bliżej święta, Kochany Pamiętniczku.
Zła wstałam, bo niedospana, do dentysty musiałam lecieć. Ale już mam z głowy wszystko na razie, choć portfel znów lżejszy, zadowolona jestem.
Lało cały dzień. Wiatr wiał od mojej strony, tak mocno, że nawet balkonowe okna mam opypłane, a walizkę wietrzącą się musiałam zdjąć, bo zamokłaby cała.
Ale już prawie nie wonieje, co dzień zmieniałam w niej fusy od kawy i sodę, pomogło.
Odpuściłam więc wychodzenie z domu, zrobiłam generalne tygodniowe porządki, pogadałam z Synową, nic się nie zająknęła o wpadaniu tu, a ja nie pytałam, bo po co drążyć temat? Przyjadą, to będą i będzie sądny dzień :)
A poza tym mam
na taborecie, bo stolik z maszyny poszedł pod półki :) Duże bombki okazały się za duże, ale poszły na inną choinkę. Nie pamiętałam rozmiarów ;)
W międzyczasie Słonko się odezwało i na wieść, że choinkę stroję napisała, że wprowadzam w PL irlandzkie zwyczaje i że ona też chyba się skusi :)
A że jutro muszę znów do pracy, miło będzie wrócić w mój kolorowy świat.
A potem ciężkie dwa tygodnie, więc...
Kto bogatemu zabroni? :)
Zaszalałaś i jaka wielka kokarda:) U mnie też deszczowo.
OdpowiedzUsuńKokarda jeszcze z 60. urodzin, a tak mi się wkomponowała :) Bo ja chomikiem jestem i nic nie wyrzucam :P
UsuńW Ameryce w weekend po Thanksgiving juz wszyscy stroja choinki, ogrody, okna, balkoni (niektorzy balkoniki) wszystko co kto ma do wystrojenia. A po 3 stycznia juz nie ma zadnych dekoracji.
OdpowiedzUsuńU nas stroją w Wigilię (ja do niedawna też), a rozbierają albo na Trzech Króli, czyli 6 stycznia, albo na Matki Boskiej Gromniczej (2 lutego). Daleko nam jeszcze do USA :)
UsuńUrodzinowo-imieninowe cium,cium!:)
OdpowiedzUsuń