzi, mieszkają tam chrześniaki J. ale pewnie wracali z pracy do odmui nie szwędali sie po jarmarku.
    Człowiek łapie się na tym,że trzeba się cieszyć każdym dniem,chwilą,bo kurwa coraz bardziej odpierdala niektórym.
    Wyć się chce. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepraszaj, dobrze, że są takie miejsca, gdzie człowiek może powiedzieć, napisać, co czuje.
    Też mam wrażenie, że coraz więcej ludzi zwariowało.
    Przytulam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ta wisząca klateczka zdecydowanie by Ci pasowała do tego lampionu od mnie ;-) , świetną też mają tkaninę w rolecie okiennej , poproszę o wyraźniejszą fotkę :-) ( podoba mi się taki styl kwiecisty na oknie bo u nas mają gładkie ściany i gładkie rolety i myślą że już mają tak ylegancko że hohoho a tu prosz takim roletowym akcentem można se pokolorować świat ) co do Berlina to mam tam kumpelę taką bliską sercu i wiem że czasem w tygodniu się szlajają po mieście i w ten dzień nie mogłam się z nią połączyć ,wiecie jakie miałam wizje ? no ale okazało się że byli na tym targu w sobotę a kontaktu nie było bo była w pracy a tam zasięg ucieka no i wtedy uciekł ale jak się dowiedzieli co się stało to kombinowali i pisali na fejsie i dzie się dało że som że żyją )

    ps a czy Banda Pierworodnego dostała klucze do Twojego mieszkania ?
    tak pytam bo pisałaś że biorą taką opcję pod uwagę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają, niestety. Wszystkie moje dzieci mają, bo to ich dom przecież. Roletki sfocę później, poproszę o pozwolenie w innych pokojach, nawet nie wiem, jakie tam są :) Oko fachowca :)

      Usuń
  4. Można kolorowe roletki jak się ma resztę w pokoju -tapicerki,obrus,czy co tam, bez wzorów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam w domu mam misz-masz od czapy, ale jestem nieelegancka i lubię zamęt :) Jakby piorun w rabarbar strzelił ;)

    OdpowiedzUsuń