poniedziałek, 30 stycznia 2017

Dość mam

Kochany Pamiętniczku tego aresztu domowego przez smog, więc aczkolwiek maseczki nie mam, wychodząc z założenia, że co ma wisieć, nie utonie, podreptałam w stronę słońca.
Zamglone, ale już kuszące obietnicą wiosennego ciepełka, z lekka przygrzewało, więc i zamek rozpięłam, i gołą szyjkę, pomarszczoną jak u indora na nieśmiałe promyki wytknęłam.
Receptę odebrałam, na Manhattan tupnęłam, a tam - cuda niewidy - pustki, jakby morowe powietrze wszystkich wybiło.
Ale piekarnia czynna, zatem zanabyłam chlebek i kawałek ciasta, a kto bogatemu zabroni?
I w kiosku zdobyłam


zgapioną od Imbirelli.
Wsadziłam ją do blendera, niewiele myśląc i... hahahaha... mam bitą śmietanę o smaku masła. Jeszcze nie masło, ale już nie śmietana, ma świetny smak. Po prostu w którymś momencie blender przestał to ubijać (wpieprzyłam do blendera do robienia koktajli), a bałam się, że spalę silnik.
No nic. Rozsmarowuje się genialnie, jak zda egzamin, będę kupowała zamiast masła, bo wkurwia mnie, że nasze masło jest twarde, nawet poza lodówką, a irlandzkie drogie jak pieron i w okolicy nie ma. Zaś taka śmietanka 1,98, to mogę raz na jakiś czas zaszaleć i sobie takie śmietanomasło zrobić. Z góry zastrzegam, że dziękuję za rady: ubijaj w słoiku. Za leniwa na to jestem :)
Inżynier mówił, że ta kapusta to za monotonny jadłospis, ale jak na razie mi smakuje, przecież nikt mi nie zabrania innych warzyw jeść.
Dla odmiany na bezsenność cierpię. Kurde, jak nie sraczka, to przemarsz wojsk radzieckich :)
Położne, garniturki i chirurdzy wrócili, szkoda, że znów trzeba tydzień czekać na kolejny odcinek, ale nie można mieć wszystkiego.
Szukam jakiegoś starego, już skończonego serialu, który by mnie wciągnął, ale albo mnie nie wciąga, albo nie ma napisów :(
Riverdale, jeden odcinek, coś w stylu Twin Peaks dla małolatów, wartkie, ale... Cały czas miałam mieszane uczucia, widząc Luke'a Perry'ego w roli ojca... Jak to, wczoraj grał w Beverly małolata, a teraz stateczny ojciec. Wszyscy się starzejemy, jasne, ale nie pasuje mi to ni trochę :)
This is us coraz bardziej zakręcone, coraz bardziej szalone i mam nadzieję, że starczy im rozpędu na II sezon :)
Bones i inne jakoś mi się urwało, może jeszcze wrócę, nie wiem.
Bo na kijki serio boję się w tym smogu łazić, a za wiele do roboty w domu nie mam. A lenistwo naprawdę smakuje :D

Z newsów: Inżynier Brytolem został.
Przyznali mu obywatelstwo.
U Pierworodnego wszystko w polu, zdaje się, że nawet Papryczkowi, który miał to z automatu, nie załatwili tego do końca.
Bo to z automatu jednak kosztuje i to nielicho, bo i papierologia jest. Stosowana.
No nic.
Nie moje małpy, nie moje zoo :)

Mogłoby popadać, albo i powiać, nie mam nic przeciwko. Cały miesiąc smogu to denerwujące jest. I nie, ze teraz to odkryli, bo mój nos bez apki bezbłędnie wychwytuje smog w porannym powietrzu.

6 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że smog mnie nie zabije, bo pod koniec tygodnia wpadam na chwilę do Twojej wioski.
    mamaklary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem mu, żeby Cię oszczędził :) I mam nadzieję, że next time :)

      Usuń
  2. Zobaczylam zdjecie smietanki, przeczytalam ze na maslo i pomyslalam: a komu by sie chcialo maslo ubijac? I moze jeszcze w sloiczku? :))) Doczytalam za chwile ze blenderem :)) Ok, moze byc, ale ja sie pomecze z kostka na stole... a kiedys ubijalam smietane do ciasta, dodalam od razu cukru i.... wyszlo mi slodkie maslo!!! Nie mialam pomyslu do czego uzyc, wiec wywalilam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było zjeść :)
      A masło warto robić samemu, sklepowe woła o pomstę do nieba...

      Usuń
  3. 36 używałam do tiramisu, takiej jaką pokazujecie jeszcze nie miałam okazji kupić. Hm, może i dobre byłoby takie masło.

    U nas gwiździ, zero smogu,ale i wyjść się nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamienię z przyjemnością smog na piżdżenie :)

      Usuń